Trwa ładowanie...

Polka o Wielkanocy w USA. "Mocno mnie przygnębia"

Wielkanoc w USA jest zupełnie inna niż ta, którą znamy z Polski. Na stołach próżno szukać jajek faszerowanych czy mazurków. Chyba że w rodzinie jest ktoś z Polski. Tak jest u Małgorzaty Kuc-Ferris, która od kilkunastu lat mieszka w Conneticut. - To pewien kompromis między zwyczajami, które ja przywiozłam z Polski, a tymi, które od lat kultywuje moja amerykańska rodzina - opowiada w rozmowie z WP.

Zając wielkanocny to symbol świąt w USAZając wielkanocny to symbol świąt w USAŹródło: Getty Images, fot: John Lamparski 2022
d3v8cfl
d3v8cfl

Magda Bukowka: Mieszkasz w Stanach Zjednoczonych od dawna. Czy święta to wciąż czas większej tęsknoty za domem, czy nauczyłaś się już cieszyć Wielkanocą w nowym domu?

Małgorzata Kuc-Ferris: Jedno i drugie. Generalnie mieszkanie z dala od bliskich oznacza, że tęsknota jest uczuciem, który towarzyszy ci cały czas, a w święta odczuwasz je jeszcze bardziej. Ale święta świętom nierówne. O ile bardzo lubię Boże Narodzenie w Ameryce, o tyle Wielkanoc mocno mnie przygnębia, bo nie ma prawie żadnej oprawy i trwa właściwie jeden dzień.

Co przede wszystkim odróżnia Wielkanoc w Polsce i w USA?

Tych różnic jest mnóstwo. Po pierwsze w Stanach nie ma drugiego dnia świąt. W poniedziałek idziesz zwyczajnie do pracy. Nikt tu nie słyszał o dyngusie. U mnie w domu wprowadziłam ten zwyczaj, żeby dzieciaki miały trochę zabawy, ale to żadna zabawa jeśli nie masz kolegów, którzy biegają z tobą po dworze i urządzają wodne bitwy. Ja też dziwnie się czuję, kiedy wychodzę z domu i nie muszę się rozglądać, czy za rogiem nie czai się nikt z wiaderkiem (śmiech).

d3v8cfl

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Halo Polacy". Polka o tym, co najlepsze w USA. "Tą opowieścią zachwycił się cały świat"

O ile poniedziałek jest zwykłym dniem, o tyle wolne, np. w szkołach, jest w Wielki Piątek. Dla osób wierzących i praktykujących to dzień, kiedy idą do kościoła, dla reszty - po prostu przedłużenie weekendu.

Małgorzata Kuc-Ferris Archiwum prywatne
Małgorzata Kuc-FerrisŹródło: Archiwum prywatne

Czyli jest czas na przygotowanie pisanek i świątecznych potraw?

Tak, choć nie ma tu wielkich przygotowań. Tradycja malowania jajek jest taka sama jak w Polsce, ale święcenie pokarmu odbywa się tylko w polskich kościołach. Jeśli chodzi o jedzenie, to przygotowuje się właściwie tylko niedzielny obiad, czyli szynkę w glazurze, ziemniaki i jakieś warzywa, np. fasolkę czy szparagi.

d3v8cfl

W Stanach nie jada się świątecznego śniadania, nie ma tradycyjnych deserów przygotowywanych na tą okazję. Ja robię mazurki, ale nie wiem, czy mój mąż, który jest Amerykaninem, z takim samym entuzjazmem nie podszedłby do tiramisu czy brownie z pudełka (śmiech). Trochę to smutne.

A wracając jeszcze do różnic. Widać je już w Niedzielę Palmową. Tutejsze palemki są bardzo proste. To liście palmy zwijane w kształt krzyża. Trzyma się je w domu przez cały rok i spala w kolejną środę popielcową.

Palemki zwinięte w kształt krzyża Getty Images
Palemki zwinięte w kształt krzyżaŹródło: Getty Images, fot: Christiane Marques

Nowością dla mnie - i to nowością, którą bardzo polubiłam - jest poszukiwania pisanek w lokalnych parkach. Tutejszy odpowiednik referatu do spraw kulturalno-oświatowych co roku organizuje taki mini festyn z szukaniem jajek. Dzieci są podzielone na kategorie wiekowe, żeby ci więksi poszukiwacze nie zadeptali maluchów i o konkretnej godzinie przychodzą w wyznaczone miejsce i zaczyna się zabawa. Bardzo fajny zwyczaj. Zwłaszcza, gdy chłopcy byli mali z radością w tych imprezach uczestniczyliśmy.

Źródło: Archiwum prywatne
Dzieci w USA chętnie uczestniczą w poszukiwaniu jajek w parkach

A jak wyglądają twoje święta?

