Trwa ładowanie...
d3qjnsl

700 gości na weselu i "siga, siga" przez cały rok. Polka o życiu na Cyprze

Życie na Cyprze bywa zaskakujące. Boże Narodzenie świętuje się w klubie, na wesele zaprasza się tysiąc gości, a kiedy chcesz się napić herbaty, usłyszysz: "Dobrze się czujesz?". Nie wspominając o okazjonalnych trzęsieniach ziemi - opowiada Maria Christou, Polka mieszkająca na Cyprze i autorka książek o wyspie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Maria Christou mieszka na Cyprze od 8 lat
Maria Christou mieszka na Cyprze od 8 lat (Archiwum prywatne)
d3qjnsl

WP: Dziś ty jesteś Polką na Cyprze, ale najpierw twój mąż był Cypryjczykiem w Polsce.
Maria Christou: Giorgosa poznałam w Łodzi, studiował tam medycynę, zrobił specjalizację i skończył studia doktorskie. Spotkaliśmy się podczas wystawy fotograficznej poświęconej wyspom greckim. Ślub cywilny wzięliśmy jeszcze w Polsce, kościelny już na Cyprze. Pół roku po przyjściu na świat naszego syna przeprowadziliśmy się do Limassol. Dziś uczę tutaj polskiego i zajmuję się tłumaczeniami. Po ślubie niektórzy pytali mnie, czy Cypr to kraj arabski i czy mój mąż jest Arabem. Inni sądzili, że Cypr jest wyspą grecką, jeszcze inni dziwili się, że Republika Cypryjska należy do Unii Europejskiej, skoro leży w Azji.

*A ty jak dobrze poznałaś Cypr, zanim zdecydowałaś się tam zamieszkać? *
Mieszkam na wyspie od ośmiu lat, a wciąż nie czuję, że w pełni ją poznałam. Przed przeprowadzką byłam na Cyprze kilka razy. Spędzaliśmy tu wakacje, dwa razy przyjechaliśmy na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Pamiętam, że pierwszy raz zobaczyłam Cypr w grudniu. Było ciepło, słonecznie, na drzewach dojrzewały pomarańcze i cytryny. Błękitne niebo, lśniące morze, pełno kolorowych, egzotycznych kwiatów - byłam oczarowana. Do dziś moją ulubioną porą roku na Cyprze jest zima.

Spodobało ci się na tyle, że postanowiłaś dzielić się z innymi, tym jaki Cypr jest naprawdę?
Po przyjeździe na Cypr wiele rzeczy wydało mi się nowych i zaskakujących. Najpierw zapisywałam moje wrażenia w dzienniku, potem założyłam blog, który spotkał się z pozytywnym obiorem polskich czytelników. W komentarzach często pytali mnie, kiedy wydam książkę. Pomyślałam: czemu nie? Pierwsza nosi tytuł "Moje długie cypryjskie wakacje", druga - "Moja barwna cypryjska mozaika". Zawarłam w nich spostrzeżenia i ciekawostki dotyczące życia na Cyprze i samych Cypryjczyków. Piszę też o tzw. cypryjskim problemie. Od 1974 r. wyspa jest podzielona na dwie części – grecką i turecką. To trudny temat, ale uznałam, że warto go poruszyć. Teraz pracuję nad trzecią książką, która ukaże się wiosną 2018 r.

Archiwum prywatne

Co cię tak zaskoczyło w życiu na Cyprze, że postanowiłaś to opisać?
Przed ślubem zdążyłam trochę pozwiedzać wyspę, poznałam też rodziców mojego męża. Ale reszta była dla mnie niespodzianką, od lokalnej mentalności po drobne osobliwości. Z jednej strony Cypryjczycy wyznają zasadę siga, siga (z greckiego: powoli, powoli) - nie lubią pośpiechu, chętnie odkładają rzeczy na później. Z drugiej strony są dość impulsywni. Musiałam przyzwyczaić się do tutejszego ruchu drogowego – jest lewostronny, a tutejsi kierowcy szaleją na drogach i parkują, gdzie chcą. Zaskoczyło mnie to, że Cypryjczycy są przesądni. Popularną pamiątką z Cypru jest biżuteria z motywem oka, które ma chronić przed nieżyczliwymi spojrzeniami. Herbatę, którą bardzo lubię, na Cyprze pije się tylko w czasie choroby. Dlatego kiedy ją sobie parzę, wszyscy pytają mnie, czy dobrze się czuję. Były też niespodzianki innego rodzaju - przeżyłam kilka łagodnych trzęsień ziemi.

A cypryjski ślub też cię zaskoczył?
Nasz odbył się w cerkwi autokefalicznego cypryjskiego Kościoła prawosławnego. Tradycyjnym elementem stroju państwa młodych są ozdobne ślubne wieńce (stefania), zgodnie z tradycją przechowujemy je w kapliczce, która wisi w naszej sypialni. Stresowałam się, że będę musiała nauczyć się przysięgi małżeńskiej, ale okazało się, że narzeczeni przez całą ceremonię milczą, wykonują tylko pewne gesty: najpierw mężczyzna, a kobieta po nim powtarza, więc miałam ułatwione zadanie. Lokalny zwyczaj nakazuje, by w czasie ślubu nadepnąć przyszłego małżonka lub małżonkę. Kto zrobi to pierwszy, będzie rządzić w domu. My się nie deptaliśmy, bo jesteśmy zwolennikami partnerstwa. W czasie ślubu pannom na wydaniu rozdaje się migdały w lukrze. Trzeba je schować pod poduszkę, co ma zapewnić rychłe zamążpójście.

