Trwa ładowanie...

Chciałam zjeść obiad na wakacjach. Odpowiedź kelnera wbiła mnie w ziemię

Wakacyjny wyjazd za granicę zawsze wiąże się dla mnie ze smakowaniem lokalnej kuchni. Moich ostatnich doświadczeń gastronomicznych nie można jednak nazwać pozytywnymi. W branży gastronomicznej dzieje się coś dziwnego. - Absolutnie nie powinno tak być - mówi WP Michał Chabior, prezes Stowarzyszenia Kelnerów Polskich.

Do jednej z nieprzyjemnych sytuacji w restauracji doszło na Cyprze Do jednej z nieprzyjemnych sytuacji w restauracji doszło na Cyprze Źródło: Adobe Stock
d3al8sw
d3al8sw

Kilka dni temu wróciłam z Cypru. Urlop spędzałam w miejscowości Pafos w południowo-zachodniej części wyspy. Swój pobyt wspominam niezwykle miło, poza jednym drobnym incydentem. Obsługa kelnerska w jednej z restauracji na ulicy Dionysou wprawiła mnie i moje współtowarzyszki w niemałe zakłopotanie.

- Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką sytuacją ani w Polsce, ani za granicą, a do restauracji chodzę bardzo często - przyznała Joanna Wiśniewska, która towarzyszyła mi w tej podróży.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Poleciała na urlop na wyspę. Zdradza, co ją zaskoczyło

Owa restauracja znalazła się na liście punktów gastronomicznych, które chciałyśmy odwiedzić, jeszcze na długo przed naszym przyjazdem. Nie obyło się oczywiście bez konieczności zarezerwowania stolika. Lokal serwuje m.in. owoce morza oraz słynne meze (zakąski pochodzące z kuchni greckiej).

d3al8sw

Kelner zażądał minimalnej kwoty za danie restauracyjne

Jako fanki kulinariów i lokalnych różnorodności, postanowiłyśmy zamówić kilka dań do podziału i wspólnej degustacji. Jedna z moich koleżanek nie była głodna i postanowiła zjeść jedynie krewetki, które w karcie figurowały jako przystawka. Składała zamówienie jako pierwsza i natychmiast wyprowadziła kelnera z równowagi.

Pracownik restauracji zapytał, co będzie jadła na główne danie. Gdy powiedziała, że nic więcej, odwrócił się do kolegów kelnerów i dość agresywnie wymienił z nimi kilka słów w swoim języku. Gdy nadeszła nasza kolej wybierania dań z karty, kelner zirytował się na dobre.

Meze to słynne cypryjskie danie Adobe Stock
Meze to słynne cypryjskie danie Źródło: Adobe Stock

Nie podobało mu się to, że liczba dań głównych nie odpowiadała liczbie gości. Powiedział, że w ich restauracji obowiązuje taka zasada, że każdy klient musi złożyć zamówienie, którego wartość wyniesie co najmniej 23 euro, nie wliczając w to napojów. Dodał, że zasada obowiązuje wszystkich gości restauracji.

d3al8sw

- To było bardzo słabe posunięcie. Kelner odmówił nam obsługi zanim zdążyłyśmy w pełni złożyć zamówienie. Słabe tym bardziej, że ani w karcie, ani na stronie restauracji nie było informacji o tym, że klienci muszą nabić rachunek na określoną kwotę - wyjaśnia Joanna.

Sytuacja wydała nam się wyjątkowo kłopotliwa, ponieważ poprzedniego dnia jadłyśmy kolację w restauracji specjalizującej się w meze. Z tą różnicą, że tam przed złożeniem zamówienia poinformowano nas, że w restauracji płaci się 25 euro od osoby i za tę kwotę je się serwowane tam zakąski.

d3al8sw

Wyraziłyśmy nasze zdziwienie wobec oczekiwań restauracji i poprosiłyśmy o chwilę do namysłu. Ostatecznie zrezygnowałyśmy z gościny. Obsługę poinformowałyśmy, że w chwili robienia rezerwacji ani tuż po przyjściu nie przekazano nam obowiązujących w lokalu zasad. Inny członek personelu jedynie wzruszył na to ramionami.

