Trwa ładowanie...
w podróży
Rafał Celle

Podróżuje z koniem. Taki widok przestaje dziwić

Obowiązujące na świecie ograniczenia, które znacząco utrudniają przemieszczanie się po świecie, mają wpływ nie tylko na ludzi, ale również na przeszkolone zwierzęta, które na co dzień pomagają swoim właścicielom, a same też uwielbiają podróżowanie. Przerwę od wojaży musieli sobie zrobić m.in. właściciele koni-podróżników.

Share
Podróżuje z koniem. Taki widok przestaje dziwić
Źródło: Instagram.com, fot: flirty.the.mini.service.horse
d1htavt

Unikają wychodzenia z domu, a o podróżach w ich przypadku nie ma zwykle mowy. Ale potem nagle wszystko się zmienia – a to za sprawą... koni, dzięki którym życie staje się łatwiejsze. Miniaturowe rasy tych zwierząt pozwalają ludziom z różnymi ograniczeniami radzić sobie z codziennymi obowiązkami, a także lepiej poznawać świat. A same zwierzęta coraz częściej stają się gwiazdami serwisów społecznościowych.

Podróżowanie po świecie jest ekscytujące i na okrągło dostarcza mnóstwa emocji. Nie każdy może sobie jednak na nie pozwolić. Dla ludzi borykających się z rozmaitymi trudnościami – niepełnosprawnościami czy zaburzeniami - barierą nie do pokonania może być nie tylko odległa podróż samolotem, ale nawet wyjście do sklepu po bułki. Czasami pomoc przychodzi z bardzo nieoczekiwanej strony. Do akcji wkraczają miniaturowe konie do zadań specjalnych. Nie, to nie żart. Ludzi podróżujących z takimi pupilami przybywa. Wciąż jest to jednak widok niezwykły. Nietrudno zgadnąć, że wszędzie, gdzie tylko takie pary się pojawiają, z miejsca wzbudzają zainteresowanie.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Przyzwyczailiśmy się do tego, że opowieści o współczesnych podróżnikach to historie prawdziwych zdobywców, którzy śrubują kolejne rekordy, "zaliczają" w okamgnieniu kolejne kraje i brylują wśród przedstawicieli innych kultur. Ale czasami są to opowieści znacznie mniej spektakularne i dużo bardziej kameralne, choć równie ujmujące. We wrześniu ubiegłego roku Abrea Hensley i jej koń udowodnili, że najwięksi podróżnicy nie muszą stale podróżować z miejsca do miejsca, eksplorować znajdujących się na świecie zakamarków czy mieć na koncie kilkudziesięciu odwiedzonych krajów.

Czasami prawdziwym zdobywcą zostaje się w momencie postawienia pierwszego kroku. O Abrei Hensley i jej czterokopytnej przyjaciółce rozpisywały się media na całym świecie. Wszystko po tym, gdy kobieta oraz jej sympatyczna pomocnica Flirty pojawili się na pokładzie samolotu linii American Airlines. Ten niezwykły duet odbył podróż na trasie Omaha-Chicago, a kilka dni później, również samolotem, ruszył w drogę powrotną.

Dla Abrei Hensley to była wyjątkowa, bo pierwsza od dawna podróż. Kobieta na co dzień walczy z depresją, zespołem stresu pourazowego i stanami lękowymi. Włączenie do terapii psa było niemożliwe z powodu występującej u niej alergii na czworonogi. I tu okazało się, że wszystkie te zadania, które zwykle biorą na siebie psy, w przypadku Amerykanki mógł przejąć koń. Flirty to klacz o wyjątkowej inteligencji oraz uroku. Zwierzę nie tylko pomaga jej radzić sobie w kryzysowych sytuacjach, pozwala jej zachowywać spokój wśród tłumów, ale również przypomina, kiedy należy sięgnąć po lekarstwa.

Jak podróżuje się z koniem na pokładzie samolotu?

Paradoks polega na tym, że podróżując z takim zwierzęciem, przyciąga się uwagę. Choć konie pojawiają się na pokładach samolotów, to nie jest to widok częsty. Trudno się zatem dziwić, że podczas rejsu inni chętnie sięgali po aparaty i uwieczniali niecodziennego pasażera na zdjęciach i filmach. Dla Abrei kluczowe było to, że całe zainteresowanie ogniskowała na sobie jej towarzyszka. Sama podróż z Flirty przebiegała bez najmniejszych zakłóceń. Niespełna 70-centymetrowy konik, mimo doraźnych problemów, poradził sobie wyśmienicie. Największe kłopoty dotyczyły zachowania przez zwierzę równowagi w niektórych momentach lotu.

"Muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem, gdy chodzi o to, jak Flirty dała sobie radę podczas tej wycieczki" – napisała potem w swojej relacji na Instagramie Abrea. - Przyjęła wszystko ze spokojem jak zawodowiec. Gdy tylko znaleźliśmy się na wysokości przelotowej, stanęła sobie spokojnie i nawet ucięła sobie drzemkę.

d1htavt

Tuż po tej niezwykłej wyprawie w mediach społecznościowych zaroiło się od zdjęć wykonanych przez współpasażerów zaskoczonych całą sytuacją. Ba! Pokusie wykonania pamiątkowych zdjęć z niecodziennym pasażerem ulegli także piloci oraz członkowie personelu pokładowego.

Kobieta po udanym debiucie przyznała, że przewiduje kolejne podróże ze swoim ulubieńcem. Zaznaczyła jednak, że będzie je odbywać głównie samochodem, a z samolotu będzie korzystać jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Nie ukrywa też radości, że udało się jej zrobić pierwszy i jakże ważny krok w walce z różnymi przeciwnościami. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Flirty.

Z uwagi na obecną sytuację, Flirty wraz ze swoją właścicielką sporo czasu spędza w domu. W takich warunkach przechodzi też zabiegi terapeutyczne. Przyzwyczajony do podróży koń nienajlepiej znosi przesiadywanie w domu, a obowiązujące z powodu koronawirusa ograniczenia mogą mieć wpływ na efekt terapeutyczny samej właścicielki.

d1htavt

- Jak sobie radzicie z ograniczaniem kontaktów i z tym wszystkim? - dopytywała się ostatnio Abrea za pośrednictwem mediów społecznościowych. - Społeczne dystansowanie się i wszystko, co związane jest z tym wirusem, zaczyna we mnie uderzać.

Coraz więcej osób podróżujących z końmi

Abrea Hensley nie jest jedyną w ostatnim czasie osobą, która zdecydowała się na wyprawę w takim towarzystwie. W lutym tego roku w bardzo podobną wycieczkę udała się inna Amerykanka, Ronica Froese. Towarzyszył jej miniaturowy i doskonale przeszkolony koń o imieniu Fred. On także okazał się wytrawnym podróżnikiem. 18-miesięczne zwierzę podróżowało razem ze swoją panią na trasie Grand Rapids-Dallas, a potem do położonego w Kalifornii miasta Ontario. Kilka dni później, na tej samej trasie, odbywali podróż powrotną.

Fred przechodził bardzo długi trening, zanim wszedł na pokład samolotu. Oswajał się z dźwiękami maszyny, korzystał z symulatorów, które pomagały mu wcześniej poznać otoczenie, z jakim będzie musiał się skonfrontować podczas wizyty na lotnisku czy podczas przeprawy samolotem. Gdy przyszedł dzień próby, Fred nie odczuwał lęku i dalej wiernie służył swojej pani, która cierpi na chorobę Leśniowskiego-Crohna. W czasie zaostrzeń to atakujące układ pokarmowy schorzenie może wywoływać trudny do zniesienia ból i bardzo utrudniać funkcjonowanie. Ronica korzysta wówczas ze wsparcia Freda, który pomaga jej w wykonywaniu różnych mniej lub bardziej skomplikowanych czynności.

Na tej jednej podróży się nie skończy. Ronica przyznała, że gdy będzie się czuła lepiej, nadal zamierza jeździć do różnych miejsc, by nieść pociechę innym. A Fred ma wyjątkowy dar wywoływania uśmiechu na twarzy – dzieciom w szpitalach, mieszkańcom domów opieki czy pensjonariuszom domów weterana.

d1htavt

Oczywiście na razie oboje musieli ograniczyć wyjścia z domu. Ze względu na to, że Ronica znajduje się w grupie ryzyka, musiała wraz z Fredem zmniejszyć swoją aktywność do czasu – jak to określiła – "zakończenia koszmaru związanego z COVID-19".

Niewykluczone, że niedługo takich niezwykłych pasażerów będzie można spotkać znacznie częściej podczas podróży samolotem. W Stanach Zjednoczonych staje się to powoli normą, a tamtejsze instytucje przypominają, że zwierzęta te, podobnie jak wyszkolone psy czy koty, też mogą pełnić funkcję przewodników i pomocników, a co za tym idzie, są uprawnione do przebywania w kabinie ze swoimi właścicielami – poinformował niedawno serwis "Fox News". W związku z tym wezwano nawet niektórych przewoźników do rewizji swoich regulaminów, które przewozu takich zwierząt nie dopuszczały. Operatorom, którzy nie zastosują się do tych dyrektyw, zagrożono konsekwencjami.

Dodatkowo Ronica i Abrea, wykorzystując wolny czas, jakim dysponują w trakcie pandemii, prowadzą obecnie kampanie, sprzeciwiające się pomysłom wprowadzenia niekorzystnych rozwiązań prawnych, które mogłyby ograniczać możliwość przemieszczania się samolotami z miniaturowymi końmi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Chcą wskrzesić gatunek konia sprzed 42 tys. lat

Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
d1htavt

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1htavt
d1htavt