Sławutycz - najmłodsze miasto Ukrainy
W Związku Radzieckim budowano z rozmachem i nie przebierając w środkach. Wszystko musiało być duże, robić wrażenie a przede wszystkim służyć ludowi pracującemu. Do początku lat 90. XX wieku wybudowano kilkadziesiąt miast satelickich. Część z nich była całkowicie zamknięta i służyła celom wojskowym. Inne zaś budowano w pobliżu wielkich kompleksów przemysłowych, by zapewnić pracownikom mieszkanie. Dziś przyjrzymy się miejscowości Sławutycz na północy Ukrainy, której budowę zakończono niedługo przed upadkiem ZSRR.
W Związku Radzieckim budowano z rozmachem i nie przebierając w środkach. Wszystko musiało być duże, robić wrażenie a przede wszystkim służyć ludowi pracującemu. Do początku lat 90. XX wieku wybudowano kilkadziesiąt miast satelickich. Część z nich była całkowicie zamknięta i służyła celom wojskowym. Inne zaś budowano w pobliżu wielkich kompleksów przemysłowych, by zapewnić pracownikom mieszkanie. Dziś przyjrzymy się miejscowości Sławutycz na północy Ukrainy, będącej jedną z najmłodszych w kraju - jej budowę zakończono niedługo przed upadkiem ZSRR.
W dzisiejszych czasach bardzo rzadko buduje się nowe miasta. Wszak prościej wykorzystać istniejącą infrastrukturę i rozbudować istniejącą aglomerację. Jednak Rosjanie mieli tendencję do stawiania miast w miejscach, które wcześniej porastał las. W Związku Radzieckim ludzie często pracowali latami, a nawet całe życie w jednym zakładzie, więc było to ekonomicznie uzasadnione. Ciekawym przykładem miasta satelickiego może być Jużnoukraińsk, który postawiono stosunkowo niedawno, bo w 1976 roku, obok wybudowanej dwa lata wcześniej Południowoukraińskiej Elektrowni Jądrowej, wojskowe miasteczka Anadyr-1 (opuszczone dopiero w 2002 roku) czy Czarnobyl-2, gdzie mieścił się pozahoryzontalny radar Duga.
Krystian Machnik/ if/udm
Ostatnie miasto ZSRR - Sławutycz
Wszyscy znamy jednak Prypeć, którą wybudowano w 1970 roku na potrzeby powstającej 3 kilometry dalej Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Miasto istniało zaledwie 16 lat. W 1986 roku jego mieszkańcy zostali ewakuowani z powodu awarii jednego z reaktorów i podwyższonego poziomu promieniowania jonizującego w powietrzu. Mijały miesiące, a ludziom nie pozwalano wrócić do swych domów. narodził się pomysł, aby zbudować dla nich miasto - w północnej części Ukrainy, 50 km od uszkodzonej elektrowni i ok. 10 km od granicy z Białorusią, powstał Sławutycz.
Ostatnie miasto ZSRR - Sławutycz
Miasto zamieszkuje obecnie około 25 tysięcy osób, choć początkowo zakładano, że znajdzie tam swoje miejsce nawet dwukrotnie więcej ludzi. Było to związane z planami rozbudowy Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej o dwa kolejne energobloki, gdzie zatrudnienie znalazłoby kolejnych kilka tysięcy osób. Plany jednak zarzucono ze względów politycznych. Ponadto okazało się, że przeszacowano liczbę przesiedleńców z okolic Czarnobyla - część przeniosła się do swych rodzin, głównie w Kijowie.
Ostatnie miasto ZSRR - Sławutycz
W projektowaniu i budowie Sławutycza brali udział specjaliści z ośmiu byłych republik radzieckich. Stworzyli oni dwanaście dzielnic - każdą odrębną ze względu na architekturę i panujący w niej klimat, który nawiązywał do stolic poszczególnych republik ZSRR. Znajdziemy tam zatem Baku, Biełgorod, Czernihów, Dobryninsk, Erywań, Kijów, Leningrad, Moskwa, Ryga, Tallinn, Tbilisi i Wilno. W centrum zaś znajduje się restauracja "Stary Tallin", w której można zjeść dobrego strogonowa.
Ostatnie miasto ZSRR - Sławutycz
Mimo że Sławutycz jest bardzo młodym miastem, to młodych ludzi tam niewiele. Większość mieszkańców utrzymuje się z pracy w elektrowni jądrowej. Inni zaś żyją z rent wypłacanych za szkody wyrządzone na zdrowiu w trakcie i po katastrofie. W zasięgu miasta nie ma zbyt wielu miejsc pracy, toteż młodzi ludzie - pozbawieni perspektyw - często wyjeżdżają w stronę Kijowa lub innych, większych aglomeracji. W trakcie mojego pierwszego pobytu poznałem 24-letnią Marinę, która rok później, gdy przyjechałem tam kolejny raz, mieszkała już w stolicy Ukrainy.
Ostatnie miasto ZSRR - Sławutycz
Ci, którzy zostali, dojeżdżają kolejką eksterytorialną na zachód pod Czarnobylską Elektrownię Jądrową. Każdego dnia pokonuje ona około 50 kilometrów, głównie przez terytorium Białorusi, gdzie zatrzymuje się raz. W wagonach panuje dziwny zwyczaj zajmowania swoich miejsc gazetami, kluczami a nawet telefonami. Pracownicy mają swoje siedziska i niechętnie ustępują obcokrajowcom. W trakcie podróży trwającej mniej niż godzinę, można podziwiać piękne krajobrazy Polesia, w których gdzieniegdzie daje się dojrzeć opuszczone od trzech dekad wioski.
Ostatnie miasto ZSRR - Sławutycz
Obecnie miasto sprawia dość ponure wrażenie. Na pierwszy rzut oka widać, że nie przeprowadzano tam żadnych większych prac od czasu zakończenia budowy. Swego dopełnia typowo radziecka zabudowa składająca się w dużej części z bloków z tak zwanej "wielkiej płyty". Ogólnie Sławutycz *przypomina Prypeć. Wszak jest jej następcą, z tą różnicą, że został wybudowany pośpiesznie i mniejszym kosztem. Widać to już po placu centralnym, który choć również ogromny, to nie jest tak reprezentatywny. Mieszkańcom nie postawiono też nigdy wesołego miasteczka, którym na co dzień mogli cieszyć się mieszkańcy *Prypeci.
Ostatnie miasto ZSRR - Sławutycz
Na początku artykułu wspomniałem, że Sławutycz *znajduje się niedaleko *Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia. Jak więc wygląda w mieście sprawa z promieniowaniem? Nie ma powodów do obaw. Utrzymuje się ono na tym samym poziomie, co w Polsce. 50 kilometrów to wciąż zbyt daleko, by jakikolwiek wpływ był zauważalny.
Z całą pewnością Sławutycz nie jest miejscem typowo turystycznym. Rozrywek tam niewiele, a w dodatku na ulicach panuje cisza, zahaczająca niekiedy o smutek. Mimo że nie mówię głośno, to za każdym razem po chwili rozmowy zdawałem sobie sprawę, że jestem najgłośniejszym przechodniem w okolicy. Wszędobylska szarzyzna i podobna zabudowa zniechęcą większość ludzi. Jest to jednak dobra propozycja dla tych, którzy interesują się klimatami Związku Radzieckiego. Mimo, że w Sławutyczu nie ma już czerwonych gwiazd czy plakatów z Leninem, to ślady minionej epoki wciąż są tu widoczne.
Krystian Machnik/ if/udm