Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Ucieczka z więzienia rodem z filmów o Jamesie Bondzie, odwiedziny amerykańskiego prezydenta, życie przez 20 lat w podziemnych labiryntach, nagranie ostatniego odcinka "Czterech pancernych i psa" oraz powstanie i upadek wytwórni taniego wina owocowego. Wszystko to łączy się w zaskakująco prosty sposób. Wydarzenia te miały miejsce w tym samym miejscu. Twierdza Kłodzka to niemy świadek historii. A działo się tam wiele?
Ucieczka z więzienia rodem z filmów o Jamesie Bondzie, odwiedziny amerykańskiego prezydenta, życie przez 20 lat w podziemnych labiryntach, nagranie ostatniego odcinka „Czterech pancernych i psa” oraz powstanie i upadek wytwórni taniego wina owocowego. Wszystko to łączy się w zaskakująco prosty sposób. Wydarzenia te miały miejsce w tym samym miejscu. Twierdza Kłodzka to niemy świadek historii. A działo się tam wiele…
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Kłodzko było miastem, o które ciągle ktoś walczył. Stale było najeżdżane i przejmowane przez różne wojska. Dlatego nie tylko twierdza była w ciągłej gotowości. Mieszkańcy miasteczka również przystosowali się do życia w wojennej zawierusze. Kłodzko zaczęło się rozrastać w głąb ziemi. Podziemia niektórych kamienic sięgały nawet 30 metrów w dół. Piwnice między domami były połączone. Gdy sytuacja tego wymagała mieszkańcy przenosili się do podziemnego miasta, gdzie mieli ujęcia wody, a nawet piekarnie. Jednak nie są to jedyne podziemne korytarze w tym mieście…
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Podobno Twierdza Kłodzka połączona jest tunelem z Fortem Owcza Góra, leżącym po drugiej stronie rzeki. Do tej pory nie potwierdzono jego istnienia. Logika podpowiada słuszność powstania takiego połączenia, jak jest jednak w rzeczywistości? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać. Pewne jest natomiast, ze sama twierdza pełna jest zagadek i sensacyjnych historii. To tu miała miejsce spektakularna ucieczka z więzienia, jakiej nie powstydziłby się sam Agent 007.
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Spektakularny „Prison Break” miał miejsce na początku XX wieku. Bohaterem był francuz Karol Eugeniusz Lux. Ten oficer kontrwywiadu, któremu szczęście nie sprzyjało, został przechwycony oraz wtrącony do więzienia w Twierdzy Kłodzkiej. Grał potulnego więźnia, by korzystać z przywilejów, takich jak wysyłanie listów. Korespondencja z bratem była bardzo intensywna i owocna. Za pomocą atramentu sympatycznego (substancja bezbarwna w momencie pisania lub tracąca barwę po krótkim czasie) wysyłał mu listę niezbędnych do ucieczki rzeczy. Wkrótce zaczął otrzymywać niewinnie wyglądające paczki z Francji…
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
W jaki sposób brat Luxa zdołał w książkach ukryć brzeszczot, przecinak do metalu, wytrych oraz fałszywy paszport, już się nie dowiemy. Pewne jest natomiast, że ze sznurka, którym przewiązane były książki, zrobił drabinkę. Gdy nadeszła Wigilia, wcielił plan ucieczki w życie. Wytrych posłu żył do otwarcia celi, przecinak do kraty zewnętrznej i francuski szpieg był wolny! Szybka zmiana ubrania i już siedział w pociągu do Paryża (przez Kudowę Zdrój) z fałszywym paszportem w kieszeni. Historia rodem z filmu sensacyjnego, a w twierdzy było takich o wiele więcej…
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Podobno w czasie drugiej wojny światowej zostały tu ukryte skarby zrabowane z Muzeum we Wrocławiu oraz Wałbrzychu. W tym podziemnym labiryncie o długości około 40 km, w jednej z sal, według relacji świadków zamurowano bezcenne eksponaty, by nie dostały się w niepowołane ręce. Część skarbu została na pewno odnaleziona oraz przywłaszczona przez przymusowych robotników. Co do losu reszty możemy snuć tylko przypuszczenia…
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Jeden z przewodników oprowadzających po twierdzy zwrócił uwagę na dziwne ślady przebudowy twierdzy. Nie miały one żadnego strategicznego sensu, wzbudziły więc podejrzenia, że być może są pozostałością po skrytkach ze skarbami. Próby rozwikłania tej tajemnicy utknęły w martwym punkcie ze względu na brak odpowiednich decyzji oraz dokumentacji. Okazało się, że Polacy dysponują planami twierdzy tylko do 1930 roku. Nie ulega jednak wątpliwości, że kochający podziemne budowle hitlerowcy przebudowywali ją podczas wojny. Niemcy postarali się, by plany ostatnich zmian w strukturze twierdzy nie wpadły w ręce nieprzyjaciela.
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Okazuje się bowiem, że dziś nie wiemy nawet, ile kondygnacji ma ta gigantyczna twierdza. Znane są tylko trzy, natomiast podobno było ich nawet sześć. Zbadanie tego nie jest możliwe ze względu na zalanie niższych kondygnacji. Jednak jak to jest możliwe, że stoją one pod wodą? Czy ktoś celowo je zatopił? Dawni budowniczowie byli perfekcjonistami w swoim fachu i wielką wagę przykładali do prawidłowego odwodnienia konstrukcji. Może przyszłość przyniesie rozwiązanie tej zagadki.
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię
Mroczne labirynty Twierdzy Kłodzkiej
Twierdza Kłodzka doświadczyła też kilku „cudów”. Jednym z nich było nierozkładające się ciało jednego z więźniów powieszonych na szubienicy. Ksiądz Andreas Fulhaber wisiał na szubienicy przez 2 lata i 7 miesięcy, do czasu, aż sprawą nie zainteresowała się sama cesarzowa Maria Teresa. Nic dziwnego, skoro do Kłodzka zaczęły ściągać całe pielgrzymki wiernych, chcących zobaczyć na własne oczy niesłusznie powieszonego „świętego”.
Czytaj także: Kłodzko - miasto, które zapadło się pod ziemię