Trwa ładowanie...
d355jv2

Białorusini nie odpuszczają. "Dążą do celu - zmiany władzy"

Protesty na Białorusi nie gasną. Rzesze obywateli żądają dymisji prezydenta, jednak Łukaszenka nie ma zamiaru odchodzić. Chcąc opanować kryzys, ogłosił utworzenie drużyn ludowych, mających pomóc milicji w utrzymaniu "porządku na ulicach". O sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów mówi WP Aleś Kacevič.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Uczestnik demonstracji w Mińsku 25 października 2020
Uczestnik demonstracji w Mińsku 25 października 2020 (Getty Images)
d355jv2

Na Białorusi jest niespokojnie od momentu ogłoszenia w sierpniu wyników wyborów. Według oficjalnych sondaży Łukaszenka zdobył 80 proc. głosów. Jego rywalka, kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska miała mieć zaledwie 10 proc. poparcia. Wyników tych nie uznała białoruska opozycja, szereg państw na świecie, a także Unia Europejska.

Pierwsze masowe protesty rozpoczęły się 9 sierpnia i trwają nadal. Zatrzymano setki osób, w tym dziennikarzy czy aktywistów. W połowie października przebywająca na Litwie Cichanouska postawiła urzędującemu prezydentowi ultimatum. Do 25 października miał podać się do dymisji, doprowadzić do całkowitego zaprzestania przemocy na ulicach i uwolnić wszystkich więźniów politycznych. Łukaszenka nie spełnił żądań, więc na ulice ponownie wyszli obywatele, a w wielu fabrykach stanęła produkcja. Demonstracje są tłumione przez milicję, często brutalnie. Jednak oddziały OMON nie wystarczają. Na Białorusi powstają aktualnie drużyny ludowe, składające się z byłych wojskowych z bronią. Mają pomóc milicji w utrzymaniu "porządku na ulicach".

d355jv2

ZOBACZ WIDEO: Anne Applebaum w "Prologu". Są trzy możliwe scenariusze dla Białorusi

Wojciech Gojke, WP: Jak byś określił obecną sytuację na Białorusi. Czy to już wojna?

Aleś Kacevič, Białorusin mieszkający od kilkunastu lat w Polsce: To, co się dzieje na Białorusi, to przede wszystkim stricte wewnętrzna sprawa. Ludzie nie walczą o dołączenie do Unii czy Rosji. Wychodzą na ulice, aby bronić swoich praw, wolności, swojego wyboru i prawa do normalnego życia. Protestują przeciwko Łukaszence i systemowi, który stworzył przez te długie lata.

d355jv2

Demonstracje są bardzo liczne i mimo prowokacji i przemocy ze strony milicji, dalej mają wyłącznie pokojową formę. W tej chwili protesty i strajki to tylko jeden z elementów dążenia do celu – zmiany władzy. Rada Koordynacyjna, składająca się z przedstawicieli biznesu, polityki, kultury, sportu, nauki i organizacji pozarządowych rozwija działania, które umożliwią pokojowy transfer władzy, opracowuje strategie i plany na okres przejściowy, działa na arenie międzynarodowej, wspiera poszkodowanych uczestników protestów i strajków.

Protesty w Mińsku 18 października Getty Images
Protesty w Mińsku 18 października (Getty Images)

Tłumy ludzi na ulicach, wyrażające głośno sprzeciw wobec prezydenta, odzwierciedlają nastroje społeczne? Może większość Białorusinów tak naprawdę nie chce zmian?

Protesty bardzo dobrze odzwierciedlają nastroje społeczne – sprzeciw wyrażają nie przedstawiciele konkretnej grupy społecznej, lecz wszyscy – studenci, środowisko akademickie, przedstawiciele biznesu, kultury, sportu, show-biznesu, lekarze, emeryci; protesty odbywają się nie tylko w Mińsku i dużych miastach, ale też w małych miasteczkach i na wsiach. Ciężko jest wymienić jakieś grupy, które nie biorą czynnego udziału – pomijając wojsko i milicję (chociaż wiemy, że coraz więcej przedstawicieli służb odchodzi z pracy). Myślę, że Łukaszenka po tylu latach w końcu przekroczył granicę, po której całe społeczeństwo się obudziło i raczej nie da się tego procesu zatrzymać.

Rodzina ukrywająca się za drzewem podczas demonstracji 11 października w Mińsku Getty Images
Rodzina ukrywająca się za drzewem podczas demonstracji 11 października w Mińsku (Getty Images)

Media głównie relacjonują to, co dzieje się w Mińsku. A co z takimi miastami, jak Grodno czy Brześć, położonymi blisko granicy z Polską?

d355jv2

Mińsk to ponad 20 proc. ludności całego kraju, więc oczywiście skala protestów jest największa właśnie tam, jednak w innych dużych i małych miastach sytuacja wygląda bardzo podobnie. Protesty odbywają się wszędzie, natomiast poziom agresji jest ostatnio słabszy w regionach. Kiedy byłem we wrześniu w Brześciu, to na moich oczach milicja użyła armatki wodnej wobec protestujących. Ciągle mają miejsce bezprawne zatrzymania nie tylko uczestników pokojowego protestu, ale też dziennikarzy i przechodnich, więc jeżeli ktoś nie szuka dodatkowego dreszczyku emocji, powinien powstrzymać się od podróży np. do Brześcia w celach turystycznych.

Protesty w Mińsku 25 października Getty Images
Protesty w Mińsku 25 października (Getty Images)

Co czujesz, gdy widzisz w mediach relacje z protestów na Białorusi?

Oglądając transmisje z demonstracji, czuję tę niesamowitą atmosferę, a przede wszystkim czuję dumę – cieszę się, że Białorusini w końcu się obudzili i po raz pierwszy od 1994 r. jest widoczny tak mocny ruch społeczny. Cieszę się, jak widzę, że ludzie mocno się wspierają i jeszcze bardziej cieszy mnie świadomość tego, że powrót do przeszłości już nie będzie możliwy.

d355jv2

Myślę, że nikt nie spodziewał się takiej skali i formy protestów. Jest to unikalna sytuacja przede wszystkim dla Europy: oddolne, zdecentralizowane i liczne protesty pojawiające się w różnych miejscach jednocześnie, bez przewodniczących i liderów, koordynowane głównie online przez samych uczestników. Taki protest jest o wiele bardziej elastyczny i o wiele trudniejszy do zatrzymania – jak widzimy, nawet agresja ze strony milicji i wyłączanie internetu nie pomogły.

Zatrzymany uczestnik protestu 11 października w Mińsku Getty Images
Zatrzymany uczestnik protestu 11 października w Mińsku (Getty Images)

Ktoś z twoich bliskich lub znajomych został zatrzymany podczas demonstracji?

Spośród osób, z którymi mam stały kontakt, nikt nie był zatrzymany, chociaż wiem, że niektórzy wiele razy uciekali przed milicją. Mój znajomy, który pracuje w centrum Mińska, powiedział, że od sierpnia codziennie do pracy pakuje się tak, żeby mieć wszystko, co niezbędne w razie zatrzymania.

d355jv2

Jakiej reakcji od świata oczekują Białorusini?

W mojej ocenie Białorusini przede wszystkim oczekują braku uznania legitymności Łukaszenki, wprowadzenia sankcji personalnych wobec niego i jego otoczenia, pomocy w planowaniu i koordynowaniu reform w okresie po jego odejściu oraz występowania w roli mediatora pomiędzy Radą Koordynacyjną a Łukaszenką. Jeżeli chodzi o Rosję, to nie mogę powiedzieć, że ona głośno mówi, że wspiera Łukaszenkę – sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Owszem, Putin pogratulował mu "wygranej", jednak w rzeczywistości władze Rosji zachowują dystans, obserwują sytuację i widzą, że wspieranie Łukaszenki ma coraz mniej sensu, więc nie zdziwię się, jeżeli będą wspierać ideę zmiany konstytucji czy nawet innego kandydata.

Demonstracja w Mińsku 26 października Getty Images
Demonstracja w Mińsku 26 października (Getty Images)

Co może nastąpić w kolejnych tygodniach, miesiącach? Łukaszenka powiedział o demonstracjach: "Musimy temu położyć kres".

d355jv2

Łukaszenka dużo mówi, ale często nic z tego nie wynika – jest mistrzem populizmu. Jestem przekonany, że Białorusinom wystarczy sił, aby kontynuować walkę i kolejne miesiące przyniosą dużo zmian. Nie znam nikogo, kto by nie popierał tego ruchu.

25 października minął czas narodowego ultimatum i skoro Łukaszenka nie przyjął stawianych warunków, nadeszła druga fala protestów i poszerzył się zasięg strajków. Podejrzewam, że jest to niezgodne z tym, co obiecał Łukaszenka Rosji, gdy negocjował udzielenie kredytu (który i tak ma iść na spłatę zadłużenia). W takiej sytuacji można spodziewać się dalszych niespodziewanych kroków z jego strony, a przy tak wysokim napięciu w społeczeństwie jest to tykająca bomba.

Uczestniczka marszu w Mińsku 10 października Getty Images
Uczestniczka marszu w Mińsku 10 października (Getty Images)

Planujesz odwiedzić rodzinę, przyjaciół na Białorusi w najbliższych miesiącach?

Tak, ale żyjemy w tak dziwnych czasach, że nie mam pojęcia, czy ten plan będę mógł zrealizować.

29 października Białoruś zamknęła granice na wjazd od strony Polski, Litwy, Łotwy i Ukrainy, uzasadniając to sytuacją epidemiczną, choć opozycja uważa, że była to decyzja polityczna. Granicę mogą przekraczać jedynie dyplomaci i kierowcy samochodów ciężarowych. Zastrzeżono, że przejście graniczne na lotnisku międzynarodowym w Mińsku działa bez wspomnianych ograniczeń.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d355jv2

Podziel się opinią

Share
d355jv2
d355jv2