Instagram: podróżnicy odkrywają, że są... śledzeni
Wrzucając na Instagramie zdjęcia ze swych podróży, Jack Morris i Lauren Bullen zgromadzili łącznie 2 miliony obserwujących. Wyobraźcie sobie, jakie było ich zdziwienie, gdy odkryli, że dwie osoby z tego grona postanowiły ruszyć ich śladem!
Wrzucając na Instagramie zdjęcia ze swych podróży, Jack Morris i Lauren Bullen zgromadzili łącznie 2 miliony obserwujących. Wyobraźcie sobie, jakie było ich zdziwienie, gdy odkryli, że dwie osoby z tego grona postanowiły ruszyć ich śladem!
Instagramowi followersi Jacka Morrisa (@doyoutravel) i Lauren Bullen *(@gypsea_lust) postanowili potraktować angielskie słowo_ follow _(podążać za kimś) bardzo dosłownie. Nie tylko ruszyli w miejsca, które odwiedzała lubiana na portalu społecznościowym para podróżników, ale również postanowili jeden do jednego odtworzyć ich najpopularniejsze fotografie. *Skopiowali lokalizacje, ubiory, klimat zdjęć, a w niektórych przypadkach także ich podpisy. Jak można się domyślić, nie podali źródła "inspiracji".
Źródło: Bored Panda
Zobacz też: Egzotyka zimą - dokąd warto pojechać?
Naśladownictwo to najszczersza forma pochlebstwa?
Gdy *Morris i Bullen *zorientowali się, że ktoś podąża za nimi krok w krok, nie kryli zdziwienia. "Posiadanie popularnego konta na *Instagramie * wiąże się z ciekawymi doświadczeniami. Ale to jest zdecydowanie najdziwniejsze " - napisała podróżniczka na swoim blogu.
Wykonali niesamowitą pracę?
"Na początku myślałam, że to wszystko zostało sfotoszopowane, musiałam robić zrzuty ekranu, aby porównać zdjęcia. Oni naprawdę wykonali niesamowitą pracę, kopiując nasze zdjęcia, gratuluję im!" - ironicznie skomentowała Bullen.
Plagiat na Instagramie obnażony
Tuż po tym, jak Lauren Bullen opublikowała na swoim blogu wpis poświęcony "odkryciu" naśladowców, właścicielka konta @diana_alexa, na którym pojawiły skopiowane fotografie, zmieniła jego ustawienia. W tym momencie jest to konto prywatne.
U Czarnulki w Katalonii
Pośród miejsc, do których dotarli Lauren Bullen i Jack Morris, jest opactwo benedyktyńskie Montserrat w Katalonii. Klasztor położony 40 km na północny zachód od Barcelony znany jest z kultu figury Matki Boskiej, tzw. "Czarnulki" (La Moreneta). Wspaniała architektura kompleksu usytuowanego na wysokości 1000 m n.p.m. przyciąga pielgrzymów, turystów oraz - jak się okazuje - ich naśladowców z całego świata.
W marokańskim mieście na pustyni
Warzazat to kolejne miejsce, do którego zdjęcia Jacka i Lauren zaprowadziły ich naśladowców. To zarazem chyba najczęściej oglądane marokańskiemiasto (a w zasadzie jego okolice) na świecie. Zostało tu nakręconych wiele scen kultowych filmów, na czele ze słynnym "Gladiatorem".
Glamping po marokańsku
Scarabeo Camp, w którym podczas jednej ze swych podróży zatrzymali się Jack i Lauren, to luksusowy kemping, zlokalizowany 40 km od Marakeszu na pustyni Agafay. 5 namiotów uszytych z grubej bawełny, w nich wygodne łóżka i prywatne łazienki. A z obozu wyjątkowy widok na góry Atlas! Kto jeszcze nabrał ochoty na Maroko?
Zakynthos - każdy chce tu zdjęcie
Grecka wyspa Zakynthosto bezsprzecznie jedno z najbardziej zachwycających miejsc południowej Europy. Wybujała zieleń, hipnotyczny wręcz turkus wody i pocztówkowe widoki... Trochę nas nie dziwi, że każdy chce tu zdjęcie!
Śniadanie na Santorini
Czy można sobie wyobrazić lepszy początek dnia? Grecka wyspa Santorini to miejsce wprost stworzone do sesji fotograficznych. Bajeczne połączenie błękitu i bieli, które tu króluje, to chyba zawsze gwarancja powodzenia zdjęcia na Instagramie. Jack i Lauren wiedzą o tym doskonale. Ich naśladowcy również.
Anna Jastrzębska