Trwa ładowanie...

Turcja inaczej. Pusto, zielono i malowniczo

W Turcji wita mnie… deszcz. Nie tego się spodziewałam, lecąc do ulubionego wśród Polaków wakacyjnego raju. Kilka lat temu mój urlop w Antalyi i Kapadocji był słoneczny i gorący. Tym razem wybrałam się w inny rejon kraju i byłam go bardzo ciekawa. Wybrzeże Morza Czarnego znałam z wycieczek do Bułgarii, Gruzji i Ukrainy. Ale w wydaniu tureckim jeszcze go nie widziałam. Tak jak podejrzewałam, czekało mnie wiele niespodzianek.

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Taką Turcję zna niewielu PolakówTaką Turcję zna niewielu PolakówŹródło: Adobe Stock, fot: isa özdere
d46cf70

Pierwszą z nich jest deszcz w Trabzonie. W drodze z lotniska widzę kolorowe elewacje domów, ich intensywnych odcieni nie tłumi nawet brak słońca. Jestem pewna, że to tylko chwilowe zachmurzenie, ale mój przewodnik Yüksel mówi, że deszcz będzie nam towarzyszył codziennie.

Trabzon – góry i chmury

- Trabzon to taki turecki Londyn, choć leży nad morzem, chmury zatrzymują się na otaczających go górach i często mamy tu przelotne deszcze. Naprawdę słonecznie robi się jesienią. To moja ulubiona pora roku. Latem jest u nas nieco chłodniej, dlatego mamy gości z krajów arabskich, którzy uciekają przed upałami.

Chłodniej, czyli 27 st. C. Taki klimat odpowiadał też Atatürkowi. Dowódca armii Imperium Osmańskiego, mąż stanu, współtwórca i pierwszy prezydent Republiki Turcji miał w Trabzonie swoją willę. Otoczona zadbanym ogrodem, biała, z ażurowymi zdobieniami, przypomina weselny tort. W środku udało się zatrzymać czas – stuletnie meble, sprzęty i dywany pachną przeszłością, ale ich styl obroniłby się nawet dziś. Podobno jest to jedyna posiadłość, której Atatürk nie podarował narodowi (choć sam miał otrzymać ją od władz miasta). Trudno się dziwić – dom jest piękny. Ja jednak zadowoliłabym się nawet skromną chatką z widokiem na okoliczne zielone wzgórza, schodzące wprost do Morza Czarnego.

Źródło: Adobe Stock
Klimatyczne domki w Trabzon

Trabzon nawet spowity chmurami zaraża pozytywną energią. Może to przez kolorowe domy, zachwycające widoki i energię odczuwalną na tutejszych ulicach. To "niewielkie jak na Turcję miasto" (zdaniem Yüksela) wraz z aglomeracją liczy 400 tys. mieszkańców i leży w północno-wschodniej części kraju, ok. 200 km od gruzińskiego Batumi.

d46cf70

Greccy kupcy z Miletu założyli je w VIII wieku p.n.e. na jedwabnym szlaku, wiodącym z Azji do Europy. W średniowieczu Trabzon był stolicą Cesarstwa Trapezuntu, powstałego w XIII wieku na gruzach Cesarstwa Bizantyjskiego. Do XX wieku miasto zamieszkiwali głównie Grecy pontyjscy. Do dziś pozostaje w użyciu ich język, a styl grecki widać w lokalnej zabudowie. Podobnie jak w Stambule, do najważniejszych zabytków należy Hagia Sophia, zbudowany w XIII wieku kościół chrześcijański, a obecnie meczet.

Atrakcje Gór Pontyjskich

Miłośnicy architektury sakralnej (i pięknych widoków) mogą wybrać się do oddalonego o 50 km do Trabzonu monasteru Sumela. Dawny męski klasztor przycupnął na stromej skale na wysokości 1300 m n.p.m. i to właśnie jego widowiskowe położenie robi na odwiedzających największe wrażenie. Pierwszy mały kościół postawiono tu już w IV w., a później rozbudowano go do monastyru z 72 celami. Trudno uwierzyć, że budowa na takiej wysokości była możliwa bez współczesnych narzędzi i maszyn. W kategoriach historycznych cenne są XVIII-wieczne freski przedstawiające sceny biblijne. Po proklamowaniu Republiki Tureckiej w 1923 r. mnisi opuścili klasztor.

Trabzon kojarzy mi się z miastami Szwajcarii, a krajobraz sąsiadujących z nim Gór Pontyjskich przypomina górskie rejony Polski lub Rumunii. Kręte drogi otaczają lasy, wodospady, jeziorka i jaskinie, jak zjawiskowa jaskinia Karaca w prowincji Gümüşhane. Odkryta w latach osiemdziesiątych, stanowi obraz procesów geologicznych trwających miliony lat. Gąszcz fantazyjnych stalaktytów i stalagmitów jest jak bajkowa kraina. W jaskini panuje stała temperatura ok. 15 st. C.

Źródło: Magda Żelazowska, WP
Jaskinie robią wrażenie

Slow life po turecku

Poza atrakcjami naturalnymi w tureckiej prowincji najbardziej urzeka mnie spokój. Górskie miasteczka i wioski to przeciwny biegun do gwarnych i stylowych kurortów na śródziemnomorskiej riwierze. Nad osadami czuwają minarety meczetów. Sklepiki spożywcze sprzedają herbatę i orzechy – główne przysmaki, z których słyną te okolice.

Herbata w Turcji jest przepyszna WP
Herbata w Turcji jest przepysznaŹródło: WP, fot: Magda Żelazowska

W kawiarenkach niezależnie od pory dnia zawsze znajdzie się kilku panów obserwujących świat znad filiżanki mocnej kawy, parzonej w błyszczącym miedzianym rondelku. Czasami przysiadam przy jednym ze stolików. Wystarczy skinienie głowy i ląduje przede mną mała szklaneczka na srebrnym talerzyku. Z dwóch czajników biegną do niej gorące strumyki: jeden z wrzątkiem, drugi z esencjonalną herbatą. Pytam właściciela kawiarni, dlaczego turecka herbata podawana jest w małych naczynkach – jest tak dobra, że mam ochotę się w niej wykąpać. W odpowiedzi słyszę, że chodzi o sztukę umiaru. To, co w życiu dobre, trzeba dozować. Inaczej ulatuje temperatura – i smak.

d46cf70
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wakacje jesienią. Dokąd warto się wybrać?

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d46cf70
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d46cf70