Trwa ładowanie...

Nielegalne pamiątki z wakacji - grozi za nie grzywna lub więzienie!

Polacy coraz częściej podróżują do bardzo egzotycznych miejsc. Nie mają jednak świadomości ryzyka związanego z zakupem pamiątek wyrabianych ze zwierząt czy roślin zagrożonych wyginięciem, chronionych konwencją CITES. Przywożąc takie suweniry turyści narażają się na wysoką grzywnę lub nawet karę więzienia.

Share
Nielegalne pamiątki z wakacji - grozi za nie grzywna lub więzienie!Źródło: PAP
d1fth1v

Polacy coraz częściej podróżują do bardzo egzotycznych miejsc. Nie mają jednak świadomości ryzyka związanego z zakupem pamiątek wyrabianych ze zwierząt czy roślin zagrożonych wyginięciem, chronionych konwencją CITES. Przywożąc takie suweniry turyści narażają się na wysoką grzywnę lub nawet karę więzienia.

Konwencja o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem zwana jest również - od miejsca jej podpisania w 1973 r. - Konwencją Waszyngtońską lub w skrócie CITES. Jej celem jest ochrona zwierząt i roślin zagrożonych wyginięciem poprzez kontrolę i ograniczanie handlu nimi. Podpisało ją 175 państw, a Polska przystąpienie do niej ratyfikowała w 1989 r.

d1fth1v

Polscy turyści wyjeżdżając do egzotycznych miejsc często nie wiedzą, że pamiątki, które są im oferowane, naruszają prawo, bowiem wykonywane są ze zwierząt lub roślin zagrożonych wyginięciem. - Prosimy, by zastanowić się przed kupnem takiej pamiątki, która wygląda jak zwierzę, która może pochodzić z jakiegoś zwierzęcia, albo być jego częścią. Bardzo wiele gatunków roślin i zwierząt jest zagrożonych wyginięciem i muszą być one prawnie chronione - mówi mł. asp. Beata Bińczyk, rzecznik prasowy Izby Celnej w Łodzi.

Celniczka podkreśliła, że chodzi o zagrożenie wynikające przede wszystkim z komercyjnej działalności człowieka. - Turyści nieświadomie przyczyniają się do ginięcia gatunków roślin i zwierząt. Kupując takie pamiątki niestety pośrednio powodujemy, że nasze środowisko ubożeje - podkreśliła.

Fot. Fiona Ayerst/Shutterstock

d1fth1v

Pod ochroną Konwencji CITES jest kilkadziesiąt tysięcy gatunków roślin i zwierząt. Wśród nich są m.in. małpy, małpiatki, kapucynki, lwy, tygrysy, pumy, żbiki, a także wilki, słonie, nosorożce czy hipopotamy. Pod ochroną są także niemal wszystkie papugi, gwarki, węże, krokodyle, aligatory, wiele jaszczurek, pijawki, niektóre małże i ślimaki oraz prawie wszystkie koralowce. Według przepisów konwencji nie ma znaczenia, czy przewożone przez granicę są żywe zwierzęta, martwe osobniki, trofea myśliwskie czy np. skóry i wyroby skórzane, żywność, medykamenty, wyroby z kości słoniowej, czy rogu nosorożca. Od 1997 r. obowiązują w Polsce związane z tym przepisy karne. Za przestępstwo uznaje się przewóz przez granicę i sprzedaż, bez odpowiednich zezwoleń, żywych okazów gatunków zagrożonych wyginięciem lub wyrobów z nich. Obok konfiskaty, grozi za to wysoka grzywna, a nawet kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Odkąd funkcjonują przepisy karne, polska Służba Celna wykryła ponad 3 tys. przypadków przemytu gatunków zagrożonych. Zatrzymała ponad 300 tys. okazów roślin i zwierząt, w tym aż 18 tys. żywych zwierząt. - Te liczby same mówią za siebie - oceniła Bińczyk i zaprezentowała kilka okazów zarekwirowanych przez celników. Wśród nich był np. spreparowany żółw szylkretowy, który jest gatunkiem zagrożonym już krytycznie, bo na świecie zostało bardzo niewiele jego osobników. Występuje m.in. w Morzu Karaibskim. Jest łapany i wyławiany ze względu na swoją skorupę, która wykorzystywana jest do wyrobu np. oprawek do okularów, grzebieni czy spinek. Ceniony jest także ze względu na mięso.

W ręce polskich celników wpadają także wyroby z kości słoniowej. Bińczyk podkreśliła, że nielegalny handel kością słoniową i duży popyt na nią powoduje, że populacja słoni na świecie maleje z każdą chwilą. Szacuje się, że co 15 minut ginie słoń zabity przez kłusowników, co daje ponad 30 tys. słoni rocznie. - Szacuje się, że za 10 lat nie będzie już słoni żyjących na wolności - oceniła Bińczyk.

Wyrzeźbiony cios może osiągnąć cenę powyżej 100 tys. dolarów. - Coraz częściej za nielegalny handel okazami z listy CITES biorą się nie tylko przestępcy, ale również ugrupowania terrorystyczne, które w ten sposób zyskują pieniądze na swoją działalność. Ocenia się, że handel nielegalnymi okazami zagrożonymi wyginięciem jest czwartym najbardziej dochodowym zajęciem na świecie, po handlu narkotykami, bronią i ludźmi - podkreśliła rzeczniczka łódzkiej IC.
PAP/ir

d1fth1v
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1fth1v