Piotr Trybalski: fotograf w podróży
Jak fotografować ludzi, o której godzinie zacząć robić zdjęcia i czy jazda na słoniu sprzyja dobrym ujęciom - to tylko niektóre pytania nurtujące Piotra Trybalskiego, autora książki "Fotograf w podróży". Oto najciekawsze historie i drogocenne wskazówki wprost od podróżnika - fotografa.
Jak fotografować ludzi, o której godzinie zacząć robić zdjęcia i czy jazda na słoniu sprzyja dobrym ujęciom - to tylko niektóre pytania nurtujące Piotra Trybalskiego, autora książki "Fotograf w podróży". Oto najciekawsze historie i drogocenne wskazówki wprost od podróżnika - fotografa.
Na to zdjęcie pracowałem dość długo. Kobieta z plemienia Fulani była przestraszona, potem speszona i w końcu zawstydzona. W takich sytuacjach trzeba czasu i mnóstwa wykonanych ujęć.
Źródło: Piotr Trybalski, "Fotograf w podróży"
Mowa rąk
W Hongkongu nikt nie zwraca uwagi na fotografujących. Jednak do tego ujęcia musiałem wykazać się ogromnym refleksem. Lubię to zestawienie: oczy — palce. Aż strach pomyśleć, co się za chwilę wydarzy! A może tu po prostu chodzi o dwie baterie paluszki?
* Hongkong, wrzesień 2004*
Z dala od szlaku
Wystarczy odejść od głównych turystycznych traktów w mieście i zapuścić się głębiej, w uliczki, by dzieci momentalnie zmieniły nastawienie. Na nadmorskiej promenadzie czekają, aż im coś dasz lub kupisz. W rodzinnym domu stają się zwykłymi, sympatycznymi dzieciakami.
* Egipt, Dahab, listopad 2006*
Na wagę złota
Kiedy zobaczyłem ten kadr, aż oniemiałem, momentalnie podniosłem aparat do oka i zrobiłem kilka ujęć. Nie zwrócili na mnie najmniejszej uwagi. Jak się okazało, byli tak zmęczeni kilkudniową jazdą, że wszystko było im obojętne.
* Wenezuela, okolice Caicara del Orinoco, wrzesień 2003*
Sztuka portretu
Na niewielkim ryneczku Copan zrobiłem kilka portretów, podchodząc bezceremonialnie do osób, które uznałem za ciekawe. Czasem, działając z zaskoczenia, udaje się otrzymać pozwolenie.
* Honduras, Copan, kwiecień 2005*
Cygańska dusza
Nikt nie potrafi się bawić tak jak Romowie... Tyle się dzieje w tym kadrze, że nie wiadomo, na co patrzeć (a to akurat jest jego wadą). W czasie imprez, gdy wmieszasz się w tłum, dość ciężko będzie Ci fotografować. Nie dość, że musisz wypatrywać kadrów, powinieneś uważać także na swój dobytek.
* Serbia, festiwal trębaczy w Gucy, sierpień 2008*
Aż za dużo
Dworzec autobusowy w Dakarze. Muszę przyznać, że nigdy czegoś takiego nie widziałem. Wałęsałem się pomiędzy samochodami, ale jakoś niczego nie udało mi się zobaczyć, miałem zbyt mało czasu. W końcu zdecydowałem się znaleźć miejsce, z którego będzie widać całość tego „zjawiska”.
* Senegal, Dakar, luty 2008 *
W poszukiwaniu
Z pozoru nieciekawe miejsca mogą okazać się kopalnią tematów. Tak było w Senegalu. Chociaż wiedziałem, że zapasy – laamb — to narodowy sport, nigdzie nie mogłem trafić na sale czy ćwiczących zapaśników. Dopiero daleko na południu, na wybrzeżu — w miejscu, w którym sam nie wiem, po co się znalazłem — udało mi się ich spotkać. To zdjęcie to owoc niemal dwugodzinnego przyglądania się treningowi.
* Senegal, okolice Joal Fadiout, luty 2008 *
Cierpliwość nagrodzona
Ten sam mechanizm rządzi i tym zdjęciem. Czekałem dłuższą chwilę, aż w kadrze pojawi się ktoś, kto „zrzuci” klosz i ruszy, ożywiając tę martwą scenę. Kontekst miejsca dodaje ujęciu kolejne znaczenie.
