Najmodniejsze europejskie dzielnice w 2017 r.
Jeśli w podróżach ważne dla ciebie są nie tylko zabytki i dostępne atrakcje turystyczne, ale również poznawanie lokalnej atmosfery i tego, jak i gdzie miejscowi lubią spędzać czas, to zestawienie jest stworzone z myślą o tobie.
Tętniące kreatywnością, alternatywne, nieco hipsterskie – takie są miejsca, które będą rozgrzewać wyobraźnię turystów w bieżącym roku. Przynajmniej według prognozy, przygotowanej przez serwis Travel Supermarket we współpracy z blogerami: Adamem Goffmanem, autorem poczytnego bloga "Travels of Adam", i Emily Ray z "The Cosy Traveller". W rankingu wzięto pod uwagę nie tylko indywidualne preferencje, ale również statystyki, pokazujące, jak wiele modnych knajp i restauracji, niezależnych galerii sztuki, sklepów z modą vintage i przestrzeni kreatywnych przypada na mieszkańca danego obszaru („punkty karne” były przyznawane za obecność sieciówek, takich jak Starbucks czy Costa).
Dowiedz się, które europejskie dzielnice zostały przez nich uznane jako najgorętsze miejsca, warte odwiedzenia w 2017 r. W zestawieniu pojawia się też Polska!
5. Ex aequo: Metelkova, Lublana
Położona na terenie byłych koszar Metelkova nie jest dzielnicą w sensie ścisłym. W niezależnym centrum kulturalnym, zajmującym 7 budynków, mieszczą się dziś liczne pracownie rękodzielnicze, artystyczne, kluby i biura instytucji pozarządowych. Założony w 1993 roku ośrodek gości dziś około 1,5 tys. wydarzeń kulturalnych rocznie i bezwzględnie jest miejscem, którego nie można ominąć w trakcie zwiedzania Lublany.
5. Ex aequo: Södermalm, Sztokholm
Jedna z najstarszych dzielnic Sztokholmu jest jednocześnie jednym z najdroższych i bez wątpienia najmodniejszych zakątków tego miasta. Wyspa, położona na południe od słynnej historycznej dzielnicy Gamla Stan, miała kiedyś charakter robotniczy i nikt tu raczej nie narzekał na zbytki. Dziś jest miejscem ekskluzywnym, nieco snobistycznym, ale jednocześnie czarującym: zobaczyć tu można zarówno piękne wille, jak i stare, drewniane domki. Z galeriami sztuki sąsiadują sady i ogrody, a klimatyczne kafejki sprawiają, że chce się w nich przesiadywać godzinami.
4. Praga, Warszawa
Polska Praga została doceniona przez zagranicznych blogerów, którzy piszą o niej tak: „Kiedyś była jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc Warszawy, wśród miejscowych zyskała nawet przydomek Trójkąt Bermudzki. Dziś jest to centrum artystyczne miasta, przepełnione pracowniami artystów i galeriami, teatrami alternatywnymi i alternatywnymi klubami”. Dodamy, że nie uwzględniono podziału na Pragę Północ i Południe. Zgadzacie się z tą charakterystyką?
3. Ancoats, Manchester
Industrialna dzielnica, która popadła w ruinę po zapaści tamtejszego przemysłu bawełnianego, przeżywa drugą młodość. Zapomniany przez lata zakątek Manchesteru jest obecnie magnesem dla wszystkich smakoszy, przybywających tu z całego świata, by spróbować najlepszej neapolitańskiej pizzy, jedynej w swoim rodzaju japońskiej matchy oraz świeżo palonej, organicznej kawy. Ze względu na rosnące ceny nieruchomości w centrum miasta, Ancoats coraz bardziej przyciąga młodych mieszkańców i przedsiębiorców, którzy otwierają tu innowacyjne startupy.
2. Miera iela, Ryga
Miera iela to nie dzielnica, lecz ulica, na której skupia się barwne życie Rygi. Miejsce jest wręcz oblepione urokliwymi sklepami, w których można bez końca buszować w poszukiwaniu lokalnych skarbów, z przerwą na smakowanie łotewskich przysmaków w licznych restauracjach i kawiarniach. Jedna z najmodniejszych obecnie lokalizacji w Rydze, nazywana bywa również „Ulicą Spokoju”, ponieważ oferuje luźny klimat, pozwalający odetchnąć od zgiełku miasta.
Kreuzberg, Berlin
Tu nie ma zaskoczenia – berliński Kreuzberg to od kilku lat niezaprzeczalny numer 1, jeśli chodzi o najbardziej hipsterskie miejsca na mapie Europy. Dawna robotnicza dzielnica o burzliwej przeszłości to dziś zagłębie artystów (również tych aspirujących) i klubowiczów. Nazywany czasami „małym Stambułem”, Kreuzberg znany jest również jako jedyne takie centrum turecko-niemieckiej społeczności. Meze, dolmę i koftę łatwiej tu zjeść niż typowo niemieckie Bratkartoffeln, więc jest pysznie. Oczywiście niemal nikt tu nie pracuje, wszyscy "realizują projekty".