Kolaż z Buenos Aires
Buenos Aires ma duszę, żyje! Jest trochę smutne, nasycone melancholią, a jednocześnie zmysłowe i dumne. W La Boca królują tango i futbol, domy publiczne i bieda.
Buenos Aires ma duszę, żyje! Jest trochę smutne, nasycone melancholią, a jednocześnie zmysłowe i dumne. W La Boca królują tango i futbol, domy publiczne i bieda.
Kolaż z Buenos Aires
Kolaż z Buenos Aires
A to La Boca, jedna z najstarszych części miasta. Tutaj właśnie dzięki angielskim żeglarzom powstał kiedyś miejscowy futbol, a później słynny klub Boca Juniors. Tu też zrodziło się tango.
La Boca. Tutaj królują tango i futbol.
Kolaż z Buenos Aires
Wieczorem pustkami świecą urocze knajpki w XIX-wiecznych domach starego miasta – San Telmo, gdzie przy butelce wina słucha się tradycyjnej argentyńskiej muzyki. Łączy w sobie prostotę codzienności z dużym wyrafinowaniem. Najlepsi tancerze nie są ani młodzi, ani nadzwyczaj piękni, są za to niesłychanie prawdziwi.
Kolaż z Buenos Aires
W latach siedemdziesiątych XIX wieku, gdy tango się dopiero rodziło, tańczyło się je głównie w domach publicznych. Młodzi Argentyńczycy z zamożniejszych domów przybywali do tancbud przebrani za prosty lud. Nie mogli się oprzeć zakazanemu światu. I tą drogą wyuzdany taniec z burdeli przeniknął na salony. Dziś, wieczorową porą, w każdej dzielnicy Buenos Aires można przypadkiem trafić do „tangerii” – miejsca, gdzie tańczy się tango.
Kolaż z Buenos Aires
Bieda została wygnana poza śródmieście. W miseriach, dzielnicach
nędzy, wegetują dziesiątki tysięcy rodzin.
Kolaż z Buenos Aires
Osvaldo, kierowca taksówki, zamówił w ulicznym barze kieliszek canie, wódki z trzciny cukrowej. Miał dobry dzień. Godzinę temu sprzedał turyście z Kanady pięćdziesiąt peso w banknocie już wycofanym z obiegu. W przypływie szczerości zwierzył się, że jeździ na fałszywych numerach, trudno bowiem o licencję taksówkarza. Więc on sam wymyślił numer dla swojego auta – 43 780. Identyczny – ale prawdziwy – jeździ gdzieś po mieście. Kto to sprawdzi...?!
Kolaż z Buenos Aires
Wytężona praca i bieda zostały wygnane poza śródmieście i dlatego nie rażą oczu gringos (zagranicznych turystów). Dwieście tysięcy wielodzietnych rodzin wegetuje w domach z surowej cegły, często bez okien. Tuż obok – również zamieszkane – rozsiadły się tak zwane miserie: budki z drewna i dykty, łatane tekturą czy gliną. Ludzie mają tu twarze przedwcześnie postarzałe, grzbiety przygięte pracą ponad siły.
Kolaż z Buenos Aires
Wielki wymiar i zarazem kameralny urok ma śródmieście. Znalazły tutaj siedziby urzędy, banki, ambasady, sklepy z towarami znanych firm światowych. Przed kawiarniami ustawiono krzesła bezpośrednio na chodniku. W ich pobliżu – pucybut ze swoim warsztatem. Obok snack-bary i minikramy ze słodyczami i papierosami.
Kolaż z Buenos Aires
Yerba mate, napoju mającym odnawiać siły i uspokajać nerwy. W smaku przypomina gorzkie ziółka. Pije się go wyłącznie z wydrążonej tykwy przez blaszaną rurkę, zawsze bez cukru i zawsze powoli.
Kolaż z Buenos Aires
Wielki wymiar i zarazem kameralny urok ma śródmieście. Znalazły tutaj siedziby urzędy, banki, ambasady, sklepy z towarami znanych firm światowych. Przed kawiarniami ustawiono krzesła bezpośrednio na chodniku. W ich pobliżu – pucybut ze swoim warsztatem. Obok snack-bary i minikramy ze słodyczami i papierosami.