Witajcie w Chinatown!
Są najliczniejszym narodem świata, a ich populacja już dawno przekroczyła miliard. Ich wielowiekowa kultura, barwna historia i egzotyczna kuchnia, którą zachwycają się mieszkańcy wszystkich kontynentów sprawia, że coraz chętniej wybieramy Państwo Środka jako cel podróży. Jednak dzisiaj chcemy wam pokazać, gdzie poza Chinami można poczuć się jak za Wielkim Murem. Chińskie dzielnice wykroczyły poza granice Azji i opanowały największe metropolie na całej Ziemi. Oto najciekawsze z nich.
Są najliczniejszym narodem świata, a ich populacja już dawno przekroczyła miliard. Ich wielowiekowa kultura, barwna historia i egzotyczna kuchnia, którą zachwycają się mieszkańcy wszystkich kontynentów sprawia, że coraz chętniej wybieramy Państwo Środka jako cel podróży. Jednak dzisiaj chcemy wam pokazać, gdzie poza Chinami można poczuć się jak za Wielkim Murem. Chińskie dzielnice wykroczyły poza granice Azji i opanowały największe metropolie na całej Ziemi. Oto najciekawsze z nich.
Największa w Europie chińska dzielnica znajduje się w Londynie. Jest częścią słynnego Soho z niezliczoną ilością restauracji, sklepów kolonialnych i teatrów. Bary przy Gerrard's Street pękają w szwach, a prawdziwe oblężenie ta część Londynu przeżywa w czasie obchodów chińskiego Nowego Roku. Ulice przystrojone czerwonymi lampionami i egzotyka na każdym kroku przyciągają zarówno turystów, jak i rodowitych londyńczyków.
at/if
Berlin, Niemcy
Berlin to miasto, które gromadzi od lat emigrantów z całego globu. W czasach "żelaznej kurtyny" przyjeżdżali tu ludzie z najodleglejszych części świata, by zaznać lepszego życia. Nie mogło zabraknąć także Chińczyków, dla których w latach 2002-2003 planowano nawet zbudować rozległą dzielnicę, na wzór innych "Chinatowns" na świecie. Miała się ona stać kolejną atrakcją turystyczną stolicy Niemiec. Skończyło się na planach, ale i tak we wschodniej części Berlina wyrosło Centrum Dong Xuan, gdzie w wielkich halach kwitnie handel rodem z Azji. Tu naprawdę można się poczuć jak w Dolinie Mekongu.
Vancouver, Kanada
Mieszkańcy Vancouver zawdzięczają swoją chińską dzielnicę... Brytyjczykom. Wielu mieszkańców Hongkongu po 1984 roku (kiedy to Wielka Brytania zadeklarowała oddanie miasta Chinom w 1997 roku) uciekło przed niepewnym losem do Kanady i osiedliło się na jej zachodnim wybrzeżu. O liczbie chińskich emigrantów w Vancouver niech świadczy fakt, że miasto zaczęto nazywać "Hongcouver". W późniejszych latach do miasta zaczęli zjeżdżać Chińczycy także z innych części Państwa Środka, co zaowocowało kolejnym przydomkiem, tym razem odnoszącym się do całego kraju - Chinada. Jednak następuje tu również ruch w drugą stronę - urodzeni w Kanadzie Chińczycy stopniowo wracają do kraju swoich przodków.
Amsterdam, Holandia
Termin "Chinatown" wszedł niemal do wszystkich języków świata. Holendrzy w ogóle nie używają rodzimego określenia, tylko posługują się wersją angielską. Największa chińska dzielnica w Niderlandach znajduje się w Amsterdamie, w pobliżu słynnej Dzielnicy Czerwonych Latarni. Okolice ulic Zeedijk i Geldersekade zostały opanowane przez mieszkańców Państwa Środka w latach 20. XX wieku, a w latach 80. dokonano rewitalizacji tego rejonu miasta. Znajdziemy tu napisy po chińsku i niderlandzku, które ułatwiają poruszanie się po tej egzotycznej części Amsterdamu. Oprócz sklepów i barów dzielnica może poszczycić się największą w Niderlandach świątynią buddyjską - Fo Guang Shan He Hua tempel. Inne chińskie dystrykty w Holandii znajdują się w Hadze i Rotterdamie.
Melbourne, Australia
Chińczycy zaczęli osiedlać się w Melbourne już w połowie XIX wieku. To, co zaczęło się niewinnie od niewielkich sklepów i barów, obecnie funkcjonuje jako siedziba największej mniejszości narodowej na kontynencie australijskim. Na początku XX wieku nastąpiły prześladowania wszystkich nie-Europejczyków, a najbardziej ucierpieli właśnie emigranci z Chin. Po II wojnie światowej polityka wobec chińskich mieszkańców Melbourne została złagodzona, a ich dzielnica - odbudowana. Obecnie ta część miasta to jeden z ulubionych zakątków zarówno turystów, jak i autochtonów, a Little Bourke, Swanston i Spring Streets roją się od spacerowiczów podziwiających piękne witryny i stragany. Uznaje się, że Chinatown w Melbourne to jedno z najdłużej zasiedlonych przez Chińczyków miejsc poza Chinami na świecie.
San Francisco, USA
Podobnie jak Melbourne, San Francisco jest jednym z najstarszych ośrodków, w których osiedlili się chińscy emigranci. A wszystko zaczęło się od trzech mężczyzn i kobiety, którzy przybyli do miasta w 1848 roku. Niestety i tu nie obyło się od prześladowań na tle rasowym, do tego Chińczycy nie mieli prawa własności czy głosu. Mimo tego, po ponad 150 latach tutejsze Chinatown jest już integralną częścią miasta. Do tego chińska dzielnica jest odwiedzana częściej niż słynny most Golden Gate! Ponad 300 restauracji, sklepów i centrów chińskiej medycyny naturalnej czeka na turystów poszukujących Azji w samym środku Kalifornii. Do sukcesów chińskiej emigracji można zaliczyć też fakt, że burmistrz miasta, Edwin M. Lee jest w połowie Chińczykiem.
Paryż, Francja
W stolicy Francji znajdziemy kilka chińskich dzielnic. Okolice Avenue de Choisy, Avenue d'Ivry aż do Porte d'Ivry stanowią centrum azjatyckiej mniejszości w Paryżu. Mieszka tu ponad 50 tys. Chińczyków, Wietnamczyków i Laotańczyków, a także emigrantów w Polinezji Francuskiej i Gujany. To prawdziwa Azja w sercu Europy! Turyści zainteresowani azjatyckimi produktami najczęściej kierują swoje kroki do sklepów Tang Frères i Paristore. W Belleville pod Paryżem także znajdziemy kilka miejsc, gdzie można zasmakować prawdziwie chińskiej kuchni.
Johannesburg, Republika Południowej Afryki
Jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na naszym globie, gdzie można spędzić czas w Chinatown jest Johannesburg w RPA. Jest to największe skupisko chińskich emigrantów w Afryce, którzy zaczęli tu przybywać w XIX wieku wieku, by pracować w kolpaniach złota. Nie dziwi więc fakt, że największe miasto RPA ma dwie chińskie dzielnice wypełnione restauracjami i centrami kulturalnymi. Jedna z nich znajduje się w okolicach Commissioner Street, druga to tzw. Nowe Chinatown w dzielnicy Cyrildene. Tu wciąż się mówi po mandaryńsku, a chińskie tradycje są żywe, czego najłatwiej doświadczyć podczas uroczystości związanych z obchodami chińskiego Nowego Roku.
at/if