WP Turystyka

  
Polecane
Tematy

Czy są na świecie miejsca, do których turyści jeszcze nie dotarli?

Wydawałoby się, że takich miejsc już nie ma. Osoby mające aspiracje być wielkimi obieżyświatami są przekonane, że cały glob jest w zasięgu ich ręki i, odpowiednio przygotowując się do wyjazdu, można dotrzeć wszędzie. Są jednak pewne miejsca, do których się nie jeździ. I to nie ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne czy aktywne wulkany. Nawet polityka danego kraju nie ma tu większego znaczenia (wycieczki do Korei Północnej są coraz powszechniejsze). Mowa o ok. 100 miejscach, w których nikt sobie nie życzy obecności „obcych”. Jeśli złamiemy tę regułę, możemy się liczyć z poważnymi konsekwencjami.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Czy są na świecie miejsca, do których turyści jeszcze nie dotarli?
(Shutterstock.com)

Określenie „plemiona izolowane” brzmi mało groźnie. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Owe plemiona tworzą ludzie, którzy nie utrzymują kontaktu dosłownie z nikim z zewnątrz. Dlatego, że nie chcą lub nie mają pojęcia, że świat poza ich terytorium wygląda zupełnie inaczej. O ich istnieniu wiemy dzięki sąsiednim plemionom lub zdjęciom lotniczym. Wiedza na temat ich sposobu życia, czym się żywią, jak się leczą, jest zazwyczaj niewielka. Nawet rządy krajów, na których terenie się znajdują, mają blade pojęcie, co tak właściwie się tam dzieje. Na poniższej mapie zaznaczano, gdzie można spotkać plemiona izolowane.

Wikimedia Commons - Uznanie Autorstwa CC BY
Podziel się

Najbardziej przerażającym dzikim społeczeństwem wydają się być Sentinelczycy, zamieszkujący wyspę North Sentinel na Oceanie Indyjskim. Terytorium pozostaje teoretycznie pod administracyjną władzą Indii, jednak po kilkunastu nieudanych próbach nawiązania pokojowych kontaktów z tubylcami rząd postanowił pozostawić ich w spokoju. Mieszkańcy nie chcą mieć do czynienia z cywilizacją i wynalazkami nowoczesnego świata i na widok obcych reagują agresją. Jeszcze nikt nie wrócił z wyspy żywy. Marynarka wojenna Indii utworzyła wokół wyspy strefę buforową, mającą utrzymać z daleka ciekawskich turystów i poszukiwaczy przygód (poniżej jedno ze zdjęć, jakie udało się wykonać z lotu ptaka).

Mieszkańcy North Sentinel / Wikipedia.org
Podziel się

Ayoreo to kolejna odcięta od świata grupa tubylcza, która żyje na pograniczu Paragwaju i Boliwii, między rzekami Paraguay, Pilcomayo, Parapeti i Grande. Nie radzimy udawać się w tamte rejony, ponieważ marnie można skończyć swój żywot. Część z plemion, w tym Totobiegosode, bardzo chętnie napotka (tudzież upoluje) przypadkowego turystę – będzie można nimi wykarmić rodzinę.

W Ameryce Południowej takich niedostępnych miejsc jest znacznie więcej. Gdyby kiedyś przyszło komuś do głowy odwiedzić kolumbijskie plemię Carabayo, amazońskie plemiona Awá i Guajá, boliwijskich Indian Toromona czy brazylijskich Indian Jururei lub plemię Kawahiva niech lepiej wcześniej napisze testament. To mogłaby być jego ostatnia wyprawa w życiu.

Gdzie jeszcze turyści nie mają wstępu? Na teren ok. 40 plemion w Papui Nowej Gwinei. Zanim wybierzemy się na samodzielną wycieczkę po tym kraju, musimy dowiedzieć się w lokalnych informacjach, gdzie poruszanie się jest dozwolone, a gdzie nasza stopa nigdy nie powinna stanąć. Nie jest tak, że od razu zabito by tam przypadkowego turystę. Chodzi przede wszystkim o uszanowanie ich odmienności i nie zakłócanie spokoju. W przypadku Afryki najwięcej odizolowanych ludów żyje w środkowej części kontynentu, jednak wciąż nie wiadomo, czy jest ich kilkanaście czy kilkadziesiąt.

Shutterstock.com
Podziel się

„Ucywilizować” plemiona czy zostawić je w spokoju?

Opinie na ten temat są podzielone. Część osób jest zdania, że powinno nawiązać się z nimi kontakt, część przekonuje, że trzeba ich zostawić w spokoju. Rządy takich krajów, jak Brazylia czy Papua Nowa Gwinea uważają, że tubylcze ludy są częścią ich kultury i nikt nie ma prawa wtrącać się w ich sprawy. Nie oferuje im się (po wielu nieudanych próbach) pomocy, nie dostarcza żywności, leków, nie doprowadza się energii elektrycznej i dróg. Mają oddzielny teren, na którym żyją i nie są narzucone na nich obowiązki (np. podatki).

Youtube.com
Podziel się

Warto też wspomnieć, że istnieją także plemiona, które kiedyś były odcięte od świata, lecz później zaczęły kontaktować się z cywilizacją. Przykładem jest lud Jarawa, który pod koniec lat 90. XX wieku stał się atrakcją turystyczną. Niestety, kontakt z ludźmi Zachodu sprawił, że zaczęli m.in. zapadać na nieznane im wcześniej choroby, co doprowadziło do dużego spadku populacji Jarawiczyków. Innym przykładem może być Dziewięcioro Pintupi (zdjęcie powyżej), którzy byli prawdopodobnie ostatnimi Aborygenami prowadzącymi tradycyjne życie. 9-osobową rodzinę udało się „oswoić” w 1984 r. Dziś wszyscy członkowie ludu są artystami sztuki wizualnej.

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.