ycipk-27vtgv

Jaskinia Wielka Śnieżna. To tutaj rodziło się taternictwo jaskiniowe, a grotołazi przechodzą chrzest

W Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach trwa dramatyczna walka o życie uwięzionych dwóch grotołazów, którym woda odcięła drogę wyjścia. Co to za miejsce? I czy zdarzały się tu podobne tragiczne sytuacje?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jedyną metodą dotarcia do uwięzionych w Jaskini Wielkiej Śnieżnej są działania pirotechniczne - przekazał naczelnik TOPR Jan Krzysztof
Jedyną metodą dotarcia do uwięzionych w Jaskini Wielkiej Śnieżnej są działania pirotechniczne - przekazał naczelnik TOPR Jan Krzysztof (PAP)
ycipk-27vtgv

‒ To najgłębsza i najdłuższa jaskinia w Polsce. W tym roku w lipcu minęło 60 lat od momentu jej odkrycia. W lipcu 1959 r. dokonali tego grotołazi zakopiańscy, słuchając wskazówek górali ‒ opowiada w rozmowie z WP taternik Apoloniusz Rajwa, który w Wielkiej Śnieżnej był kilkanaście razy.

www.sktj.pl
Podziel się

Pięć w jednym

ycipk-27vtgv

‒ To było w latach 60. Wtedy jeszcze nie była połączona z innymi, ale i tak to było ogromne wyzwanie z powodu m.in. studni o głębokości 70 m. A potem jak Wielka Śnieżna połączyła się z Jaskinią Pod Kotlinami to te studnie osiągały nawet głębokość 100 m. Podczas eksploracji pojawiły się też trudności techniczne, bo to są pionowe jaskinie, trzeba więc najpierw zjechać w dół, a potem po linie wspinać się do góry. Mijaliśmy też cieki wodne z wodospadami, ale to nie było dla nas wyzwaniem. Najtrudniejsze były i są zaciski czy inne wąskie przejścia, bo tam ledwo można się przecisnąć. Byłem też na dnie tej jaskini ‒ opowiada Apoloniusz Rajwa.

Weteran taternik wspomina, że od dzieciństwa ciągnęło go do takich miejsc. Gdy już jako dorosły poszedł do pionowej jaskini z 8-osobową grupą, to on jako jedyny po trzech dobach pod ziemią nie zniechęcił się do tej aktywności. Był inicjatorem pierwszej wyprawy zimowej do Wielkiej Śnieżnej w 63. i przez kolejne trzy lata je organizował. Udało im się wtedy dotrzeć do najniższego punktu.

pl.wikipedia.org / Jerzy Opioła
Podziel się

Na pytanie, czy zna jaskinię jak własną kieszeń, zaprzecza.
‒ Po naszych wejściach inni grotołazi z innych ośrodków w Polsce eksplorowali różne odnogi w tej jaskini. Odkryli m.in. połączenia Wielkiej Śnieżnej z Wielką Litworową, tam jest mnóstwo ciągów, w których nie byłem ‒ mówi taternik.

ycipk-27vtgv

Zobacz też: Kolaboranci spod samych Tatr. Marzenia o Goralenvolk

To tutaj rodziło się prawdziwe taternictwo jaskiniowe i do dziś w tym miejscu przechodzą swój pierwszy wielki chrzest nowe pokolenia polskich grotołazów. Jaskinia Wielka Śnieżna jako jedna z niewielu w Tatrach stanowi pole intensywnych poszukiwań odkrywczych. Praktycznie co roku jaskinia powiększa się o przynajmniej kilometr nowych korytarzy.

Za określeniem Jaskinia Wielka Śnieżna kryje się 5 jaskiń, które poznawane były niezależnie od siebie i w wyniku odkryć w pewnym momencie (w różnych latach) zostały ze sobą połączone. Są to: Jaskinia Śnieżna, Jaskinia Wielka Litworowa, Jaskinia nad Kotlinami, Jasny Awen i Jaskinia Wilcza. Nie są to jaskinie, do których można wejść bez odpowiedniego przygotowania, żeby móc je eksplorować trzeba spełnić określone warunki.

ycipk-27vtgv

To nie jest jaskinia turystyczna

‒ Mamy tę szczęśliwą sytuację w Polsce, że to, kto, kiedy i do jakiej jaskini może wejść, jest ściśle określone ‒ mówi Maciej Luźny Cepin. ‒ Są jaskinie turystyczne, do których możemy zajrzeć, idąc po szlaku i zwiedzać, ale są też jaskinie taternickie, dla grotołazów, umiejscowione najczęściej poza szlakami. I osoby, które nie są do tego upoważnione, mają tam zakaz wstępu.

PAP
Podziel się

Maciej Luźny Cepin, który na co dzień jest instruktorem nurkowania, a także działa w Ochotniczej Straży Pożarnej Oddziale Ratownictwa Wodnego ZORBA Wrocław i całkiem niedawno zdobył uprawnienia taternika jaskiniowego opowiada, jakie warunki trzeba spełnić, żeby dostać się do "zamkniętej" dla turystów jaskini.

ycipk-27vtgv

‒ Trzeba przede wszystkim posiadać kartę taternika jaskiniowego. Następnie trzeba wpisać się do specjalnego systemu elektronicznego Polskiego Związku Alpinistycznego przy Tatrzańskim Parku Narodowym, który reglamentuje wejścia do jaskiń. Nie ma więc możliwości, żeby do jednego takiego miejsca rzuciło się nagle 100 osób, bo system umożliwia wejście 15 osób lub trzech grup po 3 osoby ‒ informuje Cepin.

