Czechy - praskie legendy
Praga to jedno z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej tajemniczych miast w Europie. Każdego roku odwiedzają je miliony turystów. Poza przepiękna architekturą, majestatycznymi Hradczanami, klimatycznym Mostem Karola czy zegarem astronomicznym, zwanym Orloj, znajdziemy tu wiele miejsc, w których przy sprzyjających okolicznościach pojawiają się duchy. Poznajcie mniej znane praskie legendy i ich bohaterów.
Praga to jedno z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej tajemniczych miast w Europie. Każdego roku odwiedzają je miliony turystów. Poza przepiękna architekturą, majestatycznymi Hradczanami, klimatycznym Mostem Karola czy zegarem astronomicznym, zwanym Orloj, znajdziemy tu wiele miejsc, w których przy sprzyjających okolicznościach pojawiają się duchy. Poznajcie mniej znane praskie legendy i ich bohaterów.
Spacer Mostem Karola jest obowiązkowym punktem podczas zwiedzania Pragi. Niemalże przez całą dobę tętni on życiem. Można spotkać artystów, sprzedawców pamiątek i ulicznych muzyków, a także tłumy turystów. Jeśli dotrzecie tu o północy, wytężając słuch możecie usłyszeć zawodzące śpiewy straceńców *z XVI wieku. Natomiast na dusze samobójców czyha pod mostem *wodnik. Można tu także natknąć się na templariusza, z własną głową pod pachą, który pojawia się w różnych zakątkach miasta. Został zdekapitowany za pijaństwo, a jego duch przemierza ulice Pragi i wciąż próbuje się napić, wlewając alkohol do odciętej głowy.
Urszula Drukort-Matiaszuk/ik
Praskie legendy - gadatliwa sprzątaczka przy kościele św. Mikołaja
Na rynku Starego Miasta i w jego okolicy znajdziemy wiele atrakcji, m.in. gotycki kościół NMP przed Tynem, ratusz staromiejski z zegarem astronomicznym "Orloj" czy kościół św. Mikołaja. Ten ostatni, poza walorami kulturalnymi, jest powiązany z jedną z miejskich z legend. Mówi ona o biednej dziewczynie, która błąkała się po okolicy. Pewnego zimowego dnia spostrzegła ją jedna z sióstr wchodzących do świątyni. Postanowiła jej pomóc i zaoferowała pracę przy odśnieżaniu schodów kościoła. Niestety młoda kobieta chętniej niż wypełnianiem swoich obowiązków, zajmowała się plotkowaniem. Jak można się domyśleć, szybko została zwolniona i umarła z głodu. Błąka się teraz z miotłą nocami po okolicy, aby odpracować czas, jaki straciła na czcze gadanie.
Praskie legendy - córka łapówkarza w Pałacu Goltz-Kinskich
Rokokowy Pałac Goltz-Kinskich to kolejna z pięknych budowli, która znajdziemy na staromiejskim rynku. Również z nim wiąże się pewna legenda. Pałac powstawał w połowie XVIII wieku według projektu wybitnego czeskiego architekta Dientzenhofera. Mówi się, że trzech budowniczych zostało przekupionych, aby podczas stawiania budynku zaburzyć ład na rynku - jest on wysunięty względem innych zabudowań. Sprawa wyszła jednak na jaw i zostali oni skazani na śmierć za łapownictwo. Córka jednego z nieuczciwych budowlańców pobiegła do właściciela pałacu, hrabiego Goltza, aby błagać o łaskę dla ojca. Niestety od momentu, jak zamknęły się za nią drzwi, słuch o niej zaginął. Natomiast po rynku Starego Miasta błąka się podobno nocami młoda kobieta, rozpytująca o Goltza.
Praskie legendy - golem
O golemie, olbrzymie z gliny, słyszał niemalże każdy. Jak mówi legenda, został on wymyślony i stworzony przez mądrego praskiego rabina Loewa. Monstrum miało pomagać, a także chronić żydowską społeczność, nękaną przez prześladowców. Rabin ulepił więc postać przypominającą gigantycznego człowieka. Powoływał go do życia, wkładając pod język kartkę ze słowem Emet (hebr. prawda), choć niektórzy twierdzą, że był to tetragram (4 hebrajskie litery jod, he, waw, he, będące zapisem imienia własnego Boga). Na noc papierek wyciągał, aby golem nie narozrabiał. Jednak w jeden z szabasów, po dniu pełnym zajęć, zapomniał to zrobić. Olbrzym pozostawiony bez nadzoru, wpadł w szał. Następnego dnia, po odprawieniu tajemniczego rytuału, Loew pozbawił go życia na zawsze. Gliniane szczątki schowano podobno na poddaszu synagogi Staronowej, która wciąż w Pradze stoi, a rabin zabronił na nie wchodzić. Pomnik Jehudy Loewa ben Bezalela można znaleźć po prawej stronie współczesnego praskiego ratusza.
Praskie legendy - szkielet dwumetrowego studenta
Przechodząc wieczorową porą przez plac przed gmachem Teatru Stanowego, w którym swoją premierę miała m.in. opera _ Don Giovanni _Mozarta, również można spotkać ducha. W XIX wieku żył w Pradze lekarz, którego głównym zainteresowaniem było zbieranie ludzkich kości. Najbardziej cieszył się, jak udało mu się zdobyć je od zmarłych, których ciała były zdeformowane jakąś chorobą. U lekarza pojawił się pewnego razu student medycyny, który miał dwa metry wzrostu. Felczer zawarł z nim umowę, że zapłaci mu 300 sztuk złota, aby po śmierci olbrzyma móc rozporządzać jego szkieletem. Młodzieniec, który nagle stał się bogaczem, rozpoczął hulaszcze życie i długo nie trzeba było czekać, żeby zapił się na śmierć. Teraz jego duch błąka się z puszką, do której zbiera datki. Podobno za 300 sztuk złota będzie mógł kupić spokój swojej duszy.
Praskie legendy - zdradzony Turek z głową ukochanej
Przy małej uliczce Tyn, na tyłach kościoła NMP przed Tynem, znajduje się plac, nazywany Ungelt. Rozegrała się tam podobno niegdyś dramatyczna scena. Pewna Czeszka zakochała się z wzajemnością w Turku. Jednak ukochany musiał wyjechać na wojnę i nie było go przez 4 lata. Dziewczyna myślała, że albo o niej zapomniał, albo zginął. Przyjęła więc oświadczyny innego adoratora. W dniu ich śluby Turek wrócił jednak do Pragi. Gdy zobaczył, że został zdradzony, wyciągnął swą szablę i obciął ukochanej głowę. Gdy dotarło do niego co zrobił, targnął się także na swoje życie. Teraz jego duch, z głową dziewczyny w ręku, przemierza plac i okoliczne zaułki, w poszukiwaniu jej ciała. Jeśli mu się uda, ich dusze mają wreszcie zaznać spokoju.
Urszula Drukort-Matiaszuk