Trwa ładowanie...

Najspokojniejsze miejsce na Ziemi

W Egipcie wrze, w Tunezji dopiero się skończyło, Grecja o mało co nie zbankrutowała. Coraz trudniej znaleźć miejsce na wakacje. Coraz bardziej nerwowo rozglądamy się za jakimiś pewnymi, spokojnymi miejscami. Ciekawe, gdzie jest najspokojniejsze miejsce na Ziemi?

Share
Najspokojniejsze miejsce na Ziemi
Źródło: http://www.flickr.com/photos/42498009@N00/1657967969/sizes/o/
d3xxx2m

W Egipcie wrze, w Tunezji dopiero się skończyło, Grecja o mało co nie zbankrutowała. Coraz trudniej znaleźć miejsce na wakacje. Coraz bardziej nerwowo rozglądamy się za jakimiś pewnymi, spokojnymi miejscami. Ciekawe, gdzie jest najspokojniejsze miejsce na Ziemi?

Koń, krowa, droga na Ostrołękę

W kultowym „Rejsie” najspokojniejszym miejscem na świecie był bez wątpienia pokład statku wycieczkowego na Wiśle. Leniwe wylegiwanie na pokładzie można było urozmaicać sobie wypatrywaniem drogi na Ostrołękę albo rozmowami o nudzie w polskich filmach. Błogie nieróbstwo i piękne okoliczności przyrody. No gdyby tylko jeszcze ten kaowiec nie był taki aktywny. Ale teraz już statków wycieczkowych na Wiśle nie ma, a droga na Ostrołękę, choć dziurawa jak za dawnych lat, to jednak napakowana tirami. Polska oaza spokoju jest najczęściej utożsamiana z Bieszczadami. Powiat z siedzibą w Ustrzykach Dolnych jest najsłabiej zaludnionym powiatem w Polsce, ledwie 19 osób na kilometr kwadratowy. Z uwagi na to, że prawie połowa z nich mieszka w samych tylko Ustrzykach, można przyjąć, że dla pozostałego obszaru to 10 osób na 1 km. kw., czyli 1 człowiek na 10 hektarów! Dla porównania w Warszawie żyje 3319 osób na km. kw. W Bieszczadach nie ma też przemysłu, nie ma przelotowych dróg. Jest za to mnóstwo lasów i porośniętych
trawami połonin. Jest i paru odszczepieńców, którzy uciekli od cywilizacji. Ale jest też coraz więcej turystów. A zimą narciarzy. I wyciągi, ratraki, armatki śnieżne.

d3xxx2m

Spokojne tylko z nazwy

Przeglądając atlas geograficzny odnajdziemy dwa potencjalnie błogie i spokojne miejsca. Ocean Spokojny i Plac Niebiańskiego Spokoju. Oba okazują się zupełnymi pomyłkami. Ocean Spokojny został nazwany tak przez Ferdynanda Magellana, pierwszego żeglarza z Europy, który zapuścił się na jego wody. Trafił na idealną pogodę i przepłynął ocean spacerkiem. Ale Magellan miał szczęście. Ocean Spokojny jest ogromny. Zajmuje 1/3 powierzchni Ziemi. Zawiera 46% zasobów ziemskiej wody. I jest groźny. Nad jego wodami przetaczają się huragany i tajfuny. Dnem wstrząsają trzęsienia ziemi, a na powierzchni tworzą się fale tsunami dochodzące do 30 metrów. Wielu oceanicznym wyspom, jak choćby Kiribati i Tuvalu, zagraża podtopienie w wyniku wzrastającego poziomu wód. Obrzeża oceanu należą do tak zwanego „kręgu ognia”. Uskok San Andreas stale zagrażający Los Angeles i San Francisco, gorące wulkany Indonezji, trzęsienia ziemi w Japonii, to tylko niektóre elementy tego śmiertelnego kręgu. I jak to zwykle bywa – najbezpieczniej jest w
oku cyklonu. Wyspa Tahiti leżąca blisko „środka” oceanu jest chyba najlepszym przybliżeniem oazy spokoju w tym regionie świata. Plac Niebiańskiego Spokoju to już kompletna porażka. Wystarczy przytoczyć inne brzmienie nazwy tego placu – bardziej znane – Plac Tiananmen. To największy plac świata. Leży w centrum Pekinu. Złą sławę zyskał w 1989 roku, gdy miała na nim miejsce masakra studentów i krwawe stłumienie pokojowej manifestacji. Spokoju lepiej poszukać gdzie indziej. Aha, jest jeszcze wieś Spokojna. Leży w zasięgu ręki - w powiecie wschowskim w województwie lubuskim. Można pojechać i przekonać się osobiście....

Dołącz do nas na Facebooku!

