Trwa ładowanie...

Modny Tel Awiw. Poznaj Izrael z wyluzowanej strony

Zamknięty na turystów kraj, chroniony niczym twierdza i niepałający miłością do Polaków. Tak mówią ci, którzy nigdy nie postawili nogi w Izraelu i w imię pielęgnowanych przez lata uprzedzeń postanowili, że nigdy tego nie zrobią. Ich strata, ponieważ to państwo, mające więcej wspólnego z Polską niż się wielu wydaje, jest prawdziwą turystyczną Ziemią Obiecaną, a idealnym tego przykładem jest Tel Awiw – intrygująca metropolia nad Morzem Śródziemnym.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tel Awiw jest biznesową i rozrywkową stolicą Izraela. Nazywa się go "miastem, które nigdy nie zasypia"
Tel Awiw jest biznesową i rozrywkową stolicą Izraela. Nazywa się go "miastem, które nigdy nie zasypia" (Wojciech Gojke, WP)

W ciągu kilkunastu lat Tel Awiw zmienił się nie do poznania i z mało znanego miasta urósł do rangi rozpoznawalnej w wielu zakątkach świata metropolii. Nic więc dziwnego, że przyciąga każdego roku tłumy turystów, ciekawych jak wygląda nowoczesne i liberalne miasto w tym dosyć konserwatywnym kraju. Fantastyczne jedzenie, przyjaźnie nastawieni i otwarci ludzie, piękne plaże, zróżnicowana architektura oraz rosnące jak grzyby po deszczu wieżowce – tak w kilku słowach mogę opisać Tel Awiw.

Polacy odkrywają biznesową i imprezową stolicę Izraela

Choć Polacy od wielu lat jeżdżą do Izraela, ich celem praktycznie zawsze była Jerozolima, Nazaret, Galilea czy położone na terenie Palestyny Betlejem. Część osób nawet nie postawiła stopy w Tel Awiwie, ruszając ze stolicy wprost na lotnisko Ben Guriona. Tracili w ten sposób szansę poznania najbardziej europejskiego miasta na Bliskim Wschodzie. Jednak zaczęło się to zmieniać kilka lat temu – w momencie, kiedy tanie linie lotnicze uruchomiły bezpośrednie połączenia do Tel Awiwu z polskich miast. Dziś setki tysięcy ludzi, zwłaszcza młodych i nieprzesiąkniętych uprzedzeniami w stosunku do Żydów, przyjeżdżają do metropolii, aby zażyć słońca na tutejszych szerokich plażach, zrobić zakupy m.in. w butikach czy na ogromnym bazarze Carmel, tudzież zakosztować intensywnego życia nocnego. Miasto wciąga, a turyści chcą tu wracać ponownie. I często to robią.

Źródło: Tel Awiw / Wojciech Gojke, WP

Przyjezdni najczęściej zaczynają zwiedzać Tel Awiw od ciągnącej się przez ok. 5 km promenady Rothschilda, której pokonanie zajmuje 2 godz. Idzie się wzdłuż plaży, a po drodze mija się kilkanaście hoteli, dobrze znanych z pocztówek miasta. Warto wstąpić po drodze do informacji turystycznej (Herberta Samuela 46) i zapytać o bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem. Promenada rozpoczyna się przy marinie a kończy na Jafie, starożytnym mieście, które w 1949 r. zostało połączone z Tel Awiwem i stało się jego dzielnicą. Znajduje się tu cała masa zabytków, w tym jeden z najstarszych portów na świecie. Największą atrakcją turystyczną Jafy jest bez wątpienia XII-wieczny meczet Al-Mahmudijja. Nie każdy jednak lubi zwiedzać wielowiekowe budowle, ale warto tu zajrzeć chociażby ze względu na imponującą, arabską architekturę. Jafa jest od lat pieczołowicie odrestaurowywana, co od razu zauważyłem po 3 latach nieobecności w tym miejscu. Niemal każdy turysta zatrzymuje się przy nietypowym drzewku, które jest swego rodzaju projektem artystycznym. Rośnie i wydaje owoce, chociaż jego korzenie nigdy nie dotknęły ziemi. Umieszczono je w ogromnej donicy w kształcie łupiny, która przymocowana jest za pomocą stalowych lin do ścian budynków.

