Trwa ładowanie...

Turyści i złodzieje. Podziwianie im nie wystarczyło

Nie wystarczało im podziwianie cennych przedmiotów czy zabytków. Pragnęli posiąść je tylko dla siebie. W wielu przypadkach skradzione łupy przeliczali jedynie na pieniądze. Byli gotowi nawet je zniszczyć, by tylko zdobyć mamonę.

Share
Turyści i złodzieje. Podziwianie im nie wystarczyło
Źródło: Shutterstock.com
d7og7nw

Wyciął z ram obraz Moneta

Najgłośniejszym polskim pasjonatem sztuki, u którego zamiłowanie do niej przerodziło się w przestępczą pasję, był Robert Z. We wrześniu 2000 r. mężczyzna ten, podając się za studenta malarstwa, skradł z muzeum w Poznaniu słynne dzieło Claude'a Moneta "Plaża w Pourville". Nie niepokojony przez nikogo (pracownikom muzeum wyznał, że chce szkicować obraz), pieczołowicie wyciął pracę francuskiego impresjonisty z ram. Przez 9 lat rozkoszował się "Plażą" w domowym zaciszu w rodzinnym Olkuszu. Obraz, którego wartość oszacowano na około 7 mln dolarów, znaleziono ukryty za szafą w mieszkaniu rodziców złodzieja. – Nie chciałem go sprzedać. Jestem miłośnikiem twórczości Moneta – zeznał w trakcie rozprawy Robert Z.

www.wielokopolska.policja.gov.pl
Źródło: www.wielokopolska.policja.gov.pl

Ukradli tablicę z obozu Auschwitz-Birkenau

Na dwa miesiące przed odnalezieniem obrazu (w styczniu 2010 r.) dokonano w naszym kraju innej słynnej kradzieży. W grudniu 2009 r. z Muzeum Auschwitz-Birkenau złodzieje skradli tablicę z napisem "Arbeit macht frei". Sprawa tego przestępstwa była bardzo głośna i okryła cieniem kolejną, na szczęście już nieudaną, próbę kradzieży w tym miejscu. W czerwcu 2010 r. straż muzealna zatrzymała dwie osoby, które demontowały metalowe szpile będące elementami rampy, na której niemieccy zbrodniarze selekcjonowali więźniów przywożonych do obozu. Polski wymiar sprawiedliwości okazał się bardzo wyrozumiały dla złodziei z Kanady. Prokuratura umorzyła postępowanie w ich sprawie, gdyż uznała, że "brak jest znamion przestępstwa kradzieży dobra o istotnym znaczeniu dla kultury narodowej".

Shutterstock.com
Źródło: Shutterstock.com

Monstrancji ze Św. Lipki nie odnaleziono do dziś

Do tej pory nie udało się rozwikłać sprawy najsłynniejszej powojennej kradzieży dzieła sztuki w Polsce. Skradziona 1 października 1980 r. – a więc przed 37 laty! – z sanktuarium w Świętej Lipce XVIII-wieczna monstrancja, została zastąpiona repliką. Nie wiadomo, czy oryginał jeszcze istnieje. Być może złodzieje przetopili bezcenne dzieło na kilkukilogramową sztabkę srebra.

Shutterstock.com
Źródło: Shutterstock.com

Pracownik sądu skradł celtyckie monety

Udało się natomiast odzyskać cenne monety celtyckie, skradzione w 2014 r. – w Nowej Cerekwi – przez Igora M. Ten tłumacz sądowy wywiózł łup do Wielkiej Brytanii, gdzie chciał go sprzedać na aukcji internetowej. Przestępcę ujęła angielska policja, a monety szczęśliwie wróciły do kraju.

Shutterstock.com
Źródło: Shutterstock.com

"Turyści" skradli rzeźbę Rodina

Najgłośniejszym przypadkiem kradzieży dzieła sztuki poza Polską, a dokonanym w ostatnich latach, jest kradzież rzeźby autorstwa Augusta Rodina z muzeum w Kopenhadze. W lipcu 2014 r. w stolicy Danii skradziono "Człowieka ze złamanym nosem". Wartość rzeźby szacuje się na około 300 tys. dol. Sprawcami kradzieży było dwóch mężczyzn udających turystów. Mimo wsparcia udzielonego duńskiej policji przez Interpol i Europol, złodziei ani samego dzieła nie udało się dotąd odnaleźć.

Muzeum w Kopenhadze
Źródło: Muzeum w Kopenhadze

Zobacz też: Co kradniemy z hoteli?

d7og7nw

Podziel się opinią

Share
d7og7nw
d7og7nw