WP

Sacrum i profanum. Coś dla duszy i dla ciała w Jordanii

Dla duszy - najważniejsze dla chrześcijan biblijne miejsca, jak Góra Nebo, skąd Mojżesz patrzył na Ziemię Obiecaną. A dla ciała - lewitowanie w słonych wodach Morza Martwego i taplanie się w mineralnym błocie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Źródła podają, że około 17 tys. lat temu poziom wody Morza Martwego był tak wysoki, że łączyło się ono z leżącym na północ Jeziorem Tyberiadzkim
Źródła podają, że około 17 tys. lat temu poziom wody Morza Martwego był tak wysoki, że łączyło się ono z leżącym na północ Jeziorem Tyberiadzkim (Archiwum prywatne, Fot: Joanna Klimowicz)
WP

Wszystko to niedaleko od stolicy kraju, Ammanu, do której od końca października lata z Polski niskokosztowy przewoźnik Ryanair. Na tyle blisko, że można się zmieścić w całodziennej wycieczce. Wszystkie hotele i agencje turystyczne oferują taki pakiet, a jeśli komuś zależy na zaoszczędzeniu pieniędzy (bo Jordania do tanich nie należy), możliwe jest dogadanie się z prywatnym kierowcą. Za 30 JD (ok. 150 zł) można go wynająć na cały dzień. Trzeba jednak być przygotowanym na dalsze wydatki.

W stanie nieważkości

Teoretycznie jest możliwe znalezienie dzikiej plaży nad Morzem Martwym, ale po pierwsze jest to niebezpieczne, a po drugie - zwłaszcza zimą, kiedy deszcze zmieniają okoliczne wadi w rwące potoki i dochodzi wręcz do powodzi - policja bacznie pilnuje, by turyści nie wałęsali się samopas. Pozostają więc plaże luksusowych hoteli i uzdrowisk (zimą mają akurat atrakcyjne zniżki), albo Amman Beach - plaża dla turystów (to znaczy, że można się rozebrać do bikini) ze wstępem płatnym 20 JD (ok. 100 zł).

WP

Znajdziemy na niej przebieralnie, tak potrzebne prysznice, baseny, leżaki. A schodząc w dół dotrzemy do emanującego spokojem słonego jeziora, z taflą wody gładką jak stół, nieco oleistą. Jezioro jest wyjątkowe - leży między klifami i górami w najniższym punkcie globu - depresji - na poziomie 430,5 m p.p.m. Jest tak zasolone (średnio 26 proc.) że nie ma w nim praktycznie żadnego życia.

Joanna Klimowicz
Podziel się

Za to można się unosić na jego powierzchni bez żadnego wysiłku, w pozycjach wcale pływackich nie przypominających. Oczywiście wszyscy pozują do zdjęć a’la kwiat lotosu lub czytając książkę siedząc, z nogą założoną na nogę. Radości przy tym co nie miara. Uwaga tylko z wygłupami, bo w morzu trudno panować nad ruchami, a jeśli tracimy równowagę i zamoczymy twarz, a zwłaszcza oczy, może być bardzo nieprzyjemnie.

WP

Po wyjściu z wody sól trzeba spłukać. Można usiąść na jednym z plastikowych krzesełek i napawać się spokojną panoramą albo wrócić do czasów dzieciństwa i tym razem już bezkarnie wysmarować się błotem. I to nie byle jakim - bogatym w minerały, po którym skóra zyskuje aksamitną gładkość. Czarną maź ze sporego gara nakłada wprawnymi ruchami pracownik hotelu. Taka przyjemność kosztuje 3 JD (16 zł). Po ok. 10 minutach błoto zasycha i zmienia kolor na szary, wtedy można je spłukać w morzu, pomagając sobie "pumeksem" z bryłki soli. Błotną maseczkę można też zaaplikować na twarz, pamiętając o tym, by zmyć ją już pod prysznicem, a nie w morzu.

Joanna Klimowicz
Podziel się

Krzyż wężowy

Źródła podają, że około 17 tys. lat temu poziom wody Morza Martwego był tak wysoki, że łączyło się ono z leżącym na północ Jeziorem Tyberiadzkim. W Biblii nazwano je Morzem Słonym oraz Morzem Araby. Wierzono, że głęboko na dnie leżą ruiny Sodomy i Gomory.

WP

Jeśli tak, to może kiedyś ukażą się ciekawskim. Poziom wody w Morzu Martwym spada bowiem gwałtownie, blisko o metr rocznie. Jordania i Izrael planują nawet zbudować rurociąg, by zasilać zbiornik wodą z Morza Czerwonego i zapobiec całkowitemu wyschnięciu.

