Trwa ładowanie...

Polka w Trentino. "Cały czas czuję się jak na wakacjach"

W Val di Sole znalazła się dość niespodziewanie. Miała spędzić tu tydzień, a została już na stałe. - Z perspektywy czasu uważam, że jest tu kumulacja tego, co najlepsze we Włoszech, czyli m.in. włoski uśmiech, włoski sposób bycia, ale połączone z austriackim porządkiem - mówi w rozmowie z WP Aleksandra Dubiel.

Share
Trentino jest chętnie odwiedzane przez Polaków zimą
Trentino jest chętnie odwiedzane przez Polaków zimąŹródło: Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel
d158nee

Iwona Kołczańska: Od 6 lat mieszkasz w Trentino. Jak znalazłaś się na północy Włoch?

Aleksandra Dubiel: Przyjechałam do Trentino na tydzień jako instruktorka narciarstwa. Tamten sezon zimowy rozpoczęłam w Livigno – bardzo dobrze się tam czułam i wcale nie byłam zadowolona, jak się okazało, że agencja przerzuca mnie do Val di Sole. Strasznie się przed tym broniłam, wcale nie chciałam tu przyjechać.

d158nee

Podczas tego tygodnia poznałam mojego obecnego partnera – moje wsparcie, moją miłość. Poznaliśmy się w styczniu, a parę miesięcy później przeniosłam się do Trentino. To była decyzja życia, trochę na wariackich papierach. Tymczasem jestem tu już 6 lat, mamy dwóch synów.

Jak zareagowała rodzina i znajomi?

Często nieufnie. Jak się mówi Val di Sole, Włochy, to wszyscy widzą typowe włoskie love story - Polka oczarowana przez tzw. makarona. Natomiast Trentino nie ma nic wspólnego z południowymi Włochami. Ludzie tutaj to Tyrolczycy, ludzie gór. Śmieję się, że ja jako góralka, bo sama pochodzę z Bielska, nie mam w sobie nic góralskiego w porównaniu do nich.

Nie spotkałam nigdzie na świecie tak wielu patriotów lokalnych. Val di Sole to jest dla nich najpiękniejsze miejsce na ziemi. Dla wielu z nich nie ma świata poza Val di Sole. Nawet mój mąż czasem mnie pyta: po co jechać na wakacje, skoro mieszkasz w najpiękniejszym miejscu na ziemi?

Trentino latem (fot. z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel)

Dla ciebie Val di Sole wcale nie było wymarzonym miejscem. Jakie były pierwsze wrażenia po zamieszkaniu w Trentino?

Przeprowadziłam się z miasta na wieś, więc musiałam się przyzwyczaić do rzeczy, które pewnie i w Polsce na wsi są naturalne. Np. wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. W pierwszej chwili było to dla mnie nietypowe, ale po latach uważam, że to ma swój urok. Czuję się bezpiecznie w małej społeczności.

d158nee

Teraz, z perspektywy czasu uważam, że jest tu kumulacja tego, co najlepsze we Włoszech, czyli m.in. włoski uśmiech, włoski sposób bycia, ale połączone z austriackim porządkiem. Na południu panuje większy chaos, podejście do pracy często pozostawia wiele do życzenia. Tutaj natomiast ludzie są bardzo zdyscyplinowani, praca i rodzina to najważniejsze wartości. Kuchnia zbliżona jest częściowo do polskiej, bo to taki miks kuchni austriackiej, niemieckiej i włoskiej.

Co zaskoczyło cię na plus?

Ludzie. Są niezwykle bezpośredni i przyjaźnie nastawieni, na dodatek nie ma niepotrzebnych podziałów. U nas w Polsce jest to wciąż mocno zakorzenione – ludzie są różnie postrzegani, w zależności od tego, co robią, gdzie pracują, jakie mają wykształcenie. Tutaj tego nie ma. Równo traktuje się zarówno doktora medycyny, jak i osobę pracującą na kasie. Nawet więcej - wszyscy podobnie mieszkają, mają podobne auta, niezależnie od obejmowanej funkcji.

Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel
Trentino latemŹródło: Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel

Pamiętam, że uderzyło mnie to pierwszy raz, gdy byliśmy na festynie i siedzieliśmy przy stole z lokalną społecznością. Talerze po nas sprzątał w fartuszku pan doktor. Ludzie wspierają się, szanują - bez wyjątku.

d158nee

Lubię też tutejszy spokój. W Polsce zawsze pracowałam w korporacji. Wyścig szczurów, służbowe telefony, laptopy, imprezy firmowe – tak naprawdę cały czas jesteś w pracy. W Trentino poczułam, co to znaczy skończyć pracę o godz. 17:00. 5 minut później już nikt do ciebie nie zadzwoni.

A było coś, co stanowiło dla ciebie problem?

Nie mogłam się przyzwyczaić do godzin posiłków. To jest akurat bardzo włoskie i tego się bardzo przestrzega – je się w południe, a potem wieczorem – dwa posiłki obiadowe. Życie się tu po prostu zatrzymuje o tej godz. 12:00 czy 13:00. Na początku mi to przeszkadzało, ale teraz myślę, że to jest bardzo fajne, jeśli chodzi o organizację życia. Wszystko się zatrzymuje, w pracy masz wolne, wszyscy szanują, że to pora na jedzenie.