To pewien kompromis między zwyczajami, które ja przywiozłam z Polski, a tymi, które od lat kultywuje moja amerykańska rodzina. Poza mazurkiem, o którym już mówiłam, przemyciłam na stół jeszcze trochę polskich dań. Przede wszystkim jajka faszerowane, które uwielbiam i na które już czekam. Łączymy też zwyczaj ukrywania jajeczek z prezentami z tradycją, która obowiązywała u mnie w domu, czyli przygotowywaniem koszyczków z drobnymi upominkami, które cichaczem przynosi wielkanocny zając.

d3v8cfl

Czy to znaczy, że w Stanach zając nie przynosi dzieciom prezentów?

Przynosi, ale nie robi koszyczków, jak w w moim domu. Zając w USA jest ważnym symbolem wielkanocnym. Pojawia się na dekoracjach, w marketach możesz kupić zajęcze uszy, ale przede wszystkim, podobnie jak Mikołaj w grudniu, jest obecny w supermarketach. W każdym dużym sklepie przed Wielkanocą urzęduje jakiś zając, z którym za pewną opłatą dzieci mogą zrobić sobie zdjęcie.

Tańszym i przyjemniejszym sposobem na spotkanie z wielkanocnym zającem, przynajmniej w mojej miejscowości Woodbury, jest udział w festynie organizowanym przez harcerzy. Skauci przygotowują poczęstunek, organizują długouchego i zapraszają lokalnych mieszkańców. Dla nas to okazja do miłego spotkania, dla dzieciaków - do zobaczenia zająca, a dla harcerzy - do zebrania środków na jakiś ce, np. na letni obóz.

Źródło: Archiwum prywatne
Zdjęcia z zającem to tradycja w USA

Kiedy mówiłaś o szukaniu pisanek w parku przypomniały mi się zdjęcia prezydenta Obamy podczas wyścigu w turlaniu jajek po trawniku przed Białym Domem. Rozumiem, że nie była to jednorazowa akcja, tylko coroczna tradycja?

Tak, choć przyznam, że nie wiem, jak jest teraz, bo wbrew pozorom to nie jest coś takiego, o czym mówi się tu jakoś przesadnie dużo. W wiadomościach pojawia się kilkusekundowa migawka i to wszystko. Więc choć to atrakcja, w którą zaangażowana jest głowa państwa, interesuje głównie osoby, które mają okazję wziąć w niej udział. Myślę, że o tej tradycji mówi się w Polsce tyle samo, co w Stanach.

Tradycja toczenia jajek przed Białym Domem jest wciąż żywa Getty Images
Tradycja turlania jajek przed Białym Domem jest wciąż żywaŹródło: Getty Images, fot: 2022 Anadolu Agency

Słuchając tego, co mówisz, aż się boję zapytać o Paradę Wielkanocną organizowaną w Nowym Jorku…

Gdybyś zapytała o nią mieszkańca Nowego Jorku, to z pewnością usłyszałabyś znacznie więcej. Ja musiałam się lekko doszkolić, żeby ci coś o niej opowiedzieć. I kiedy zajrzałam do sieci przekonałam się, że to słynna parada, o której słyszeli ludzie na całym świecie. Ale z perspektywy USA - i to perspektywy zaledwie dwóch godzin od Nowego Jorku - to kolejne wydarzenie, które w mediach pojawia się jako wzmianka.

d3v8cfl

Nie można jej porównać np. z paradą z okazji 4 lipca, która w całości jest transmitowana w telewizji i faktycznie mnóstwo osób to ogląda. Ale fakt, że tutaj Wielkanocnej Paradzie poza Nowym Jorkiem nie poświęca się specjalnej uwagi, nie znaczy, że to nie jest fajna impreza. Wystarczy zobaczyć zdjęcia, żeby sobie wyobrazić, że robi fantastyczne wrażenie, choć gdyby ktoś nie wiedział z jakiej okazji się odbywa, to mógłby nie zgadnąć. Uczestnicy parady, a dokładniej ich stroje, nie nawiązują bowiem do symboli świątecznych. Bardziej kojarzy mi się to z otwarciem sezonu wyścigów konnych w Ascot. Najważniejszym elementem imprezy są bowiem kapelusze. Im większe, dziwniejsze, bardziej wymyślne - tym lepiej

Jaki związek mają kapelusze z Wielkanocą?

Żadnego. Ale w XIX w. Piątą Aleją cała śmietanka Nowego Jorku ruszała na świąteczne nabożeństwo do kościoła św. Patryka. I oczywiście trzeba się było pokazać. Był to więc swego rodzaju pokaz mody, a kapelusze stały się jego symbolem.

Źródło: ALEXI ROSENFELD, Getty Images
Uczestnicy ubierają na paradę bardzo wymyślne nakrycia głowy

Wielkanocna Parada jest więc pamiątką tamtego zwyczaju, a kapelusze grają tu pierwszoplanową rolę i dają wszystkim - i uczestnikom i widzom, mnóstwo radości i zabawy. Jak dotąd nie miałam okazji zobaczyć Wielkanocnej Parady na żywo. Może w przyszłym roku się wybiorę i dzięki temu zwyczajowi bardziej polubię Wielkanoc w Stanach.

d3v8cfl
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3v8cfl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3v8cfl