WP Turystyka

  
Polecane
Tematy
wp

Droga Transfogarska – najpiękniejsza trasa Europy

Ma niby „tylko” 92 kilometry, ale przejechanie tej trasy zajmie ci przynajmniej pół dnia. Nie tylko ze względu na widoki, które - nie da się zaprzeczyć - są imponujące. Zapraszamy na przejażdżkę z autorami bloga Weekendowi.pl.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Droga Transfogarska – najpiękniejsza trasa Europy
(Archiwum prywatne, Fot: Weekendowi.pl)

Zastanawiasz się na wyjazdem do Rumunii? Droga Transfogarska to zdecydowanie coś, co powinno się znaleźć na twojej liście obowiązkowej. Trasa, a właściwie tunel biegnący przez Góry Fogaraskie jest – w zależności od pogody – otwarty od końca maja do początku października. I należy do najbardziej malowniczych dróg w Europie. Zachwycili się nią sam Jeremy Clarkson i spółka, którzy po nakręceniu tu odcinka "Top Gear" uznali ją najpiękniejszą na Starym Kontynencie. Trudno się z nimi nie zgodzić, bo widoki naprawdę zwalają z nóg. Nie może być zresztą inaczej, skoro w najwyższym punkcie trasa osiąga 2034 metry n.p.m.

Transfăgărășan zawdzięczamy Nicolae Ceaușescu, który po radzieckiej interwencji w Czechosłowacji w 1968 roku wymyślił sobie, że potrzebuje szybkiej trasy na północ kraju, którą w mig można przetransportować czołgi i artylerię na wypadek, gdyby Sowieci postanowili zaatakować Rumunię. Nie był to pomysł zupełnie z księżyca. „Słońce Karpat” dość wyraźnie dystansował się od ZSRR, a relacje obu krajów w okresie zimnej wojny nie były zbyt ciepłe. W połowie lat 60. Rumuni przestali wysyłać wojska na wspólne manewry Układu Warszawskiego (byli jedynym członkiem paktu, który nie posłał swoich wojsk do Czechosłowacji), a nad towarzystwo Breżniewa Nicolae przedkładał ocieplanie relacji z towarzyszem Mao.

wp
Archiwum prywatne
Podziel się

Choć sama idea miała więc sens, to jej wykonanie niekoniecznie. Po co bowiem inwestować górę pieniędzy w budowanie drogi w tak trudnym terenie, skoro na północ znacznie łatwiej i szybciej można się było przedostać się drogą krajową numer 7 na równoległym odcinku z Râmnicu Vâlcea do Sybina, która już była gotowa? Cóż, historia niejednokrotnie pokazała, że wielkie komunistyczne inwestycje nie zawsze miały sens. Wielu historyków (my również skłaniamy się ku tej opinii) uważa zresztą, że Ceaușescu zależało na budowie Transfăgărășan, bo chciał obwieścić światu potencjał technologiczny i potęgę Rumunii. W tematyce zakrawających o absurd realizacji dyktator miał zresztą spore doświadczenie, a najlepszym tego przykładem jest Pałac Parlamentu w Bukareszcie.

Krótko po podjęciu decyzji, już w 1970 roku wystartowały prace. Drogę oficjalnie oddano do użytku w 1974 roku, jednak dodatkowe prace prowadzone były na niej do 1980 roku. „Oficjalnie” to przy tej inwestycji słowo klucz: do przedarcia się przez wysokie góry wykorzystano 6 mln ton dynamitu, a ponieważ detonacją zajmowali się średnio wykwalifikowani żołnierze, łatwo przewidzieć, jakie były efekty. „Oficjalnie” przy budowie drogi zginęło ich ponad 40, jednak nieoficjalnie mówi się, że zmarłych mogło być nawet kilkaset.
Tyle tytułem wstępu. Teraz trochę informacji praktycznych.

Gdzie leży Transfagarasan?

Trasa zlokalizowana jest w samym sercu Rumunii, między Curtea de Argeș a Sybinem. Jej południowy kraniec jest oddalony od Bukaresztu o ok. 160 km i dzięki autostradzie ze stolicy dostaniesz się tu w ok. 2 godziny. Jeśli jednak masz taką możliwość, za Transfăgărășan zabierz się od północy, od strony Sybina. Dlaczego? Otóż zachwycające widoki i serpentyny zobaczysz w tym przypadku już po 20 km od wjazdu. Od południa wieje nudą – owszem, jest tu zamek Drakuli (prawdziwy, nie to, co w Bran) i wielka zapora nad jeziorem Vidraru, jednak sama droga nieco rozczarowuje. By dotrzeć do pięknych widoków, najpierw trzeba pokonać ok. 50 km wśród lasów i niezbyt malowniczych obrazów.

wp
Archiwum prywatne
Podziel się

A ponieważ na Transfogarskiej za bardzo się nie rozpędzisz (także z powodu niemałej liczby innych aut) będziesz tak jechał i jechał….i jechał, intensywnie zastanawiając się, czy ta wycieczka to był naprawdę dobry pomysł. Od strony północnej emocje masz zagwarantowane niemal od razu.

Kiedy najlepiej wybrać się na wycieczkę?

Droga jest otwarta na całym odcinku od czerwca do końca października, choć termin jej zamknięcia zależy od pogody. W pozostałych miesiącach ze względu na śnieg, mróz i porywisty wiatr zamknięty jest tunel w najwyższym punkcie trasy, co znacząco utrudnia wyprawę.

Za Transfogarską najlepiej zabrać się w dni powszednie, a w weekendy unikać jak ognia. Wiemy, co piszemy – my wybraliśmy się w podróż w sobotę i prawie natychmiast pożałowaliśmy. To przecież jedna z większych atrakcji turystycznych kraju, również dla jego mieszkańców, którzy polubili to miejsce na weekendowe wypady (trudno mieć o to pretensje). W rezultacie co kilkaset metrów na poboczach spotyka się rzędy aut, znad których unosi się dym turystycznego grilla. To jeszcze można przeżyć – gorzej, że najwięcej samochodów rozstawia się przy miejscach najbardziej wartych zobaczenia. Przy zamku Poienari nie było gdzie szpilki wcisnąć, przy wspomnianej wcześniej zaporze auta były zaparkowane wzdłuż drogi na odległość co najmniej kilometra. Tłumy niemożebne, a miejsc parkingowych tyle co kot napłakał.

wp

Z związku z powyższym bez dłuższych wahań rezygnujemy z obu atrakcji. Szczerze mówiąc, w przypadku Poienari jest to doskonała wymówka. Bo oczywiście chcielibyśmy zobaczyć zamek Drakuli, ale perspektywa pokonania 1600 dość stromych schodów z małym dzieckiem wydaje się zdecydowanie mniej zachęcająca.

Archiwum prywatne
Podziel się

Na tym jednak nie kończą się problemy z tłumami. Najciekawiej jest w momencie, gdy wjeżdżamy ostro pod górę na serpentyny, a z góry zaczyna roztaczać się przepiękny widok na dolinę. To tu w weekendy tworzą się największe korki, co oznacza, że pokonanie około dwukilometrowego odcinka do tunelu może zająć grubo ponad godzinę. To „zasługa” ludzi, którzy bezsensownie zatrzymują po drodze auta, wysiadają z nich i strzelają dziesiątki zdjęć. Z drugiej strony trasę blokują tłumy przesiadujące nad jeziorem Bâlea w najwyższym punkcie trasy tuż za tunelem. Tu „powtórka z rozrywki”: stragany, setki aut (na kilkanaście miejsc parkingowych) i multum ludzi, którzy chodzą po drodze jak święte krowy, skutecznie blokując jakikolwiek ruch aut. I choć widoki są piękne, dość mocno to frustruje i psuje trochę przyjemność z podziwiania krajobrazów.

Ile czasu poświęcić na przejechanie drogi?

Przejazd z niedługimi postojami przy tamie czy nad jeziorem Bâlea oraz w kilku punktach widokowych nie powinien zająć więcej niż 3 godziny z kawałkiem. Ale korki mogą na to nie pozwolić… Zresztą, po co się spieszyć? Nawet jeśli nie będziesz miał ochoty odwiedzać zamku Drakuli, zawsze możesz zatrzymać się na którejś z urokliwych polanek na mały chill. Najwięcej takich punktów jest po północnej stronie trasy i – jeżeli nie jest to weekend – naprawdę warto się tu na chwilę zatrzymać.

wp

Czytaj więcej: Weekendowi.pl

wp
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.