EgzotykaTuryści płacą i wchodzą do "klatki śmierci". Tylko cienka szyba chroni ich przed potworem

Turyści płacą i wchodzą do "klatki śmierci". Tylko cienka szyba chroni ich przed potworem

Nazwano to "klatką śmierci". Turyści płacą 170 dolarów za wejście to cienkiej obudowy, którą opuszcza się na 30 minut do wody, by spotkać się z bestią - przynajmniej tak ten rodzaj zabawy nazywają zagraniczne media. Kto szuka dreszczyku emocji, tutaj go poczuje natychmiast.

Turyści płacą i wchodzą do "klatki śmierci". Tylko cienka szyba chroni ich przed potworem
Źródło zdjęć: © Youtube.com

Podczas spotkania twarzą w twarz z krokodylem o długości niemal 5 m dzieli nas wyłącznie cienka bariera z tworzywa sztucznego. Turyści w australijskim Darwin City's Crocosaurus Cove są najpierw nieco ponad powierzchnią wody, obserwują krokodyla od z góry, potem dopiero są opuszczani, by móc przyglądać się mu z bliska jak leży, pływa i jest karmiony. A te olbrzymy lubią np. drób, wołowinę, ryby. To dodatkowo niezwykła atrakcja, móc przyglądać się, jak ogromne zwierzę rozdziera paszczę i z wielką siłą rozrywa kawałki mięsa. Tylko tak ci odważni i spragnieni adrenaliny mogą zajrzeć im niemal do paszczy.

Obraz
© Youtube.com
Obraz
© Youtube.com

"Nie spodziewałem się, że to będzie tak blisko. Z początku czułem się odważny, ale jak już zaczynaliśmy schodzić pod wodę nerwy zaczęły dawać o sobie znać" – mówi dla Daily Mail jeden z turystów.

Obraz
© Youtube.com
Obraz
© Youtube.com

Pracownicy zapewniają, że w tubie każdy jest bezpieczny. Wielu śmiałków doświadcza bardzo skrajnych emocji. Od podniecenia po potężny strach. Krokodyli jest kilka, a jeden z najstarszych lubi się popisywać i klapie potężną paszczą przy każdej okazji, ku przerażeniu turystów.

Zobacz też: Pyton połknął krokodyla

Źródło artykułu:WP Turystyka
strachkrokodylaktywnie

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (13)