Źródło: Tel Awiw / Wojciech Gojke, WP

Wszystko w jednym miejscu, czyli bazar Carmel

Nikogo nie trzeba przekonywać, że bliskowschodnia kuchnia to niebo w gębie. Poza restauracjami, knajpkami i niewielkimi lokalami, w których sprzedaje się falafele, znajdziemy też targowiska. Najpopularniejszy z nich to bazar Carmel, położony po obu stronach ulicy HaCarmel, począwszy od placu Magen David aż do dworca autobusowego. Jest hałaśliwy, zatłoczony i sprzedaje się na nim dosłownie wszystko: od świeżych owoców i warzyw, po słodkości, pamiątki czy kwiaty. Atmosfera jest niesamowita, a miejsce to przywodzi na myśl typowe targowiska w Egipcie czy Tunezji. Będąc w Tel Awiwie trzeba tu zajrzeć – to obowiązkowy punk wizyty!

Źródło: Tel Awiw / Wojciech Gojke, WP

Co łączy Gdynię z Tel Awiwem?

Tel Awiw, stolicę Brazylii (Brasília) i Gdynię łączy jedno – to jedne z nielicznych przykładów miast na świecie, które wzniesiono od podstaw w stylu modernizmu. W przypadku Izraela koncepcja zbudowania "Białego Miasta" nad morzem sięga lat 30 XX w., kiedy zaczęli osiedlać się tu europejscy architekci, także z Polski. Mieli ambitny plan, aby stworzyć miasto od zera i to w stylu, który był w owym czasie największym trendem. W pierwszych dziesięcioleciach wzniesiono 3 tys. nowych budynków, nazywanych Bauhausem. Dziś w stylu modernizmu jest ich ok. 4 tys., z czego najbardziej reprezentacyjne zaczynają się na ul. Allenby. Miłośnicy architektury koniecznie muszą zajrzeć na ul. Mazeh. Jednym z obiektów przywodzących na myśl te z Gdyni, jest dom, w którym mieszkał Dawid Ben Gurion – pierwszy premier Izraela, który urodził się w położonym 70 km od Warszawy Płońsku. Niesamowite wrażenie, nie tylko na mnie, ale na większości turystów, robi ogromny kontrast między klasycznymi budynkami, a ogromnymi wieżowcami. Powstają w szybkim tempie, zmieniając panoramę Tel Awiwu nie do poznania.

Źródło: Tel Awiw / Wojciech Gojke, WP

Szabat w "okrojonej" wersji

Piątek wieczór to moment, kiedy rozpoczyna się szabat. Niech posłuży on jako kolejny przykład, który jasno pokazuje, dlaczego Tel Awiw jest uważany za miasto liberalne. Jest on tu przestrzegany znacznie mniej rygorystycznie. W odróżnieniu od stolicy, praktycznie wszystkie bary i restauracje są otwarte do późnych godzin i nie będzie żadnego problemu ze zrobieniem zakupów - w wielu miejscach są całodobowe sklepy AM:PM. Ponadto centrum zaczyna zapełniać się młodymi ludźmi, którzy ewidentnie wybierają się na imprezę lub do pubów. I to właśnie w nich bardzo łatwo nawiązywałem kontakt z Izraelczykami –byli zaciekawieni skąd pochodzę, wdawali się ze mną w bardzo rzeczowe i ciekawe dyskusje. Cieszyli się, że Polacy chcą odwiedzać Izrael nie tylko ze względu na miejsca święte. Oferowali, że chętnie oprowadzą po mieście i tak też było. W niewielu miejscach spotkałem się z tak pozytywnie nastawionymi do świata i ludzi osobami.

