Trwa ładowanie...

Kulisy pracy polskiej stewardesy. "Śmieję się, że grafik to taki horoskop"

Praca stewardesy może wydawać się idealnym zajęciem dla osób kochających podróże. Jak wygląda w rzeczywistości? O blaskach i cieniach zawodu, koniecznych umiejętnościach i mało znanych obowiązkach w rozmowie z WP opowiada Julita Więckowska, szefowa pokładu pracująca od 7 lat w Polskich Liniach Lotniczych LOT.

Share
Julita Więckowska, szefowa pokładu w Polskich Liniach Lotniczych LOT
Julita Więckowska, szefowa pokładu w Polskich Liniach Lotniczych LOTŹródło: Archiwum prywatne, Fot: Julita Więckowska
d14fdz3

Karolina Laskowska, WP: Jak zaczęła się pani przygoda z lataniem?

Julita Więckowska, stewardesa w Polskich Liniach Lotniczych LOT: Od najmłodszych lat kochałam podróże. Będąc dzieckiem, obserwowałam samoloty przelatujące nad moim rodzinnym domem i zastanawiałam się, dokąd lecą i w jakim celu podróżują pasażerowie. W lataniu widziałam coś magicznego.

d14fdz3

W mojej rodzinie nie było lotniczych tradycji. Po ukończeniu studiów zaczęłam szukać pracy, nie chciałam jednak wykonywać rutynowych zadań. Marzyłam o czymś innym. Znalazłam ogłoszenie o rekrutacji do linii lotniczej Emirates. Dotarłam do ostatniego etapu, ale nie udało mi się go przejść. Dwa miesiące później zobaczyłam ofertę pracy w PLL LOT. Pomyślałam, czemu by nie spróbować u polskiego przewoźnika? Przeszłam całą rekrutację za pierwszym razem. Zdałam mnóstwo egzaminów i uczestniczyłam w wielu szkoleniach, a od marca 2014 r. zaczęłam regularnie latać.

Archiwum prywatne
Julita WięckowskaŹródło: Archiwum prywatne

Wspomniała pani, że przeszła wiele szkoleń przed pierwszym lotem. Czego one dotyczyły?

Szkolenie podstawowe jest obowiązkowe w każdej linii lotniczej. Zwykle trwa 4-5 tygodni. To bardzo trudny czas. Trzeba nauczyć się na pamięć treści z podręcznika mającego prawie 1000 stron. Jest mnóstwo egzaminów teoretycznych i praktycznych. Uczymy się wszystkich procedur obowiązujących w linii lotniczej, zapoznajemy się z wyposażeniem samolotu, sprzętem awaryjnym, możliwymi sytuacjami awaryjnymi oraz zagadnieniami z pierwszej pomocy.

WIDEO: Latać po świecie i jeszcze na tym zarabiać? Zobacz, na jaką pensję może liczyć obsługa samolotu

Przyszła stewardesa lub steward musi przejść też weryfikację umiejętności pływania. Są również zajęcia na symulatorze kabiny samolotu, podczas których uczymy się ewakuować pasażerów i reagować na różne usterki. Na szkoleniu nauczyłam się, jak radzić sobie z możliwymi sytuacjami awaryjnymi – m.in. z dekompresją, gdy dochodzi do spadku ciśnienia w kabinie i wypadnięcia masek tlenowych.

d14fdz3

A później przyszedł czas na egzamin już na pokładzie samolotu. Instruktor sprawdza wtedy znajomość procedur lotniczych i odbywa z kandydatem dwa loty. Dopiero po zdaniu tych wszystkich egzaminów można być gotowym do podjęcia pracy.

Archiwum prywatne
Julita WięckowskaŹródło: Archiwum prywatne

Droga wydaje się być długa, ale na pracownikach spoczywa duża odpowiedzialność. Jakimi jeszcze cechami powinien wykazywać się dobry kandydat?

