Trwa ładowanie...
d34jdki

Praca marzeń czeka. Polki zdradzają, dlaczego warto spróbować

Żeby zdobyć pracę w najbardziej luksusowej linii świata Polka chciała usunąć tatuaż. Gdy go odkryli, praca marzeń przeszła jej koło nosa. – Najbardziej kombinują jednak Azjatki – mówi Katarzyna Richter, była stewardesa i rekruter w arabskich liniach. - Za pomocą specjalnego kleju podnoszą sobie powieki - dodaje. A my sprawdzamy, dlaczego praca w Emirates jest jak chwycenie pana Boga za nogi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Praca dotyczy bazy w Dubaju, więc kandydaci muszą być gotowi na przeprowadzkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Praca dotyczy bazy w Dubaju, więc kandydaci muszą być gotowi na przeprowadzkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (Shutterstock.com, Fot: Akhenaton Images)
d34jdki

Po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy najbardziej luksusowe linie lotnicze świata szukają do pracy personelu pokładowego. Na wieść o tym tysiące młodych kobiet na całym świecie oszalały - a media społecznościowe pełne są postów z udostępnionym ogłoszeniem.

Praca w firmie z siedzibą w Dubaju to dla wielu szczyt marzeń. Od grudnia 2016 r. nikt nie miał szansy spróbować swoich sił, bo właśnie wtedy wstrzymała proces przyjmowania aplikacji. Kandydaci muszą mieć min. 21 lat i 160 cm wzrostu. Konieczna jest ukończona szkoła średnia, biegła znajomość języka angielskiego w mowie i piśmie oraz rok doświadczenia w obsłudze klienta. W wymaganiach wymienione jest także pozytywne nastawienie i sprawność fizyczna. Praca wiąże się z przeprowadzką do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Linia zapewnia zakwaterowanie i na początek wynagrodzenie rzędu 8 tys. zł miesięcznie.

Na razie nie wiadomo, ilu osób szukają oraz kiedy odbędą się pierwsze rozmowy. Jedno jest pewne - proces ma być inny niż dotychczas. Już na pierwszym etapie trzeba będzie odpowiadać na pytania w formie nagrań wideo. Polki, które przechodziły przez rekrutację kilka lat temu, przekonują, że warto.

Nikt nie wie, czego szukają

Hania z Gdańska dla Emirates pracuje od 3,5 roku. – Płacą mi za to, żeby zwiedzać świat – mówi wprost w rozmowie z WP. – Myślałam, że już nie rekrutują, ale jeśli tak, to na pewno warto spróbować!

d34jdki

A jak wspomina swoją rekrutację? - Nikt nie wie, czego tak naprawdę szukają. Słyszałam, że teraz rekrutacja jest inna niż kilka lat temu – że część rozmów odbywa się przez Skype. Ja byłam rekrutowana w starym systemie, czyli najpierw idziesz na Open Day, gdzie zbierają wszystkich chętnych w wielkiej sali, prowadząca opowiada o Dubaju, pyta czy ktoś ma pytania – opowiada Hania. - Warto je mieć, bo w tym momencie wyróżniasz się z tłumu. Później jest "CV drop off", czyli po prostu kładziesz CV na kupkę i wychodzisz. Czekasz do popołudnia na telefon i albo jesteś zakwalifikowana do drugiego etapu albo nie.

Drugi etap trwał cały dzień. To test językowy, zadania w grupach, dzięki którym komisja mogła ocenić m.in. współpracę z innymi. - Po każdym kolejnym etapie następne osoby są dyskwalifikowane, aż na samym końcu zostaje tylko garstka i te CV zostają wysłane do Dubaju – mówi Hania. - Wtedy już czeka się na tzw. golden call, czyli telefon, w którym informują, kiedy lecisz do Dubaju.