‒ Jaskinia Wielka Śnieżna jest jaskinią wyłączoną z ruchu turystycznego, leży poza szlakiem, trzeba więc dodatkowo wykazać się znajomością Tatr, ale to nie wszystko ‒ słyszę od Cepina. ‒ Trzeba jeszcze spełnić wymogi praktyczne, czyli posiadać umiejętność poruszania się po takich jaskiniach, co w przypadku systemu Wielkiej Śnieżnej wymaga opanowania umiejętności posługiwania się linami, ponieważ są to jaskinie pionowe. Nie da się inaczej pokonać tych pierwszych najłatwiejszych metrów.

ycipk-27vtgv

Cepin do Wielkiej Śnieżnej trafił z instruktorem i grupą kandydatów na taterników jaskiniowych. Jednak żeby móc się tam znaleźć, również trzeba było spełnić kilka warunków. Kurs taternika jaskiniowego trwa ok. roku. Warunki, jakie trzeba spełnić są jasno określane przez Polski Związek Alpinistyczny. W ramach takiego kursu organizowane są dwa obozy tatrzańskie, jeden w lecie, drugi w zimie, podczas których kursanci mogą wejść do jaskiń.

‒ Żeby zakwalifikować się na taki obóz, trzeba posiadać pewne praktyczne umiejętności: poruszać się na linach, posiadać wiedzę o jaskiniach Tatr oraz o górach, żeby dotrzeć do jaskini. Musimy też przebyć szkolenie lawinowe, posługiwać się rakami, czekanem, sondą lawinową. Udało mi się spełnić te wszystkie warunki i wszedłem do Wielkiej Śnieżnej, dotarłem na głębokość 200 m poniżej poziomu otworu. Była to bardzo ciekawa akcja, ale też bardzo wymagająca, choć oczywiście bardzo satysfakcjonująca ‒ mówi świeżo upieczony taternik jaskiniowy.

Od lat 60. pięć ofiar śmiertelnych

Grotołazi, którzy utknęli w sobotę w tak zwanych Przemkowych Partiach dotarli na głębokość ok. 500 metrów poniżej wejścia do jaskini. - Znajdują się oni w dość odległej od otworu partii tej jaskini w okolicy tak zwanej Studni Wiatru - informował media Roman Kubin, ratownik TOPR kierujący akcją.

- Jaskiniowe akcje ratownicze należą do najtrudniejszych akcji górskich. Panuje tam niska temperatura, w przypadku naszych tatrzańskich jaskiń to tylko 4 st. Celsjusza. Jest też wilgotno, a to potęguje uczucie zimna – mówi WP Rajwa. – Najważniejsze jest, żeby nawiązać kontakt z uwięzionymi – podkreślił.

"Wydaje się, ze w tej chwili jedyną metodą dotarcia do nich jest szereg skomplikowanych działań pirotechnicznych" - poinformował Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

"Pirotechnicy są już na miejscu, są także materiały, ale działania te zajmować będą bardzo dużo czasu. Czekamy na informacje spod ziemi, czy już mogą te procesy wdrażać, czy mogą prowadzić te odstrzały. Istotne będzie np., jak będą wentylowane te korytarze, gdzie te działania będą prowadzone, bo to wpływa na to, jak długo, jakie odległości czasowe między kolejnymi strzelaniami będą konieczne" - powiedział Krzysztof.

topr
Podziel się

Śmiałkowie, którzy utknęli w Przemkowych Partiach, chcieli odkryć nowe korytarze jaskini.

‒ Panuje trend sportowy wśród grotołazów, żeby odkrywać to, co najgłębsze, co najdłuższe, a jeśli coś jest nie dość głębokie, to jeszcze starać się to pogłębić albo zwiększyć sumaryczną liczbę kilometrów. Zawsze takie jaskinie są dalej eksplorowane z różnym skutkiem i zdarzają się różne sytuacje. Od lat 60. akcji ratowniczych było kilkanaście, a zginęło w nich dotychczas 5 osób ‒ dodaje weteran taternictwa jaskiniowego.

‒ Co ciągnie ludzi do chodzenia po jaskiniach? ‒ zastanawia się Maciej Luźny Cepin, instruktor nurkowania i taternik jaskiniowy. ‒ Oprócz tego, że chcemy się dostać w miejsca, w którym nas jeszcze nie było? W każdym z nas tkwi ziarno odkrywcy i gdyby spojrzeć na ten fakt pod tym kątem, to na powierzchni wszystko już zostało odkryte i nazwane. A tu wystarczy niewiele, bo raptem kilka miesięcy szkolenia i wkraczamy w świat podziemny, w którym wszystko wygląda inaczej. I nagle się okazuje, że będąc w małej jaskini, spojrzy się pod kamień i odkryje się ciąg jaskiń, które nie były jeszcze przez nikogo zbadane i nikt tam przed nami nie był. To oczywiście wciąga i chce się wchodzić do tych miejsc coraz głębiej, coraz dalej, z coraz lepszą sprawnością i coraz większą determinacją.

Trzymamy kciuki za akcję ratunkową prowadzoną przez TOPR i szczęśliwy finał tej historii.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Turystyka
ycipk-27vtgv
ycipk-27vtgv
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-27vtgv