* Jordania, Morze Martwe, listopad 2006*
Liczy się refleks
Bardzo dobrze pamiętam historię tego zdjęcia. W pierwszej kolejności zobaczyłem „zwierza” za szybą, później z samochodu wyszedł ten malec. Miałem kilka sekund, żeby podnieść aparat do oka. Zrobiłem pięć ujęć, z których to jest najlepsze.
* Jordania, Karak, listopad 2006*
Z naturą nie wygrasz
Bujnie zielone alpejskie łąki — taki widok tylko wiosną. Niestety, wówczas też najłatwiej o deszcz.
* Austria, okolice Mittersil — dolina Hollersbach, Wysokie Taury, czerwiec 2011*
Inne piękno
Dziewczynka z plemienia Fulani ma na twarzy pierwsze przymiarki do procesu zwanego „scarification”, czyli ozdabiania twarzy i ciała za pomocą blizn. Mężczyźni cenią takie „ozdoby”...
Mali, jedna z niewielkich wiosek nad Nigrem, styczeń 2008
Zachód słońca bez zachodu
Uwielbiam to zdjęcie, może dlatego, że wiem, gdzie ona patrzy? Wiem, czego z nadzieją wypatruje tam, gdzieś na horyzoncie, gapiąc się, jak morze połyka wielkie, jasne słońce. Zachód słońca to dobry moment na niefotografowanie zachodów słońca.
* Kuba, nadmorska promenada El Malecón w Hawanie, czerwiec 2009*
Tylko kontrast
Fotografując, szukaj kontrastów — nie tylko kolorystycznych, ale także sytuacyjnych. O ile interpretacji można się pokusić, patrząc na to zdjęcie...
Źródło: Piotr Trybalski, "Fotograf w podróży"
Ukryty diament
Zwykły uliczny sprzedawca ludowych rysunków okazał się poetą, malarzem, muzykiem i buntownikiem. Pablo Forcade z kubańskiego Trinidadu. Dlatego uwielbiam przypadkowe spotkania, rozmowy z ludźmi, którzy na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym szczególnym.
* Kuba, Trynidad, czerwiec 2009 *
Jak dzieci
Dzieci są zawsze najwdzięczniejszym obiektem fotografowania. Poczują się pewniej, gdy będą im towarzyszyć bliscy. Ale zawsze się wstydzą. Twoje zadanie — sprawić, żeby maska wstydu szybko zniknęła z ich twarzy. Po prostu pokaż, że też jesteś dzieckiem.
* Mali, okolice Timbuktu, styczeń 2008*
Szacunek
Mahmoud, Tuareg, oprowadza nas po Saharze. Zrobiłem wiele portretów Tuaregom, nigdy żaden mi nie odmówił. Są bardzo dumni, dlatego jeśli okażesz im lekceważenie — z miejsca zostaniesz ich wrogiem.
* Mali, okolice Timbuktu, styczeń 2008*
Wyprawa w las
Miałem okazję zabrać się parową kolejką w górę doliny Wazeru, po drzewo. Udało mi się dogadać z szefem firmy, który pozwolił mi pojechać z drwalami. To był jeden z fajniejszych dni, jakie spędziłem w Rumunii. Zawsze warto przełamać się i po prostu zapytać, poprosić o coś, nawet gdy wydaje się to niemożliwe.
* Rumunia, dolina Wazeru, czerwiec 2005*
Wsiąść do pociągu...
Och, ilu z nas odnajduje w tym malcu, który siedzi na krawędzi wagonu wąskotorowej kolejki, siebie! Ile myśli, emocji, może planów, na pewno marzeń.
* Rumunia, dolina Wazeru, czerwiec 2005*
Wesoły cmentarz
Ten materiał to efekt współpracy z dziennikarką Joasią Lamparską. Razem udało nam się przygotować sporo ciekawych reportaży i relacji z podróży. W Rumunii spędziliśmy blisko dwa tygodnie, czego efektem było kilka publikacji w prasie.
Trzeba być zawsze gotowym
W czasie letniej – tak, tak, to sierpień – wyprawy na najwyższą górę austriackiego Tyrolu, Wildspitze (3768 m n.p.m.), zaskoczyły nas ciężkie zimowe warunki. To jedno z nielicznych zdjęć, jakie udało mi się zrobić. Byłem zupełnie nieprzygotowany.
* Austria, grań Wildspitze, sierpień 2005*
Maksymalny minimalizm
W południe wiele miejsc wyludnia się, dając Ci szansę na bardziej minimalistyczną fotografię.
* Holandia, lipiec 2005*