Najlepsi z najlepszych

Katarzyna Richter, która pracowała w arabskich liniach Emirates, Gulf Air i Etihad, uważa, że Emirates to zarówno dla pasażerów i pracowników po prostu prestiż. - Pakiet, który oferowany jest na start stewardesom jest niebywałe atrakcyjny w porównaniu z warunkami, które oferowane są w Polsce – opowiada w rozmowie z WP Turystyka. - Dla porównania, stewardesy ubiegające się o pracę w LOT zakładają działalność gospodarczą, a ich zarobki wynoszą ok. 4 tys. zł. W Emirates pracodawca zapewnia kontrakt, zakwaterowanie, opiekę medyczna, a wynagrodzenie rzędu nawet kilkunastu tys. zł. Ponadto jest możliwość pracy w wysoce międzynarodowym środowisku i doskonała siatka połączeń na cały świat.

Media społecznościowe są przepełnione słodkimi fotkami stewardes pracujących dla Emirates. Pozują na rajskich wyspach czy w luksusowych apartamentach. Zawsze w nienagannym makijażu i nierzadko w służbowym stroju. Wiele z nich prowadzi swoje blogi lub ma kanały na YouTube. Śniadanie jedzą w Paryżu, a kolację w Nowym Jorku. Są też dni, podczas których w samolocie spędzają nawet kilkanaście godzin, dlatego nikt nie ma wątpliwości, że ich praca jest ciężka i wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Jednak wiele młodych kobiet właśnie dla dodatkowych profitów wynikających z tej pracy, jest w stanie zrobić wszystko.

Naginają rzeczywistość

- Podczas procesu rekrutacji widziałam, jak kandydatki maskują mankamenty, które mogłyby je zdyskredytować – wspomina Katarzyna Richter. - Znam inne dziewczyny, które kamuflują tatuaże, albo ukrywają różne aspekty związane z ich zdrowiem. Tym samym podejmują ryzyko, że w bardziej szczegółowych badaniach lekarskich w Dubaju to wyjdzie i zostaną deportowane z kraju. Ja np. musiałam dostarczyć oświadczenie od lekarza, że moja skolioza nie będzie przeciwwskazaniem do wykonywania pracy.

Przez maskowanie tatuażu pracy nie dostała Sandra. - W zasadzie przeszłam przez cały Emirates Aviation College (7-tygodniowy trening dla personelu pokładowego). Zostały mi dosłownie dwa tygodnie do pierwszego lotu i właśnie na tym etapie zakończyłam karierę stewardesy, gdyż odkryto mój tatuaż - opowiada w rozmowie z WP. - Zaczęłam go usuwać jeszcze w Polsce, właśnie ze względu na pracę. Dostałam tzw. golden call dwa tygodnie po castingu, czyli bardzo szybko. To skróciło czas, który miałam na usunięcie tatuażu. I choć robiłam zabiegi częściej niż jest to zalecane, nie udało mi się usunąć go całkowicie do dnia wylotu.

d34jdki

Gdy komisja zorientowała się, wszczęto procedurę dyscyplinarną. - Żartów nie było – wspomina. Ze względu na dobre wyniki na egzaminach zwlekali z decyzją, ale werdykt był negatywny. Dziś Sandra mieszka w Dubaju i pracuje w innej branży, ale to dzięki próbie dostanie się do Emirates miała szansę tam zostać.

Domyślny opis zdjęcia na stronę główną Wikimedia Commons CC BY
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną

Zdaniem Katarzyny Richter najwięcej kombinują dziewczyny w Azji. - Tam jest największa presja na dostanie pracy, bo aspekt finansowy odgrywa jeszcze większą rolę niż dla Europejek – wspomina była stewardesa. – Dziewczyny, które nie spełniają wymogów wzrostu, wkładają sobie pod rajstopy wkładki, które sprawiają, że są np. o centymetr wyższe. Oprócz tego, Azjatki przyklejają sobie uszy do skóry głowy, żeby za bardzo nie odstawały, a powieki podnoszą tak, żeby mieć większe oczy. Mają do tego specjalne kleje do skóry. One zazdroszczą Europejkom dużych oczu.

Zobacz też: Tak szkolą stewardesy.

d34jdki

Podziel się opinią

Share

d34jdki

d34jdki