To prawda, że proces rekrutacji jest dość długi. Uważam jednak, że nie należy się go bać. Ta praca nie jest tak niedostępna, jak się wydaje. Oczywiście pod warunkiem, że spełnia się wymagania oraz nie ma zdrowotnych przeciwwskazań. Mitem jest, że w każdej linii wymagany jest konkretny wzrost. Należy natomiast znać bardzo dobrze język angielski, być empatycznym, opanowanym, odpornym na stres, potrafić pracować w grupie oraz łatwo nawiązywać kontakty.

d14fdz3

Ja praktycznie podczas każdego lotu pracuję z nieznanymi mi wcześniej członkami załogi, z którymi muszę dobrze się dogadywać. Musimy tworzyć zgrany zespół i ufać sobie nawzajem. W tym zawodzie konieczna jest też elastyczność i dyspozycyjność. Stewardesy pracują we wszystkie dni w roku, również w weekendy i w święta. Często trzeba zarywać noce i przystosowywać się do różnych stref czasowych.

Archiwum prywatne
Julita WięckowskaŹródło: Archiwum prywatne

Czasami można spotkać się ze stwierdzeniem, że nie jest to praca dla osób posiadających własną rodzinę. Można sobie jakoś poradzić z rozłąką z bliskimi?

W mojej branży jest wiele osób mających własną rodzinę. Trzeba po prostu wszystko planować z wyprzedzeniem. Gdy chce się otrzymać dni wolne w konkretnym terminie, należy poinformować o tym dużo wcześniej.

d14fdz3

Często ze znajomymi i rodziną planuję spotkania na dwa-trzy miesiące do przodu. Grafik dostaję zaś około dwóch tygodni przed nadchodzącym miesiącem. Śmieję się, że to taki horoskop. Nie wiem bowiem wcześniej, w jakich dniach i godzinach będę pracować. Dopiero po otrzymaniu grafiku widzę, jakie loty czekają mnie w nadchodzącym miesiącu.

W pracy stewardesy należy się liczyć ze spędzaniem świąt w samolocie. Wiele razy zabrakło mnie na ważnych uroczystościach. W zeszłym roku spędziłam wigilię w hotelu w Chicago, a potem na pokładzie samolotu w locie powrotnym do Warszawy. Z rodzicami ubieraliśmy choinkę już 16 grudnia. Mam jednak to szczęście, że mój partner pracuje dokładnie w tym samym miejscu, dlatego oboje dobrze odnajdujemy się w tej sytuacji. Bardzo ważne jest wsparcie bliskich. Ale rzeczywiście rozłąka może być dla niektórych minusem tej pracy. Ten zawód wiążę się czasami z kilkudniowymi nieobecnościami. Bywa tak, że wychodzę z domu we wtorek i wracam w piątek.

Archiwum prywatne
Julita WięckowskaŹródło: Archiwum prywatne

Jakie są największe zalety bycia stewardesą?

Ta praca wciąga, bo jest stylem życia. Dla mnie zaletą jest różnorodność. Mimo obowiązujących jednakowych procedur i wytycznych, każdy lot wygląda inaczej. Spotykamy innych pasażerów, inne osoby tworzą załogę. Co jakiś czas pojawiają się nowe połączenia i tym samym szansa na zobaczenie jakiegoś ciekawego miejsca.

d14fdz3

Gościmy na pokładzie znane osoby, np. aktorów czy głowy państw. Miło wspominam spotkanie z Mirosławem Hermaszewskim, który podarował mi przypinkę w kształcie samolotu.

W mojej pracy odczuwam namiastkę wolności. Przed pandemią mogłam odwiedzić wiele miejsc w Polsce i na całym świecie. W przerwie między lotami przechadzałam się m.in. po ulicach Japonii, Stanów Zjednoczonych, Singapuru.

Archiwum prywatne
Julita WięckowskaŹródło: Archiwum prywatne

Duża część pracy stewardesy jest niewidoczna dla pasażerów. Opowie pani więcej o swoich obowiązkach?

Naszym głównym obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa podczas przelotu. Przed rozpoczęciem pracy załoga spotyka się na tzw. briefing, gdzie omawiamy szczegóły lotu. Sprawdzana jest znajomość procedur i przestrzeganie dyscypliny mundurowej.

d14fdz3

Potem udajemy się na lotnisko i przechodzimy przez kontrolę bezpieczeństwa. Następnie przygotowujemy samolot. Przed każdym lotem załoga pokładowa sprawdza sprzęt awaryjny, kompletność wyposażenia oraz catering.

Ja jako szefowa pokładu nadzoruję wykonywanie obowiązków oraz melduję kapitanowi gotowość załogi pokładowej. Później następuje wspólny briefing z pilotami, podczas którego omawiane są m.in. kwestie związane z sytuacjami niestandardowymi, czas lotu oraz możliwość występowania turbulencji. Kiedy wszystko jest gotowe, informujemy obsługę naziemną i przyjmujemy pasażerów na pokład.

Po zakończonym boardingu sprawdzamy, czy wszyscy pasażerowie zajmują miejsca zgodnie z procedurami. Po skompletowaniu potrzebnej dokumentacji zamykamy drzwi. Przed wystartowaniem jest naprawdę wiele obowiązków.

W trakcie lotu przekazujemy pasażerom różne komunikaty, odpowiadamy na pytania i udzielamy pomocy. Prowadzimy też serwis, a podczas niektórych lotów również sprzedaż bezcłowych towarów. Po wylądowaniu żegnamy pasażerów. Jeśli to nasz ostatni lot, wracamy do domu. Jeśli nie, udajemy się na następny rejs i zaczynamy od nowa wszystkie procedury. Dziennie można odbyć maksymalnie 4-5 lotów krótkodystansowych.

Archiwum prywatne
Julita WięckowskaŹródło: Archiwum prywatne

Te obowiązki dotyczą standardowych sytuacji. A jak załoga radzi sobie z ekstremalnymi wydarzeniami, np. zgonem czy narodzinami?

Na każdą niestandardową sytuację musimy być przygotowani. Co roku utrwalamy wiedzę na szkoleniach i zdajemy egzaminy. Narodziny dziecka nie występują często na pokładzie, ponieważ kobiety powyżej 32 tyg. ciąży muszą mieć zgodę lekarza na odbycie lotu. Jeśli jednak by do tego doszło, w przypadku krótkiego lotu, próbujemy jak najszybciej wylądować, by pasażerka otrzymała profesjonalną pomoc medyczną. Jeśli nie ma takiej możliwości, staramy się zapewnić jak największą intymność i odebrać poród. Natomiast zgon może stwierdzić tylko lekarz. My odpowiadamy za resuscytację.

Spotkało mnie wiele trudnych sytuacji na pokładzie, ale wszystkie skończyły się szczęśliwie. Oby tak zostało.

Osoby pracujące w lotnictwie muszą dbać też o własną kondycję psychofizyczną i cyklicznie przechodzić badania lotniczo-lekarskie. Odpowiednie procedury pozwalają dbać o bezpieczeństwo. Co ciekawe, kapitan i pierwszy oficer zawsze jedzą inne danie, aby nie doszło do ewentualnego zatrucia dwóch osób naraz.

Archiwum prywatne
Julita WięckowskaŹródło: Archiwum prywatne

Pamięta pani jakieś zabawne historie?

W trakcie serwisu napojów na locie długodystansowym nie zauważyłam, że sok pomidorowy był otwarty. Chciałam go wstrząsnąć przed nalaniem i… sok znalazł się na suficie oraz na mojej głowie. Szczęście w nieszczęściu, że nikt z pasażerów się nie zorientował, bo było to w bufecie. Przez 7 lat pracy nigdy jednak nie oblałam żadnej osoby nawet w czasie dużych turbulencji.

Jak pandemia wpłynęła na pani życie zawodowe?

Branża lotnicza została bardzo dotknięta przez pandemię. Niestety, latamy rzadziej. W lutym i w marcu miałam po 3 loty, a przed pandemią zdarzało się nawet 5 dziennie. Teraz latam około 20-30 godzin miesięcznie, a dawniej było to około 70-80 godzin w powietrzu.

Obecnie mam dużo dyżurów i czekam na telefon z informacją o nowym rejsie. Bardzo chciałabym wrócić do regularnego latania, bo uwielbiam tę pracę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d14fdz3

Podziel się opinią

Share
d14fdz3
d14fdz3