WP Turystyka

  
Polecane
Tematy

Kobieta podróżująca. Żadnej podróży się nie boi

"Cześć, nazywam się Sabina i jestem samotnie podróżującą kobietą" - mówi o sobie autorka bloga "Sama przez świat", którą na Instagramie obserwuje ponad 44 tys. osób. Gdy w poszukiwaniu pracy wyprowadziła się z Polski, trudno było jej organizować wyjazdy ze znajomymi. Postanowiła więc nie oglądać się na innych, odważyła się i wyruszyła w pierwszą podróż solo. Dziś to jej sposób na życie, bo - jak twierdzi - "poczucie wolności jest uzależniające".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Poczucie wolności jest uzależniające, twierdzi autorka bloga "Sama przez świat"
Poczucie wolności jest uzależniające, twierdzi autorka bloga "Sama przez świat" (Instagram.com, Fot: Sama przez świat)

WP: Dlaczego zdecydowałaś się podróżować sama?

Wiele rzeczy się na to złożyło. Sama wyjechałam do pracy w Anglii, nie znałam tam nikogo. Już to było jako taką pierwszą samotną podróżą. Rodzina i znajomi siedzieli w Polsce, więc było nam trudno się zgrać razem na jakiś wyjazd. Również finansowo zaczęłam trochę od nich odstawać i mogłam sobie pozwolić na większe szaleństwo. I tak po prostu po kilku bezskutecznych próbach pojechania gdzieś z innymi postanowiłam już więcej nie czekać. Była zima, potrzebowałam słońca i odpoczynku od deszczowego, zatłoczonego Londynu. Kupiłam bilet na samolot do Barcelony w czwartek, a w sobotę już tam byłam.

I co dalej?

Bardzo szybko wyszukałam w internecie hotel i miejsca, które chciałam zobaczyć. Po raz pierwszy organizowałam wszystko na własną rękę. Byłam przerażona opowieściami o kradzieżach i napadach na La Rambla, ale postanowiłam, że "nie wolno mi się bać". Do dzisiaj ten tekst z Meli Koteluk mi towarzyszy. Okazało się, że strach ma wielkie oczy. 7 dni wypełniły po brzegi atrakcje Hiszpanii. Wszystko w moim (szybkim) tempie. Od wschodu do późnej nocy. By nie tracić ani godziny. Wypoczęłam niesamowicie, jak nigdy wcześniej. Wróciłam odmieniona. Poznałam mnóstwo ludzi. Zorientowałam się, że samotne podróżowanie bardzo różni się od zorganizowanych wycieczek. Kiedyś kupowałam je w biurze podróży i zawsze coś było nie tak - jak nie ludzie, to hotel albo program. Organizowanie podróży na własną rękę nie dość, że często wychodzi taniej, to jeszcze robisz dokładnie to, na co masz ochotę. Nie lubię muzeów - to po prostu do nich nie chodzę. Za to uwielbiam chodzić po górach i zawsze planuję wyjazd tak, by zdobyć jakiś szczyt. Czysty hedonizm!

Od razu było tak kolorowo?

Początki na pewno bywają trudne. Musiałam się przełamać. Najgorsze nie jest niebezpieczeństwo, a pewne stereotypy w naszych głowach. Np. wyjście samemu do restauracji. Co sobie inni pomyślą? Teraz wiem, że o to chodzi, że nic! Trzeba też nauczyć się dobrze pakować, by być gotowym na różne sytuacje, które zawsze się pojawiają. W podróży praktycznie codziennie wyskakuje coś niespodziewanego i trzeba do tego podejść spokojnie i nie panikować. Przykładem może być sytuacja, która ostatnio spotkała mnie w Parku Sekwoi w USA. Wypożyczalnia dała mi popsute i za małe łańcuchy na koła. Szybka decyzja - czy ryzykujemy wjazd do Parku bez łańcuchów, wracamy i szukamy stacji benzynowej, czy w ogóle odpuszczamy, bo za 3 godz. robi się ciemno. Nie wspominając o tym, że nigdy nie prowadziłam tak wielkiego campervana (to był dopiero mój drugi dzień w podróży) i nigdy nie zakładałam łańcuchów. Postanowiłam się nie poddawać, zawróciłam, znalazłam stację ok. 50 km od tego miejsca, kupiłam łańcuchy, nauczyłam się je zakładać i jeden z najpiękniejszych zachodów słońca oglądałam już z samej góry. Takie sytuacje dodają dużo odwagi i pewności siebie, również w zawodowym i prywatnym życiu później. Nie jest trudno, jeśli chce się wziąć odpowiedzialność za siebie. Doświadczenie kilkudziesięciu podróży pozwala odnaleźć mi się praktycznie wszędzie. Dzisiaj wręcz staram się nie planować za dużo. O ile mam pełny bak w aucie, jedzenie, wodę i mapę offline, to lubię po prostu jechać przed siebie. Omijam turystyczne atrakcje, bo wiem, że przygoda czai się w zupełnie innych miejscach. Najlepszych miejsc nie ma zaznaczonych na mapie.

Wszystko pięknie, ale koszty wyjazdów solo są przecież sporo wyższe.

Rzeczywiście wiele rzeczy jest droższych. Pokój jednoosobowy w hotelu jest tylko minimalnie tańszy od dwójki. Również kosztu wynajęcia auta i benzyny nie można podzielić. Ale są też plusy. Dużo łatwiej jest znaleźć darmowy nocleg na Couchsurfingu czy - jak ostatnio to robię - skorzystać z gościnności moich obserwatorów na Instagramie i Facebooku. W pojedynkę zdecydowanie łatwiej o miejsce, bo sofa w salonie jest często po prostu jednoosobowa. Podobnie z autostopem - łatwiej zabrać samotną dziewczynę niż kilka osób. Wydaje mi się, że ludzie darzą większym zaufaniem jedną osobę niż grupę, jest to pewnie powiązane z ich własnym poczuciem bezpieczeństwa. Poza tym podczas wyjazdów z kimś zdarzają się często niespodziewane wydatki. Przykład? Twój znajomy uwielbia drogie restauracje i dobre hotele, a ty zadowolisz się bananem, bułką i hostelem. Podróżując solo, nie musisz wydawać kasy na coś tylko dlatego, by nie zrobić przykrości drugiej osobie.