Joanna Klimowicz
Podziel się

Latem nad Morzem Martwym jest upiornie gorąco. Zimą - przyjemnie, zawsze o kilka stopni cieplej niż w Ammanie. Miejscowi radzą, że najlepsze godziny do odwiedzin w porze zimowej to 12-14. Wcześniej więc można jeszcze zaliczyć gorące źródła i wodospady około 10 km na południe od Amman Beach.

A po tym cudownym spa czas na duchowość. I na zmianę temperatury, bo gdy dotrzemy na Mount Nebo (ok. 800 m n.p.m.), będzie nawet o jakieś 10 st. C chłodniej. Wejście na teren sanktuarium kosztuje 2 JD (10 zł; Jordan Pass nie obejmuje tego punktu). Widać, że miejsce ma dobrego gospodarza - opiekują się nim franciszkanie z Kustodii Ziemi Świętej. Po drodze do bazyliki mijamy wyeksponowany głaz z inskrypcjami po arabsku i angielsku: Chrześcijańskie Miejsce Święte.

WP
Joanna Klimowicz
Podziel się

Obok bazyliki znajdziemy drzewo oliwne zasadzone przez papieża świętego Jana Pawła II, który odwiedził Górę Nebo w 2000 r. Drzewko miało pierwotnie trzy pnie, symbolizujące trzy wielkie monoteistyczne religie (jest to miejsce ważne też dla islamu, bo Mojżesz jest w nim uznawany za proroka). Niestety, jeden pień obumarł...

Również dla papieża-pielgrzyma na urwisku od frontu bazyliki ustawiono najbardziej charakterystyczny element całego sanktuarium: krzyż z brązu, opleciony przez węża, symbolizujący mojżeszową laskę. Jego autorem jest włoski artysta Giovanni Fantoni.

W samej odrestaurowanej bazylice można zwiedzać park archeologiczny z mozaikami, zdobiącymi podłogi najdawniejszej części. Pierwsze sanktuarium poświęcone Mojżeszowi powstało w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

WP
Joanna Klimowicz
Podziel się

"Z daleka ujrzysz tę ziemię"

Według Starego Testamentu Mojżesz wyprowadził swój lud z niewoli egipskiej, jednak ze względu na grzech nie dane mu było wejść do Ziemi Obiecanej, którą Bóg poprzysiągł Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Miał tylko zobaczyć ją z daleka, właśnie z Góry Nebo.

Księga Powtórzonego Prawa (por. Pwt 32,48-52) opisuje słowa Jahwe do Mojżesza: "Wstąp na tę górę Abarim: górę Nebo, w ziemi Moabu naprzeciw Jerycha, i spójrz na ziemię Kanaan, którą daję w posiadanie Izraelitom. Umrzesz tam na górze, na którą wejdziesz (...) Ponieważ nie byliście mi wierni między Izraelitami przy wodach Meriba pod Kadesz, na pustyni Cin, nie objawiliście mej świętości wśród Izraelitów, dlatego tylko z daleka ujrzysz tę ziemię, lecz ty tam nie wejdziesz do tej krainy, którą Ja daję Izraelitom".

Joanna Klimowicz
Podziel się

Gdy Mojżesz umarł na Górze Nebo, miał 120 lat i był w pełni sił. Widać z niej Morze Martwe, Dolinę Jordanu, Palestynę i Izrael. Ponoć przy dobrej widoczności dostrzec można Jerozolimę, leżącą 45 km stąd. Mnie się nie udało. Ale wystarczy przeczytać tablicę z drogowskazami do tych wszystkich biblijnych miejsc: Hebron, Betlejem, Herodium, Jerozolima, Jerycho... To ten moment, kiedy pojawiają się ciarki. Nagle pojęcia z katechezy, które do tej pory przypominały legendy, stają się wręcz namacalne.

W drodze powrotnej z tej małej "pielgrzymki" warto zahaczyć o Madabę (40 km od Ammanu) - miasto zamieszkane przez wielu chrześcijan, z kilkoma ciekawymi zabytkami. Np. cerkwią św. Jerzego z mozaiką z czasów bizantyjskich, przedstawiającą mapę Ziemi Świętej (na podłodze świątyni). Kiedyś miała wymiary 21 na 7 m, dziś - 16 na 5. Do jej ułożenia użyto ponad dwóch milionów tesser do mozaik. Obejmuje obszar od Libanu po Deltę Nilu i od wybrzeży Morza Śródziemnego po Pustynię Syryjską. Jest uroczo dokładna - przedstawia nawet łodzie na Morzu Martwym, mosty na rzece Jordan i wyskakujące z wody ryby.

Joanna Klimowicz
Podziel się

A propos Jordanu, to Betanię - miejsce chrztu Chrystusa również można zwiedzić. Tyle, że rzeka jest dziś skromnym strumieniem.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Po 50 latach świątynie w pobliżu miejsca chrztu Jezusa, znów będą otwarte

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP