WP

Polki podnoszą biusty Portugalkom. Sukces w biznesie nad Tagiem

Agnieszka Basek i Małgorzata Furst zaczynały w Lizbonie od warsztatów dobierania bielizny. Dziś mają już dziewięć eleganckich salonów na całym Półwyspie Iberyjskim. – Portugalia jest bardzo otwarta na ludzi, nowinki i trendy – mówią.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Właścicielki firmy Dama de Copas. Po lewej stronie jest Małgorzata Furst, zaś po prawej - Agnieszka Basek
Właścicielki firmy Dama de Copas. Po lewej stronie jest Małgorzata Furst, zaś po prawej - Agnieszka Basek (Dama de Copas)
WP

Hasło "brafitting" to w Portugalii marka Dama de Copas. Wcześniej usługa właściwego dopasowywania biustonosza nie była tam znana. Firma, którą w 2009 r. otworzyły dwie przebojowe Polki, podbiła i praktycznie zmonopolizowała rynek.

Odwiedzam sklep Dama de Copas, jeden z dwóch w Lizbonie, mieszczący się tuż przy reprezentacyjnym deptaku, obok zabytkowej windy Elevador de Santa Justa. Właściwie to nie sklep, a elegancki buduar stylizowany na lata 20. XX w., urządzony ze smakiem. Jest kanapa i foteliki, sprzedawczynie proponują kawę. Szukam współwłaścicielek, ale akurat ich nie ma. Umawiam się na wieczór w drugim sklepie przy alei Fontes Pereira de Melo. Bliźniaczo podobnym, otwartym do późna. Wita mnie Agnieszka Basek - Polka, która zrewolucjonizowała myślenie Portugalek o swoich biustach. Wcale nie zaprzecza.

– Portugalki bardzo łatwo zrozumiały naszą ideologię, że każda kobieta może wyglądać dobrze, bez względu na rozmiar. Widać to w ich sposobie ubierania, noszenia się, że ich sylwetki się zmieniły, biusty się podniosły i wyglądają, jakby je sobie zoperowały. Same też to przyznają. Jak do nas trafiają, to w innym miejscu bielizny już nie kupują – z dumą uśmiecha się pani Agnieszka.

WP
Dama de Copas
Podziel się

Z potrzeb własnych

12 lat temu zmieniła miejsce zamieszkania z Polski na Portugalię i "winowajcą" jest oczywiście miłość. Narzeczonego, Joao, poznała gdy przyjechał na erasmusową wymianę studencką na SGH. Po dwóch latach związku na odległość pojechała do niego. Na Uniwersytecie Warszawskim skończyła dziennikarstwo z komunikacją społeczną, a w prywatnej wyższej szkole menedżerskiej - zarządzanie ze specjalizacją z marketingu. W Portugalii jeszcze zrobiła podyplomowe studia z zarządzania marką.

Z Małgorzatą Furst poznały się przez przypadek jeszcze w Polsce - obie miały chłopaków Portugalczyków. I to Małgosia wyjechała pierwsza.

WP

– Gdy przyjechałam do Lizbony, była pierwszą osobą, do której się odezwałam: "Już jestem!". Zaprzyjaźniłyśmy się, a w 2009 r. narodziła się nasza idea stworzenia miejsca dla kobiet, w którym mogłybyśmy prawidłowo dopasowywać Portugalkom bieliznę – opowiada Agnieszka. Skąd ten pomysł? – Z naszych własnych potrzeb. Ja nie mam małego biustu, a Małgosia takiej bielizny potrzebowała jeszcze bardziej.

Dama de Copas
Podziel się

Narzekały na słaby asortyment w Portugalii, jakby wszystkie kobiety nosiły miseczkę B, co wcale nie jest prawdą. Owszem, na ogół Portugalki są niższe niż Polki, ale proporcje między szerokością pleców, obwodem a rozmiarem biustu mają takie same - czyli bardzo szeroki wachlarz możliwości. Niestety, pokutowało przekonanie o uniwersalnej miseczce B, brafitting był w powijakach. To była nisza dla nich!

Zanim jeszcze otworzyły pierwszy sklep, zaczęły promować brafitting na warsztatach, spotkaniach w kawiarni - najpierw wśród znajomych, z czasem w coraz szerszym gronie. Wiedzę czerpały z materiałów dostępnych w internecie, promowanych w Stanach Zjednoczonych czy Anglii. Nie zaszkodziło też, że obie nie mają problemów z rozumieniem przestrzennym - Gosia jest projektantką, Agnieszka potrafi szyć.

WP
Dama de Copas
Podziel się

Firma w godzinę

Szalenie pomogły im portugalskie media. Były często zapraszane do telewizyjnych programów, zwłaszcza w paśmie śniadaniowym. Ten sposób obsługi damskiej klienteli w Portugalii nie istniał, więc Polki mogły zaproponować swoją wizję brafittingu.

– Portugalczycy są bardzo otwarci na nowinki i nie stanowi dla nich żadnej przeszkody, że ktoś jest obcokrajowcem. Jeżeli ma się coś ciekawego do zaproponowania, ludzie to doceniają – uważa Agnieszka. Wspomina, że języka portugalskiego zaczęła się co prawda uczyć jeszcze w Polsce, ale po przyjeździe wcale nie mówiła płynnie i bez akcentu, a nikt nie dał jej odczuć, że jest przez to gorsza, mniej wiarygodna czy nie na miejscu. Wręcz przeciwnie, wszyscy się cieszyli, że próbuje. – To niewątpliwa zaleta tego kraju, że nie postrzegają bycia obcokrajowcem jako negatywu. Może dlatego, że jest to mały kraj, jego mieszkańcy akceptują bez zastrzeżeń ludzi z zewnątrz – mówi.

WP

Nie bez znaczenia jest też fakt, że w Portugalii łatwo jest założyć biznes. Istnieje program "Firma w godzinę" i z tego Polki skorzystały. – Potwierdzam, wszystko dostaje się w godzinę! – przyznaje pani Agnieszka (pod warunkiem, że branżę wybiera się z gotowej bazy). Zastrzegły także dwie nazwy - brafitting (bo nikt wcześniej jej tu nie używał) oraz Dama de Copas. To ciekawa gra słów: oznacza zarówno kartę do gry - damę kier, jak i damę "miseczki" (copa). Wizytówki mają w formie kart do gry, wzornictwo i logo oparte o stylistykę lat 20.

Dama de Copas
Podziel się

Marzyły o tym, by otworzyć małe studio, w którym byłby wybór staników w dużych rozmiarach i obowiązkowe fittingowanie. Zaczynały od zera - od kupna czterech modeli w pełnej rozmiarówce. Rozpuściły wici wśród firm-producentów, które wykonują bieliznę w dużych rozmiarach, czyli do miski K, od 60 do 100 cm pod biustem i szukały najlepszej oferty. Postawiły głównie na markę Panache, znaną i dystrybuowaną także w Polsce. Mają na nią wyłączność w Portugalii i Hiszpanii.

W 2010 r. otworzyły swój pierwszy sklep w dzielnicy Chiado, pod znanym lizbońskim adresem na Rua do Carmo. Mimo że salonik był ukryty na piętrze, bez wystawy, klientki szybko go odnalazły.

WP

Jak to robi Dama Kier

Otworzyły filię w Porto, w świetnej lokalizacji, ale znów na piętrze - tym razem na trzecim. Obydwa sklepy rosły, aż pojawiła się potrzeba "zejścia na ulicę", zmiany adresu. Powoli, bez kredytu, tylko inwestując zarobione pieniądze, Dama de Copas otwierała kolejne sklepy. W tej chwili są już: dwa w Lizbonie, jeden w Porto, od lutego 2018 r. - jeden w Bradze i świeżo, bo w październiku otwarty w Leirii. Czyli pięć w Portugalii. Oraz cztery w Hiszpanii: dwa w Madrycie, jeden w Walencji i jeden otwarty pod koniec października w Barcelonie. Hiszpański rynek to wyzwanie - w przeciwieństwie do Portugalii, gdzie większość ludzi mieszka w aglomeracjach, Lizbonie oraz Porto, i w ich okolicach - tam jest wiele miast. Hiszpanki potrzebują też więcej czasu, by oswoić się z nowościami.

Dama de Copas
Podziel się

Interesowi szefują we trójkę, bo narzeczony Agnieszki szybko zapalił się do projektu i odpowiada w nim za zarządzanie, ekonomię, sprawy biurokratyczne, zamówienia, pensje i wszelkie formalności. Agnieszka zajmuje się marketingiem, promocją i kontaktami z mediami oraz sprzedażą. Do Małgosi, która jest absolwentką ASP, należy część wizualna, czyli wystrój sklepów, strona graficzna wydawnictw, ilustracje, dekoracje.

Podkreślają i pielęgnują kilka odróżniających ich biznes cech. Przede wszystkim - serwis specjalistek dopasowujących biustonosze jest obowiązkowy. Nie ma takiej opcji, że klientka mówi, że zna swój rozmiar i kupuje. Pracownice sklepu zapraszają ją na kawę i pogaduszki, podpytują co robi w życiu, jakie ma pasje, zainteresowania, aktywności, razem oglądają modele, które jej się podobają. Potem zabierają do przymierzalni i konstruktywnie analizują jej własną bieliznę. Żartują, że trochę jak lekarze stawiają diagnozę, co funkcjonuje prawidłowo, a co szwankuje i - co najważniejsze - dlaczego tak się dzieje oraz jakie skutki to pociąga. Tłumaczą strukturę i funkcje biustonosza, jak ważne jest to, by zawsze był dopasowany pod biustem i miska okalała całą pierś. Zdejmują biustonosz i "na oko", bez użycia miary są w stanie dobrać model do proporcji ciała. Przynoszą pierwszy stanik, który według nich będzie leżał najlepiej. Następnie testują różne ich formy: balconette, full cup, wydekoltowany, miska z gąbką lub bez... Proponują ciekawe kolory, nie tylko nieśmiertelną czerń i cielisty beż, na które wcześniej skazane były panie z pełniejszym biustem.

Dama de Copas
Podziel się

W sklepie ma panować serdeczna atmosfera koleżeństwa i na osobowość pracownic kładą nacisk podczas naborów. Szukają dziewczyn z pasją, cierpliwością, empatią. Zatrudniają już ponad 70 osób. Plany na przyszłość? Rozwijanie sieci i cieszenie się biznesem, który zbudowali od zera, uczestnicząc we wszystkich jego etapach. Ale i cieszenie się Lizboną, w której mieszka około tysiąca Polaków, razem ze studentami z Erasmusa.

– Zawsze mi się tu podobało: blisko oceanu, z przyjemną przez cały rok temperaturą – Agnieszka zerka przez sklepową witrynę na rozświetloną ruchliwą ulicę. Jest październikowy wieczór, a wciąż około 20 stopni ciepła. – I przede wszystkim - z Portugalczykami, którzy sprzyjają przybyszom. Łatwo tu przyjechać, znaleźć znajomych i pracę. Dobrze się tu żyje, spokojnie, łatwo ogarnąć to piękne, niewielkie miasto. Tylko tak bardzo mi brakuje jedzenia z Polski! Nie mamy tu żadnych polskich restauracji ani sklepów. Kto wie, może to pomysł na biznes? – zastanawia się.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz też: Jest jedyną Polką, która się odważyła i odniosła sukces. Opowiedziała, co ją spotkało

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP