Trwa ładowanie...

Kłamią i wyłudzają pieniądze. To prawdziwa plaga

Mają pieniądze, a jednak wolą podróżować za darmo, udając biednych. Często, aby zaoszczędzić kilka groszy, wykorzystują życzliwość innych. Krytykowani, bronią się, że tylko spełniają marzenia. Kim są żebroturyści?

Share
Żebroturystyka jest ogromnym problemem m.in w TajlandiiŻebroturystyka jest ogromnym problemem m.in w TajlandiiŹródło: Adobe Stock
d3vehaj

Nie ma nic złego w podróżowaniu przez świat z plecakiem. Przeciwnie, tzw. backpacking zyskał przed laty ogromną popularność wśród młodych, stając się niemal stylem życia. Niestety, w ostatnich latach niskobudżetowe wojaże po krajach globalnego Południa coraz częściej zmieniają się w niepokojący i budzący kontrowersje trend zwany bieda– lub żebroturystyką.

Na czym polega żebroturystyka? Jest to styl podróżowania, zgodnie z którym turyści udają osoby potrzebujące wsparcia finansowego, o które to z kolei proszą lokalną ludność. Jak to wygląda w praktyce?

– W praktyce wygląda to tak, że ludzie, najczęściej biali Europejczycy lub Amerykanie, jadą do krajów globalnego Południa, gdzie turysta o jasnym kolorze skóry wciąż jest postrzegany, jako ktoś lepszy – opowiada w rozmowie z WP Hanna Bielerzewska, podróżniczka i autorka bloga "Na Atlantydę". – Zwykle ludzie ci należą do tzw. klasy średniej, czyli mają pracę, ale nie zarabiają wystarczająco dużo, aby móc pozwolić sobie na podróże, o jakich marzą. Ostatecznie decydują się więc na zakup biletu lotniczego w jedną stronę, a dalej to jakoś to będzie – wyjaśnia.

d3vehaj

Chcąc zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy, żebroturyści przesiadują więc na ulicach i bez skrępowania żebrzą o pieniądze, które umożliwią im dalszą podróż. Oburzonych tym zjawiskiem jest coraz więcej osób, które postrzegają tego rodzaju postawę, jako nieetyczną i nieuczciwą w stosunku do mieszkańców krajów rozwijających.

Niestety, żebroturyści nie tylko zdają się nie dostrzegać niczego nieodpowiedniego w swoim zachowaniu, ale chwalą się nim w mediach społecznościowych. Czy aby na pewno przez takie zachowanie nikomu nie dzieje się jednak krzywda?

Żebroturystyka jest ogromnym problemem m.in. w Tajlandii Adobe Stock
Żebroturystyka jest ogromnym problemem m.in. w TajlandiiŹródło: Adobe Stock

– Ludzie w krajach rozwijających się czują realne współczucie wobec białych turystów, kiedy spotykają ich w takiej sytuacji – mówi Hanna Bielerzewska. – Jest im ich żal, myślą, że zwyczajnie powinęła im się noga i chętnie im pomagają. Robiąc to, nieświadomie odbierają wsparcie osobom naprawdę potrzebującym, których w takich krajach przecież nie brakuje – kończy.

d3vehaj

Bilet w jedną stronę, a dalej jakoś to będzie 

Istnieje dość cienka granica pomiędzy tzw. podróżowaniem "low cost", czyli podróżowaniem budżetowym, a "żebroturystyką" która polega na okłamywaniu innych i żerowaniu na ich życzliwości.

Niestety, jest coraz więcej osób, które nie mają innym nic do zaoferowania, ale chcą za wszelką cenę przeżyć przygodę i to możliwie jak najniższym kosztem. Jest to o tyle absurdalne, że po pieniądze ręce wyciągają osoby, które stać na znacznie więcej, niż mieszkańców lokalnych społeczności, często zmagających się z prawdziwym ubóstwem.

– Proszę mnie źle nie zrozumieć – mówi Hanna Bielerzewska. – nie każdy, kto podróżuje wyłącznie z biletem w jedną stronę robi coś nieetycznego – zapewnia. – Sama znam naprawdę świetnych ludzi, którzy podróżują w ten sposób. Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy nimi a typowymi żebroturystami. Ci ludzie albo pracują, albo mają swoje oszczędności. Nikt tutaj nikogo nie oszukuje – dodaje.

Kraje azjatyckie wypowiadają wojnę żebroturystom

Chociaż żebroturystów można spotkać także w Meksyku czy krajach Ameryki Południowej, to jednak Azja zmaga się z największą falą "biedujących podróżników". Właśnie tam, jak dotąd traktowano ich też z największym przymrużeniem oka. Zjawisko żebroturystyki gwałtownie przybrało na sile krótko przed wybuchem pandemii koronawirusa.

d3vehaj

Krajem szczególnie popularnym wśród żebroturystów była i nadal jest Tajlandia. – W Tajlandii proceder ten po prostu kwitnie – przyznaje Hanna Bielerzewska i dodaje, że w 2018 roku spędziła tam miesiąc i w każdej z miejscowości, które odwiedziła spotkała podróżników proszących o pieniądze.

Jak władze krajów azjatyckich reagują na żebroturystów? W ostatnim czasie coraz więcej państw zapowiada aktywną walkę z tym trendem. Jest wśród nich Bali, którego władze już jakiś czas temu zapowiedziały, że będą przekazywać żebroturystów ambasadom krajów, z których ci pochodzą. To one, a nie mieszkańcy mają w przyszłości ponosić koszt ich utrzymania. Wygląda na to, że w ślad za Bali pójdą wkrótce też inne kraje. Nie tylko władze mają jednak dość żebrzących turystów

Z żebroturystyką walczą ostro władze Bali Adobe Stock
Z żebroturystyką walczą ostro władze BaliŹródło: Adobe Stock, fot: simon long

– Coraz częściej widać oddolną nietolerancję na to zjawisko – mówi Hanna Bielerzewska. – Ludzie są tym po prostu zmęczeni – dodaje.

d3vehaj

Podróżując, pamiętajmy, aby być fair wobec innych

Sytuacja, w której ktoś wykorzystuje kolor skóry, pochodzenie i gościnność innych, aby podróżować za darmo, jest zwyczajnie nie fair. – Proszę sobie wyobrazić, że to mieszkaniec Azji przyjeżdża do Europy i zachowuje się w ten sposób – zwraca uwagę podróżniczka. – Czy mógłby liczyć na identyczne traktowanie, z jakim spotykają się biali turyści w Azji? To raczej nie do pomyślenia – przekonuje.

Podróżując, trzeba się oswoić z jeszcze jedną myślą. – Nic nie jest tak naprawdę za darmo – podkreśla Hanna Bielerzewska. – Zawsze ktoś poniesie koszt tej naszej podróży, nawet jeśli to my zaoszczędzimy pieniądze, to ktoś inny na tym straci – wyjaśnia.

Dlatego tak ważne jest, aby nie naginać pewnych reguł i nie wykorzystywać życzliwości innych. Tymczasem bardzo często, podróżując, ludzie mają całkowicie nierealne oczekiwania. Jadą do krajów, w których gościnność jest świętą zasadą i oczekują, że mieszkańcy będą ich gościć bez końca. To też jest żebroturystyka.

– W wielu krajach gospodarz właśnie ze względów kulturowych wie, że powinien przyjąć gościa – wyjaśnia podróżniczka. – W praktyce oznacza to, że odda mu swoją przysłowiową ostatnią koszulę, czyli więcej niż sam posiada. Bardzo często ludzie nie zdają lub nie chcą zdawać sobie z tego sprawy. Tutaj ponownie nie chciałabym zostać źle zrozumiana – tłumaczy Hanna Bielerzewska. – Nie ma nic złego w skorzystaniu z czyjejś gościnności, ale bądźmy po prostu fair.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tajlandia woła o turystów. „Widzieć nasze plaże i piękne hotele puste to jest straszny ból serca”

d3vehaj
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3vehaj
d3vehaj