A nie dopada nuda? Samotność?

Absolutnie nie. Podróżując samemu, nigdy nie jesteś samotny! Zawsze to powtarzam. Już w samolocie można kogoś poznać. Oczywiście trzeba się przełamać i dużo zależy od ciebie: czy do kogos zagadasz, czy się odważysz. Ja najczęściej proszę o zrobienie zdjęcia, a potem rozmowa już idzie. Ale ludzie podchodzą też do mnie, często by spytać - jesteś sama - nie boisz się? Najfajniejszych podróżników poznaję w hostelach. Gdy zależy mi na radach lokalsów - korzystam z Airbnb lub Couchsurfingu. Nuda? Nigdy. Gdy gdzieś mi się nudzi, to zwyczajnie jadę dalej. I nie muszę nikogo pytać o zgodę ani tego konsultować. Czasami odnoszę wrażenie, że ludzie nie chcą podróżować samemu, bo boją się zostać sam na sam ze swoimi myślami. Wyjazdy solo to bardzo dużo czasu dla siebie i na poukładanie myśli. Mogę sobie wyobrazić, że wiele osób nie jest gotowych, by stanąć twarzą twarz ze sobą. Ale ja to szczerze polecam. Po to m.in. założyłam bloga samaprzezswiat.pl.

Niezwykła podróż Polki w poszukiwaniu nieznajomej kobiety. Zobacz wideo!

Bywa niebezpiecznie?

Całe szczęście do tej pory nigdy nic złego mnie nie spotkało. Czasami zastanawiam się, czy przestałabym podróżować, gdyby coś takiego się stało. Nie wiem. Najbardziej niebezpiecznie czułam się chyba nocą w Londynie. I w ogóle w dużych miastach. A że raczej ich unikam, bo kocham naturę, to raczej się nie przejmuję bezpieczeństwem. Choć oczywiście nie ignoruję ostrzeżeń. Słucham, gdy ktoś mi radzi "nie śpij w aucie w parku Yosemite, bo tam chodzą niedźwiedzie". Miałam kilka nieprzyjemnych sytuacji na Jamajce i w Afryce. Mężczyźni zaczepiali mnie i składali niedwuznaczne propozycje. Czasem trudno było ich odgonić, bo za mną szli i dalej nawijali. Ale było to raczej uciążliwe niż niebezpieczne. Zawsze staram się dopytać autochtonów, czego powinnam się obawiać w danym regionie i tego się trzymam. Ale najczęściej są to zwykłe środki zapobiegawcze takie jak w wielkim mieście w Polsce - nie chodzić po nocach, nie wsiadać do samochodów nieznajomych, a gdy intuicja podpowiada ci, że coś nie gra - uciekaj.

Co trzeba wiedzieć, kiedy zamierza się zwiedzać świat jednoosobowo?

Ktoś kiedyś powiedział mi coś mądrego: "gdy masz pieniądze i paszport, to masz wszystko". To mi zawsze daje komfort psychiczny: jak czegoś zapomnę, to po prostu kupię, no i zawsze wrócę do domu. Najważniejsze to nie stresować się i liczyć tylko na siebie. Choć nie. To ostatnie jest nieprawdą. W podróży nauczyłam się prosić innych ludzi o pomoc. I okazało się, że są cudowni, chętnie pomagają. I to w każdym zakątku świata.

Jest miejsce, które twoim zdaniem szczególnie sprzyja wyprawom solo?

By mieć spokój psychiczny, myślę, że na początek warto wybrać kraj wysoko rozwinięty, jak moja ukochana Islandia, gdzie internet jest praktycznie wszędzie i jak coś się stanie, zawsze można zadzwonić i poprosić o pomoc. Dobrym wyborem są też po prostu duże miasta, gdzie infrastruktura turystyczna jest wysoko rozwinięta. Ja osobiście uwielbiam samotne roadtripy: tylko ja, droga, wielka przestrzeń i dobra muzyka. To poczucie wolności jest uzależniające. Ale na start proponuję Europę, Amerykę lub typowo turystyczne miejsca, jak Kanary czy Dominikana. I tak małymi kroczkami można podróżować dalej i bardziej ekstremalnie. Wiele krajów, które wydają się mega niebezpieczne jak np. Iran czy Pakistan, są tak naprawdę całkiem bezpieczne. Oczywiście zawsze warto sprawdzić ostrzeżenia dla podróżnych na stronie MSZ.

Czy poza sprawdzeniem siebie i poczuciem wolności, podróżowanie w pojedynkę może przynieść inne korzyści? Bardziej wymierne?

Obecnie pracuję nad książką i staram się znaleźć inne sposoby finansowania podróży. Współpracuję z różnymi firmami, wyjeżdżam z moimi fanami, wysyłam też pocztówki ze świata, sprzedaję moje zdjęcia w wielkim formacie. Co ciekawe, wiele osób interesują też moje fotki topless, choć pokazuję wyłącznie plecy, a pozycje nigdy nie są seksowne. (śmiech) Staram się po prostu zestawić dzikość natury z nagim ciałem i kobiecą siłą.

Dowiedz się więcej o projekcie "Sama przez świat": na Instagramie lub Facebooku

Polub WP Turystyka
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.