W Polsce mamy także dużo lepszą organizację życia publicznego, tutaj jest to trochę w powijakach. Założenie konta w banku trwa 2 h. Sprawy urzędowe, księgowe są tutaj bardzo utrudnione.

d158nee

W Polsce zostawiałam standardowo rachunki w sklepach spożywczych, a tutaj sprzedawca pilnuje, żebyś je zabrała. Może cię skontrolować Guardia di Finanza. Trzeba zabierać rachunki i móc się wylegitymować ze wszystkiego.

Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel
Trentino latemŹródło: Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel

A propos sklepów spożywczych - jakich produktów w sklepach ci brakuje?

Nie ma kiszonych rzeczy. W occie kupisz wszystko, z kiszonek można znaleźć jedynie kapustę. Ogórki, maślanki, kefiry – tego na półkach nie znajdziemy. Żyjemy w krainie sera, nawet mój mąż robi sam sery, ale twarogu nie kupimy nigdzie. Brakuje mi też kasz, coś się znajdzie, ale w porównaniu do Polski oferta jest niewielka.

d158nee

Jak wygląda kuchnia Polki w Trentino? Gotujesz po włosku, a właściwie tyrolsku czy przemycasz wiele smaków z ojczyzny?

Wniosłam w sumie niewiele rzeczy, bo trafiłam do rodziny z tradycjami, więc przejęłam lokalny sposób gotowania. Są jednak takie rzeczy, które się przyjęły z polskiej kuchni i są bardzo lubiane, np. rolady czy pierogi z mięsem. Ubolewam nad tym, że przestałam robić zupy, tutaj raczej nie ma takiej tradycji.

Z perspektywy tych 6 lat, co najbardziej lubisz w Trentino?

Cały czas się tutaj czuję jak na wakacjach – to lubię najbardziej. Oczywiście mam swoje obowiązki – mam synów, pracę, ale kręci się ona wokół moich zainteresowań. Zimą pracuję jako instruktor narciarstwa, robię teraz uprawnienia na przewodnika rowerowego, dlatego latem też mogę pracować tak, jak lubię i chcę. Korzystać z tego, co Trentino daje. Chciałabym też zachęcać Polaków do przyjazdu w ciepłych miesiącach do Val di Sole. Zimą Polaków jest tu bardzo dużo, a latem jednak Dolomity są wciąż omijane.

Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel
Trentino na rowerzeŹródło: Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel

Jakie miejsca polecasz w Trentino latem?

Polecam Pellizzano, w którym mieszkam. Jest to prawdziwe serce Val di Sole. Miejscowość jest świetnie przygotowana pod turystów, także pod rodziny z dziećmi. Położenie w centralnej części doliny sprawia, że jest to wspaniała baza wypadowa do słynnych zakątków Trentino. Wokół znajduje się masa szlaków pieszych i rowerowych. W okolicy zobaczymy wiele przepięknych górskich jeziorek, tuneli w skałach, schronisk.

d158nee

Schroniska w Trentino to w ogóle osobna historia. Różnią się one od naszych polskich. W Trentino są to pełnowymiarowe restauracje. Wchodzisz do nich w górskich ciuchach z plecakiem, a serwują ci wino w eleganckich kieliszkach i piękne deski serów.

Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel
W schronisku w TrentinoŹródło: Z archiwum prywatnego Aleksandry Dubiel

Jak wyglądał ostatni letni sezon w Trentino podczas pandemii?

Bardzo się obawialiśmy, jak to będzie wyglądało, że sezon będzie martwy. Natomiast miejscowi nie pamiętają tak dobrego sezonu jak lato 2020. Przyjechała masa ludzi. Zostawili kurorty nadmorskie na rzecz przestrzeni, jaka jest w górach.

Plusem jest baza noclegowa – znajdziemy zarówno 5-gwiazdkowe hotele, jak i droższe i tańsze apartamenty, które w czasie pandemii są też dużo chętniej wybierane.

Jak mieszkańcy Trentino podchodzą do obostrzeń?

Są bardzo zdyscyplinowani. Pamiętam tę pierwsza kwarantannę – na ulicach było pusto. Od wiosny do dziś wszyscy chodzą w maseczkach. Nawet jak można było w przestrzeni otwartej ich nie mieć – ludzie wciąż je mieli. Do sklepu bez maseczki nie wejdziesz. Jak basen jest zamknięty, to basen jest zamknięty. Nie ma żadnych wyjątków.

A co z obecnym sezonem zimowym? Zapowiadano otwarcie ośrodków narciarskich na 15 lutego, ale ostatecznie zamknięcie przedłużono do 5 marca.

Miejscowi oczywiście chcą otwarcia ośrodków narciarskich, ale przyznam, że ludzie mają świadomość, że sezon jest praktycznie stracony, szczególnie w niżej położonych ośrodkach. Wielu właścicieli apartamentów wykorzystuje ten czas na remonty, na które zazwyczaj brakuje czasu między zimą a latem. W lepszej sytuacji są wyżej położone ośrodki, w których sezon trwa do kwietnia – oni może coś jeszcze będą w stanie z tego sezonu zimowego wyciągnąć.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Narty na lodowcu. Sprawdzamy Maso Corto

d158nee

Podziel się opinią

Share
d158nee
d158nee