Źródło: Tel Awiw / Wojciech Gojke, WP

Jedzenie, ceny i połączenia lotnicze

Nie ma co owijać w bawełnę – Tel Awiw nie jest tanim miastem. To nie Praga, w której napijecie się za "grosze" dobrego piwa, ale to też nie Oslo, w którym rachunek w barze szybkiej obsługi może spowodować u was stan przedzawałowy. Dobrze zaplanowany wyjazd nie wyniesie nas więcej, niż podróż do Hiszpanii czy Włoch. Wycieczkę możecie zorganizować samodzielnie lub skorzystać z coraz bogatszej oferty biur podróży. W przypadku pierwszej opcji, warto kupić bilety lotnicze z wyprzedzeniem – nigdy nie wydałem więcej niż 300 zł za lot w dwie strony. Połączenia do Izraela dostępne są z Krakowa, Katowic, Warszawy, Gdańska, Poznania, Wrocławia i Lublina, a do wyboru macie takie linie, jak: LOT, El Al, Wizz Air oraz Ryanair.

Źródło: Tel Awiw / Wojciech Gojke, WP

Poza sezonem letnim są często promocje na hotele i hostele, a za noc zapłacicie od ok. 100 zł od osoby. Można upolować jeszcze niższą cenę w przypadku Airbnb. Posiłki w restauracjach nie należą do najtańszych (na osobę trzeba liczyć co najmniej 75 zł). Dlatego warto kupować tanie, pyszne i sycące falafele (od ok. 10 zł), humusy czy pasty bakłażanowe. Jest ich w sklepach tyle, że nie wiadomo, na którą wariację się zdecydować. W połączeniu ze świeżym pieczywem smakują naprawdę dobrze. Koszt tygodniowych wyjazdów zamykał się w moim przypadku (pomijając prywatne wydatki) w ok. 1,5 tys. zł. Opcja nr 2 - wyjazd z biurem podróży, które zapewnia transport + śniadania + zakwaterowanie + zwiedzanie, to koszt od ok. 2 tys. zł.

Źródło: Wojciech Gojke, WP

"Straszne" kontrole

Inna kwestia dotyczy kontroli. Owiane są licznymi legendami i wywołują u tych, którzy są przed podróżą do Izraela, koszmary nocne. Jeśli wcześniej odwiedziliście Arabię Saudyjską, Iran, Irak, Syrię czy inne kraje arabskie, na lotnisku z pewnością zostaniecie zapytani o cel podróży do tych krajów. To jednak formalność i nikt nie będzie celował do was z broni. W końcu macie prawo być turystami ciekawymi świata, bez względu na szerokość geograficzną. Jednak warto przygotować się do takiej rozmowy, dzięki czemu przebiegnie ona sprawniej. Pytania mogą też paść odnośnie celu wizyty czy miejsca, w którym zatrzymacie się na noc. Jeśli lecicie z Warszawy linią El Al, bądźcie na lotnisku co najmniej 3 godz. wcześniej (ze względu na kontrole). Wylatując z Tel Awiwu, bez względu na linię lotniczą, bądźcie zawsze min. 3 godz. przed odlotem. Kontrole są także w centrach handlowych czy na dworcach i przypominają nieco te na lotniskach – przechodzi się przez bramki, pracownik sprawdza urządzeniem, czy ktoś nie ma przy sobie broni i/lub zagląda do plecaków, aby zobaczyć ich zawartość. Robi się to ze względów bezpieczeństwa.

Slot

Miasto idealne?

Czy mogę nazwać Tel Awiw wizytówką Izraela? Myślę, że tak, ponieważ spełnia oczekiwania wielu turystów. Jest energiczny, młody, otwarty i prężnie rozwijający się. Jednak nie można zapominać o wspaniałej, nieco surowej i przesiąkniętej religijnym duchem Jerozolimie, wakacyjnym kurorcie Ejlat, zielonej Hajfie czy Morzu Martwym. Wszystkie te miejsca uzupełniają się wzajemnie. Będąc w Izraelu na weekend, warto zatrzymać się w Tel Awiwie. Będąc nieco dłużej, dobrze skorzystać z okazji i odwiedzić także pozostałe skarby tego niewielkiego, zaskakująco bogatego w atrakcje państwa na Bliskim Wschodzie.

Zobacz też: Ejlat: kurort na styku Afryki, Europy i Azji

Slot

Podziel się opinią

Share


Slot