Trwa ładowanie...

Zatopione osady i wyburzone wioski w Polsce

Rzadko się zdarza, żeby miejscowości znikały z powierzchni Ziemi z innych powodów niż katastrofa naturalna czy wojna. Jednak w Polsce znikały już całe osady, wraz z ich mieszkańcami. Do opuszczenia rodzinnych domów ludzi zmuszały wielkie inwestycje, albo chęć ujarzmienia przez człowieka natury. Tak się stało, gdy Nieboczowy tak często ginęły pod wodą, regularnie zalewane przez fale powodziowe docierające co rusz do pól i domów, że pozbawiani dorobku całego życia mieszkańcy zdecydowali się opuścić ojcowiznę. Jednak to nie jedyny przykład polskiej wioski, której nie zanotują już mapy.

Share
Zatopione osady i wyburzone wioski w Polsce
Źródło: Zuluanonymous / Wikipedia.org (CC BY 3.0)
d3trjft

Nieboczowy ratują Wrocław

Mieszkańcy od dawna słyszeli, że kiedyś będą musieli opuścić rodzinne domy. Nieboczowy, wieś na Górnym Śląsku wielokrotnie zalewana była przez powodzie, i to sprawiło, że w końcu została przeznaczona do likwidacji. Miejsce na nową osadę znalazło się osiem kilometrów dalej. Postanowiono, że będzie się nazywała tak samo - Nieboczowy. W nowym miejscu zaplanowano drogi, rynek, sklepy, boiska, park ze stawem i wyspą. Przeniesiono nawet nazwy ulic. Za poniesione straty mieszkańcy otrzymali sowite odszkodowania - średnio po 700 tys. zł oraz działki od 1200–2500 m kw. Mimo dobrych perspektyw, mieszkańcom trudno było opuścić rodzinne domy, jednak kiedy się zdecydowali, wymogli, by obok nowych domów stanęły ich dawny kościół i cmentarz. Przeniesiono więc i świątynię, i ekshumowano groby. Kiedy zakończy się proces przeprowadzki (do końca 2016 roku), stara wieś zostanie zrównana z ziemią. W jej miejscu powstanie gigantyczny zbiornik retencyjny, który ma uchronić przed powodzią Opole, Wrocław oraz Racibórz. Dzięki temu
ma nie powtórzyć się sytuacja z 1997 roku, kiedy to w wyniku powodzi zalane zostały miasta.

Rozbierany budynek przy ul. Rzecznej, Nieboczowy (fot. Przykuta / Wikipedia Commons)
Rozbierany budynek przy ul. Rzecznej, Nieboczowy (fot. Przykuta / Wikipedia Commons)

Nad brzegiem wielkiego jeziora

Historia wielu wsi pisana była podobnie jak dzieje osady Nieboczowy. Na migracji cierpieli zwykle mieszkańcy, czasami bez szans na dobre rekompensaty. Za przykład niech posłuży Kartoszyno, stara kaszubska wioska położona nad brzegiem wielkiego Jeziora Żarnowieckiego, jedno z najstarszych miejsc osadnictwa na Pomorzu. Z powierzchni zdmuchnęła je budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej w Żarnowcu. Było to na początku lat 80. XX wieku. W ramach odszkodowania za utracone domy i dobytek, wielu mieszkańców otrzymało ziemie w miejscowości Odargowo oraz środki na wybudowanie nowych gospodarstw. Dla części kartoszan przeznaczono mieszkania w bloku w Krokowej. Budowę elektrowni przerwano w 1990 roku. Nigdy jej nie dokończono. Pozostał ogromny, obejmujący kilkaset hektarów niedokończony plac budowy.

Niedokończona budowa elektrowni atomowej w Żarnowcu (Mariusz Niedzwiedzki / Shutterstock.com)

d3trjft

Solina pod wodą

Solina była jedną z najstarszych miejscowości w Bieszczadach. Powstała najprawdopodobniej w XIV w. Zginęła jednak pod wodą, pochłonięta przez projekt realizacji elektrowni wodnej, której celem miało być m.in. ujarzmienie rzeki San. Powstała wówczas zapora, która jest dziś jedną z największych atrakcji turystycznych w całych Bieszczadach. Budowa zapory pochłonęła nie tylko Solinę, ale również okoliczne wsie. Rozebrano lub wyburzono kilkaset domów i drugie tyle budynków gospodarczych: sklepy, świetlice, cerkwie. W Wołkowyi wysadzono w powietrze kościół wraz z wyposażeniem. Wielu ludzi straciło swoje majątki. W latach 60. XX wieku pochłonęła je woda. Mieszkańcy dawnych wsi nie chcieli opuszczać ojcowizny. Tym bardziej, że domy musieli rozbierać we własnym zakresie, a place zostawić czyste. Dostawali rekompensatę, choć dość skromną, po czym rozproszyli się po pobliskich miejscowościach. W latach 90. wędkarze z Zalewu Solińskiego zauważyli wyłaniające się z wody trumny, kości, deski oraz drewniane krzyże,
pozostałości pięciu zalanych przez wodę cmentarzy. Teoretycznie przed powstaniem zbiornika miały być one ekshumowane i przeniesione w inne miejsca. Widocznie zrobiono to niedokładnie.

Stare Babki

Zupełnie niedawno z powierzchni ziemi zniknęła miejscowość Stare Babki. Znał ją każdy kierowca, który drogą krajową nr 7 podróżował między Warszawą a Gdańskiem. Zrównanie z ziemią wsi wiąże się z projektem budowy kolejnego, dwupasmowego odcinka ekspresowej "siódemki" od Koszwał do Elbląga. Do 20 października 2015 r. wieś została wysiedlona, a 10 grudnia 2015 rozpoczęto wyburzanie jej zabudowań. Ocalało jednak kilka domów, które usytuowane są nieco dalej od drogi. Wiele wyeksmitowanych rodzin żaliło się w mediach, iż za stracony dobytek dostało za małe rekompensaty i musiało wziąć kredyty na zakup nowego lokum.

ml

d3trjft

Podziel się opinią

Share
d3trjft
d3trjft