Trzęsienie ziemi w Indonezji. "Łapaliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy"

W niedzielę, 5 sierpnia, trzęsienie ziemi dotknęło Indonezję. Jak poinformowała agencja Reuters, co najmniej 91 osób nie żyje, ponad 200 zostało poszkodowanych. Czworo Polaków, którzy znaleźli się w środku kataklizmu, dziś będą mogli opuścić Lombok.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Mieszkańcy Bali patrzą na zniszczone centrum handlowe w wyniku trzęsienia ziemi
Mieszkańcy Bali patrzą na zniszczone centrum handlowe w wyniku trzęsienia ziemi (PAP/EPA)
WP

Łapaliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy

Czworo turystów z Polski - pani Sandra wraz z mężem i rodzicami - spędzali wakacje na wyspie Lombok. Wczoraj po południu Polacy byli jednocześnie szczęśliwi, że przeżyli kataklizm, ale jednocześnie zdruzgotani, że najwcześniejsza perspektywa opuszczenia wyspy pojawiła się dopiero w środę. Z turystami skontaktowali się przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którzy poinformowali rodzinę, że jeśli nie chcą czekać na samolot, mogą skorzystać z darmowego promu na Bali.

Na szczęście dzisiaj Polacy będą mogli opuścić Lombok, ponieważ z lotniska wyleci więcej samolotów. Na jednym z nich znalazło się miejsce dla 4-osobowej rodziny. Z Dżakarty Polacy wrócą do Europy.

Turyści będąc w środku kataklizmu, myśleli tylko o tym, żeby wydostać się na otwartą przestrzeń, ale też narastała w nich panika, że do trzęsienia ziemi dołączy również wielka fala.
– Była wielka panika, wielka obawa, że nadciąga tsunami. Była totalna dezorientacja. Łapaliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy, weszliśmy na najwyższy punkt w miejscu, w którym byliśmy – relacjonuje RMF FM zdarzenie pani Sandra.

WP

Czwarte trzęsienie w ciągu miesiąca

Damian Drążek mieszka dopiero od miesiąca na wyspie Bali, a doświadczył już trzęsienia ziemi po raz czwarty. Drugie było silne.
– Gdy zaczęło się trząść, siedziałem u siebie pokoju. Myślałem, że przejdzie, ale niestety wstrząsy narastały. Mówię do mojego kolegi: "Dawaj! Uciekamy!". Szybko wybiegliśmy na ulicę. A tam panika. Wszystko się trzęsło, woda z basenu wylewała się, jakby ktoś bujał wielką miską, wszyscy uciekali na ulicę z budynków. Trwało to raptem 15 sekund, ale potem nastąpiło kilka takich tzw. after shocków, już nie tak mocnych, ale dało się je odczuć – mówi Polak mieszkający na Bali. – Człowiek zasypiał pełen niepokoju, czy będą jeszcze kolejne wstrząsy, czy nie.
Rzecznik indonezyjskiej agencji ds. katastrof, Sutopo Purwo Nugroho, poinformował, że wśród ofiar śmiertelnych jest dwóch mieszkańców Bali.

PAP/EPA
Podziel się
WP

Jak na łodzi

Udało nam się dotrzeć również do drugiego mieszkańca tej rajskiej wyspy, który podzielił się z nami swoimi wrażeniami, gdy ziemia zaczęła niebezpiecznie drgać.
– Akurat tego dnia miałem wycieczkę, wróciliśmy do hotelu, mieliśmy się właśnie pożegnać z gośćmi, czekaliśmy tylko na moją żonę, która była w toalecie. Wróciła, żegnamy się i nagle trzęsienie ziemi. Minęły sekundy i wszyscy goście z hotelu wybiegli na zewnątrz razem z obsługą, żona złapała mnie kurczowo za ramię z strachu, bo miała złe doświadczenia z dzieciństwa. Nasi goście, jak i inni turyści nie wiedzieli dokładnie, co się dzieje, ziemia zaczęła drgać, bujać pod nogami. Można to porównać do bujania się na małej lodzi, samochód zaczął się trząść i wszystko dookoła, psy zaczęły szczekać w okolicy, ale nic się nie stało, nic nie runęło na ziemię. Wszystko trwało ok. 15 sekund i szybko wróciło do normy. Porozmawialiśmy chwilę i każdy poszedł do swojego pokoju. My natomiast pełni obawy wracaliśmy do domu, zastanawiając się, czego możemy się spodziewać w naszych czterech kątach. Ale nic się nie stało – relacjonuje Damian Giruc, kierowca oraz przewodnik po wyspie Bali.

Mieszkaniec wyspy informuje, że po raz pierwszy zatrzęsło o godz. 19:28. Ale to nie był jeszcze koniec. – Siedzimy w domu, niedługo po powrocie, a tu trzęsie się jeszcze raz. Wszyscy wybiegliśmy na zewnątrz, ale trzęsienie było krótsze i łagodniejsze. Pierwsze miało magnitudę 7, drugie 5.4. Bez obaw – zapewnia Polak, który w tej części świata mieszka już ponad 3 lata. – W Indonezji to rzecz normalna, Bali jest bezpieczne. Pojawiła się wprawdzie informacja o zagrożeniu tsunami, ale po 2 godz. alarm został odwołany.

Najbardziej odczuwalne skutki katastrofy odnotowano w Kucie, położonej na południowym zachodzie wyspy pomiędzy Kandu a lotniskiem w Tuban. – Ludzie w panice uciekali z galerii handlowych. Wielkie gruzy odrywały się od budynków. Zniszczyły motory i auta – dodaje Drążek.

Konieczna ewakuacja

Na wyspach Gili, położonych u wybrzeży wyspy Lombok, chętnie odwiedzanych przez turystów, również zatrzęsła się ziemia.

WP

– Mieszkańcy i turyści czekają teraz na wybrzeżu Gili na promy i pontony, które zabiorą ich w bezpieczne miejsce – dodaje Damian Drążek.
Sutopo Purwo Nugroho potwierdza te słowa. Na Twiterze zamieścił informację, że 1000 mieszkańców i turystów zostało ewakuowanych z wyspy Gili.

WP

– U nas, na Bali, wszystko już wróciło do normy. Mieszkańcy poszli do pracy, jednak wiem, że turyści zaczęli opuszczać wyspy. Najgorsza sytuacja jest w Lombok. Na tej wyspie było epicentrum trzęsienia ziemi – dodaje Drążek.

WP

Najgorsza sytuacja w Lombok

I tak też podają światowe agencje informacyjne. Epicentrum zlokalizowano w odległości ok. 2 km na południowy zachód od Loloan. Hipocentrum trzęsienia znajdowało się na głębokości 10 km. Amerykańskie służby geologiczne zapewniają, że trzęsienie było silniejsze i miało magnitudę 6,9. Początkowo władze ostrzegały również przed tsunami. Według szefowej indonezyjskiej agencji meteorologii, klimatologii i geofizyki Dwikorita Karnawati w trzech wsiach przyszły fale wysokości zaledwie 15 cm. Mieszkańcy północnej części wyspy Lombok najdotkliwiej odczuli skutki katastrofy. To w tej części Indonezji odnotowano najwięcej ofiar.

W jednym z hoteli w Mataram na wyspie Lombok przebywał również singapurski minister prawa i spraw wewnętrznych, Kasiviswanathan Shanmuga, który wstrząsy odczuł w swoim pokoju na 10. piętrze.
– Siedziałem w swoim pokoju na 10 piętrze, nagle wszystko zaczęło się trząść. Usłyszałem krzyki. Nie mogłem ustać na nogach. Wyszedłem z pokoju, zszedłem po schodach, budynek wciąż się trząsł. Nie było prądu. Zauważyłem mnóstwo pęknięć, wyłamanych drzwi. Delegacja singapurska na szczęście była bezpieczna, ale powiedziano mi, że wśród innych gości są ofiary – napisał na swoim profilu na Facebooku minister.

David Lipson, indonezyjski korespondent ABC Australia napisał na Twitterze, że uszkodzonych zostało wiele domów, w tym m.in centra handlowe, terminal lotniska i domy mieszkalne. Wielu Indonezyjczyków w pośpiechu opuściło swoje domostwa i teraz w bardzo trudnych warunkach, pod naprędce skleconymi namiotami, koczują, bojąc się powrotu do domu i kolejnych trzęsień ziemi. Uciekinierzy potrzebują też wody, jedzenia i ubrań.

Na pomoc poszkodowanym ruszyło wojsko oraz Nowozelandzki Czerwony Krzyż. Indonezyjska agencja ds. katastrof wydała oświadczenie, w którym zobowiązała się do wsparcia lokalnych władz.
To kolejna tragedia, która dotknęła ten rejon. Tydzień temu w wyniku trzęsienia ziemi zginęło 17 osób, a rannych zostało ponad 350.

Indonezja, będąca największym archipelagiem na świecie, położona jest na tzw. Pacyficznym Pierścieniu Ognia, który tworzą 452 wulkany. 90 proc. wszystkich trzęsień ziemi na świecie ma miejsce właśnie w tzw. ognistym kręgu wulkanów.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Pietrucha o półrocznej podróży: "Udało nam się zwiedzić 7 krajów"

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP