Trwa ładowanie...
d391dm9

Flevoland, czyli holenderski cud. Tam, gdzie była zatoka, teraz jest nowa prowincja

Jedno z holenderskich przysłów mówi: "Bóg stworzył świat, ale Holandię stworzyli Holendrzy". Aby to udowodnić, stworzyli nową prowincję mieszkalną. W miejscu, w którym jeszcze kilkadziesiąt lat temu była zatoka i jezioro.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nowoczesna i rozplanowana stolica Lelystad nie przyciągnęła tylu mieszkańców, ilu pierwotnie zakładano
Nowoczesna i rozplanowana stolica Lelystad nie przyciągnęła tylu mieszkańców, ilu pierwotnie zakładano (Shutterstock.com)
d391dm9

Na terenach dzisiejszej prowincji Flevoland jeszcze w 1932 r. znajdowały się wody zatoki Zuiderzee. Pomysł, aby zamknąć i osuszyć ten teren pojawiał się już w XVII w., lecz ówczesna technologia nie pozwalała na zrealizowanie tak ambitnego planu. Dopiero w latach 20. XX w. rozpoczęto budowę zapory wodnej Afsluitdijk, która ostatecznie odcięła zatokę od wód Morza Północnego.

Na miejscu Zuiderzee pojawił się więc nowy zbiornik wodny – jezioro IJsselmeer. Po kilku kolejnych latach znajdujące się tam wyspy Urk i Schokland przestały być wyspami. "Wchłonął" je niejako teren Polderu Północno-Wschodniego (nider. Noordoostpolder), który został osuszony już przed II wojną światową.

d391dm9

Polder to właśnie sztucznie osuszony teren, który znajduje się poniżej poziomu morza. W przeciwieństwie jednak do naturalnych depresji, polder trzeba obudować wałami i groblami, aby uchronić go przed zalaniem.

Kolejne dwa poldery były gotowe do zamieszkania niedługo po wojnie. W 1957 r. ukończono Oostelijk Flevoland, a w 1968 r. Zuidelijk Flevoland. Tak oto człowiek przezwyciężył naturę, ale sukces raczej był mizerny.

Na nowo powstałym terenie budowano nowoczesne miasta. Była to wspaniała alternatywa dla młodych rodzin, którym ciasno było w starych miastach. Jednak o dziwo okazało się, że większym powodzeniem cieszą się właśnie te tradycyjne, istniejące od wieków miejscowości, niż te nowe, stworzone przez myślących o wszystkim planistów.

d391dm9

Holenderski dziennikarz Joris Van Casteren opisał to w swojej książce "Lelystad" (jak dotąd niewydana w Polsce). Miasto sztuczne, pozbawione historii i swoistego ducha wpychało swoich mieszkańców w znużenie, frustrację a nawet depresję.

dawna wyspa Urk/shutterstock

Lelystad, stolica Flevolandu mogła się pochwalić nie tylko wysokim wskaźnikiem przestępczości, ale także dużą ilością rozwodów. Biorąc pod uwagę, że miało być to miejsce idealne dla młodych małżeństw z dziećmi, zamierzony efekt raczej nie został osiągnięty.

Choć Van Casteren przedstawiał tak Flevoland lat 80. i 90., to wiele osób nadal uważa, że jest to wyraźne wskazanie, że nie można zbudować od podstaw idealnego miasta i takiego też społeczeństwa.

d391dm9

Mimo wszystko w miastach tej prowincji mieszka 400 tys. ludzi. Jest to o wiele mniej niż pierwotnie zakładano i przez to Flevoland jest jedną z najmniej zaludnionych prowincji Holandii. Najwięcej, bo prawie 200 tys. osób, mieszka w Almere, mieście, znajdującym się najbliżej Amsterdamu.

Flevoland, choć w większości nowoczesny, posiada enklawy tradycjonalizmu, jak na terenie dawnej wyspy Urk. Jej mieszkańcy przez większość czasu żyli w izolacji, dzięki czemu mają swój własny regionalny folklor a nawet dialekt, którym na co dzień się posługują. Mieszkańcy tego regionu uważani są za najbardziej religijnych obywateli Holandii. I choć są już połączeni z resztą lądu, nadal żyją w swojej małej społeczności, którą niechętnie opuszczają.

Źródło: mojaholandia.nl

d391dm9

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Alpinista spojrzał na dół i zdębiał. Natychmiast zrobił zdjęcie

d391dm9

Podziel się opinią

Share

d391dm9

d391dm9