Kelnerzy często prowadzają w życie "ciche zasady" Adobe Stock
Kelnerzy często prowadzają w życie "ciche zasady"Źródło: Adobe Stock, fot: Viktor Batkovich

Restauracyjna "selekcja" w doborze klientów

Co ciekawe, nie jest to jedyna nietypowa sytuacja podczas moich tegorocznych pobytów za granicą. W lipcu spędzałam również urlop w bułgarskim mieście Nesebyr, gdzie z kolei doświadczyłam restauracyjnej "selekcji".

d3al8sw

Weszliśmy z partnerem i dziećmi do pustego lokalu i zapytaliśmy, czy możemy zająć stolik z widokiem na morze. Kelner z miejsca zapytał, czy będziemy jeść, czy pić. Odpowiedziałam, że pić. – W takim razie, zapraszam do stolika pod ścianą – odparł bez chwili wątpliwości. Wbiło mnie w ziemię.

Podobnie czułam się, gdy w innej restauracji w Bułgarii również chcieliśmy zamówić jedynie napoje. Kelner popędzał nas podczas wyboru produktów z karty, sugerując, że ma "ważniejsze" stoliki do obsłużenia.

W Nesebyrze odmówiono mi stolika z widokiem na morze Adobe Stock
W Nesebyrze odmówiono mi stolika z widokiem na morze Źródło: Adobe Stock

O nietypowe - według mnie - zachowania zapytałam eksperta, który na co dzień zajmuje się szkoleniem kelnerów. Przyznał, że tego typu sytuacje są jego zdaniem niestosowne.

d3al8sw

- W restauracjach na Cyprze pracują tzw. naganiacze, którzy otrzymują procent od rachunku, jaki zapłacą przyprowadzeni do stolików goście. Dlatego może się tam pojawić wiele nieprzyjemnych sytuacji, na które Europejczycy nie zawsze są przygotowani. Domyślam się również, że takie sytuacje mogą mieć miejsce także w Bułgarii. W jednym i drugim przypadku jest to nieprzyzwoite zachowanie – mówi WP Michał Chabior, prezes Stowarzyszenia Kelnerów Polskich.

"Ciche zasady" zniechęcają klientów restauracji

Chabior wyjaśnił, że jest w stanie zrozumieć ekonomię restauratorów, którym w dzisiejszych czasach trudno jest utrzymać restauracje. W wielu miejscach w Polsce i za granicą kelnerzy zarabiają na "prowizji". To znaczy, że otrzymują procent od tego, co utargują danego dnia.

Często zdarza się, że kelnerzy nie chcą obsługiwać klientów, którzy otrzymają zbyt niski rachunek Adobe Stock
Często zdarza się, że kelnerzy nie chcą obsługiwać klientów, którzy zapłacą zbyt niski rachunek Źródło: Adobe Stock, fot: Bondar Viktor

Jednak zdaniem prezesa stowarzyszenia, jeżeli kelnerzy czy restauratorzy mają jakieś swoje "ciche zasady", to powinni je wprowadzać w życie tak, aby nie trzeba było o nich mówić na głos.

d3al8sw

- Absolutnie nie powinno tak być. Jako trener, szkolący kelnerów, zawsze powtarzam, że w branży hotelarskiej i gastronomicznej nie ma klientów, tylko są goście. A gość, zupełnie jak w domu, często może nawet więcej niż my. Niestety, w ostatnich czasach czuć nastawienie na ostrą i agresywną ekonomię, która nie potrzebuje gości, tylko klientów, skłonnych zostawić duże pieniądze - mówi nam Michał Chabior.

Monika Sikorska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3al8sw
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3al8sw