Spokój ducha

Niektórzy uznają, że najważniejszy jest spokój ducha. I szukają go w mitycznych krainach, choćby w Shangri-La. To odosobniona dolina w Tybecie, u stóp potężnej góry Karakal. Dolina rządzona sprawiedliwie przez mnichów z górującego nad nią klasztoru. Ludzie z Shangri-La są długowieczni, szczęśliwi, żyją w harmonii i pełni mądrości. Problem tylko w tym, że jest to fikcyjna dolina. Została stworzona przez Jamesa Hiltona w powieści „Zaginiony horyzont”. Mit tybetańskich i buddyjskich klasztorów przyciąga jednak realnie. Najbardziej znamienici celebryci szukają spokoju wśród mnichów, Richard Gere został nawet buddystą i przeszedł rekolekcje w klasztorze. Jednym z najbardziej znanych klasztorów jest Shaolin w centralnych Chinach. Niegdyś mnisi z Shaolin stworzyli cały system ćwiczeń fizycznych i duchowych prowadzących do panowania nad swym ciałem i umysłem. Dziś klasztor komercjalizuje się, a spokój zakłóca praca kamieniołomów w okolicznych górach Song.

Cisza zwalcza hałas

W obliczu postępującej presji cywilizacji w USA podjęto desperacką próbę ocalenia choć skrawka spokojnego miejsca. W najbardziej oddalonym zakątku kraju, w stanie Waszyngton, na północnym zachodzie, leży Olympic National Park. Obejmuje trzy wyraźne strefy: pustki wybrzeży oceanu, nasycone wilgocią lasy i majestatyczne góry. Większość ścieżek dostępnych jest tylko pieszo, z plecakiem. W parku wyznaczono Jeden Cal Kwadratowy Ciszy. Jeden cal kwadratowy to mniej więcej powierzchnia znaczka pocztowego. Jest to miejsce, oznaczone niepozornym czerwonym kamieniem, które ma być najcichszym miejscem na Ziemi. Do Cala Kwadratowego Ciszy można dojść szlakiem Hoh River. Wystarczy około 2 godziny, jakieś 5 kilometrów z parkingu przy Visitors Center. Wbrew pozorom to nie jest tylko tani marketingowy chwyt. Pomysł jest tyleż prosty co skuteczny. Skoro lecący odrzutowiec wywołuje hałas słyszalny na dziesiątki kilometrów, to stwórzmy miejsce, którego cisza będzie wpływać na otoczenie w odległości wielu kilometrów.
Menedżerowie parku założyli, że w miejscu Cala Ciszy będą regularnie mierzyć poziom hałasu i postarają się ograniczyć jego wielkość do najniższego poziomu. Oczywiście, aby to osiągnąć cisza musi panować w sporej strefie wokół centralnego punktu. Działania ochronne zmierzające do obniżenia hałasu muszą więc obejmować okoliczne lasy i góry. I to działa, projekt jest kontynuowany. Problemem pozostają samoloty przelatujące od czasu do czasu wysoko nad parkiem. Nawet bardzo wysoki przelot podnosi poziom hałasu w miejscu Cala Ciszy z typowych 32 dB do 37 db, co oznacza trzykrotny wzrost hałasu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Kto mi ukradł głos?

Człowiek potrafi stworzyć miejsca cichsze i spokojniejsze niż natura. Oficjalny rekord Guinessa najcichszego miejsca na Ziemi dzierży komora bezechowa studia nagrań muzycznych Orfield Labs w Minneapolis. Komora bezechowa to miejsce, które ma zapewnić idealne warunki nagraniowe. Bez odbić, bez dźwięków z zewnątrz. Tworzy się ją wykładając ściany dźwiękochłonnymi materiałami. Dodatkowo dźwiękochłonna „gabka” jest wymodelowana w sterczące ze ścian „jęzory”, których profil odpowiada różnym długościom fal dźwiękowych. Tak powstałe zakamarki są pułapkami dla dźwięku. W efekcie wewnątrz powstaje idealna cisza. A głos jest nienaturalnie „głuchy” - raz wypowiedziane słowo od razu niknie gdzieś w przestrzeni, nie słyszymy żadnego pogłosu. Co ciekawe, komora Orfield powstała na bazie studia, w którym niegdyś nagrywał Bob Dylan. No tak, ale co to za wakacje, w takiej komorze.

d3xxx2m

Spokój potwierdzony naukowo

Naukowcy również szukali najspokojniejszego miejsca na Ziemi. Użyli w tym celu komputerów, satelitów, stacji meteorologicznych, zaawansowanych obliczeń. I znaleźli! Niebo jest tam najczystsze, prawie nie ma wiatru, naturalne dźwięki otoczenia mają najniższe natężenie. Naukowcy byli zachwyceni. Turyści nie będą. Najspokojniejsze miejsce leży na Antarktydzie, na płaskowyżu określanym jako Ridge A, oddalonym o 3200 kilometrów od wybrzeża. Temperatura spada tam do minus 70 stopni. Cóż, naukowcy szukali miejsca pod nowy teleskop, a nie miejsca na wakacje.

(tekst M.R.)

Dołącz do nas na Facebooku!

d3xxx2m

Podziel się opinią

Share
d3xxx2m
d3xxx2m