Potem bawiliście się jak w filmie "Moje wielkie greckie wesele"?
Rzeczywiście, na Cyprze normą są duże wesela, nawet na tysiąc gości. U nas było ich trochę mniej, około, siedmiuset, bo z mojej strony przyleciało ich mało. Samo przywitanie się ze wszystkimi i przyjęcie życzeń trwało kilka godzin. Najpierw był bankiet na świeżym powietrzu, a najbliższych kilkadziesiąt osób zaprosiliśmy na zamkniętą imprezę z muzyką na żywo i tańcami. Ale tuż po północy wszyscy rozeszli się do domu. Śluby na Cyprze często odbywają się w niedzielę, a w poniedziałek trzeba iść do pracy. Może dlatego Cypryjczycy nie bawią się do białego rana, nie szaleją na parkiecie. Najchętniej tańczą starsi, zwłaszcza panowie, którzy wykonują tradycyjne tańce solo. Na naszym weselu zdecydowanie najlepiej bawili się goście z Polski. Ciekawym zwyczajem weselnym na Cyprze jest to, że zgodnie z tradycją kawałek tortu weselnego przez rok przechowuje się w lodówce. Po tym czasie państwo młodzi powinni go zjeść na szczęście. Zrobiliśmy to i wcale nam nie zaszkodził!

Shutterstock.com

*Teraz jesteś już częścią wielkiej cypryjskiej rodziny? *
Życie rodzinne jest na Cyprze bardzo ważne. Panuje tu raczej model tradycyjny, patriarchalny, a wraz z nim wiele niepisanych reguł. Na przykład teściowa powinna zaaprobować przyszłą żonę syna, ofiarowując jej coś ze złota. Na szczęście dostałam kilka złotych drobiazgów od mamy Giorgiosa! Z kolei ojciec musi wyposażyć córki na dorosłe życie, na przykład zapewniając im dom lub mieszkanie, a to spore obciążenie finansowe. Dostaję sporo pytań od Polek, które związały się z Cypryjczykami i chcą się tu osiedlić. Proszą mnie o rady. Odpowiadam, że każdy człowiek i każda rodzina są inni, więc przed taką decyzją trzeba się bardzo dobrze poznać. I nigdy nie warto palić za sobą mostów, zawsze lepiej mieć plan B.

W jakim języku ty się porozumiewasz z najbliższymi?
Mój mąż świetnie mówi po polsku i bardzo to lubi, ale po przeprowadzce prosiłam, żeby rozmawiał ze mną tylko po grecku, bo tego języka zaczęłam się uczyć jeszcze w Polsce. Okazało się jednak, że na Cyprze obowiązuje osobny dialekt i moja wiedza nie na wiele się zdała. Na początku prawie nic nie rozumiałam, mimo to nie chciałam, żeby rodzina Giorgosa zwracała się do mnie po angielsku. Przez dwa lata intensywnie uczyłam się greckiego, zdałam oficjalny egzamin. Dziś rozumiem Cypryjczyków bez problemu, choć ja mówię do nich po grecku, a oni do mnie w swoim dialekcie.

Masz pewnie swoje ulubione miejsca na Cyprze. Co koniecznie trzeba tam zobaczyć?
Na wyspie można spotkać niezwykłą mieszankę różnych kultur, narodowości, religii i wiele zabytków z różnych okresów historycznych. Pokochałam Limassol - starówkę, zamek, gdzie Ryszard Lwie Serce poślubił Berengarię, nadmorską promenadę pełną tawern. Lubię się zgubić wśród starych uliczek i zakamarków, wciąż odkrywam coś nowego. Miasto to ciągły ruch i gwar, jego przeciwieństwem są góry Troodos w głębi wyspy, zaledwie godzinę drogi z wybrzeża. Panuje tu cisza i przyjemny chłód, zimą potrafi nawet spaść śnieg. Czuję się tu trochę jak w Polsce, może dlatego tak lubię te okolice. Można tu spotkać maleńkie cerkiewki wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, wewnątrz ozdobione przepięknymi zabytkowymi freskami. Ciekawą lekcją historii jest neolityczna osada Chirokitia i starożytne miasto-państwo Amathus. W Nikozji warto zobaczyć przywięzienne muzeum - miejsce kaźni cypryjskich powstańców w czasach kolonii brytyjskiej (Cypr był nią do 1960 r.)

Brzmi fantastycznie. Na koniec chciałam cię zapytać o Boże Narodzenie na Cyprze. Czy obchodzi je się tak samo jak w Polsce?
Choć cypryjski Kościół jest prawosławny, Boże Narodzenie świętuje się w tym samym terminie, co w Kościele katolickim. Podobne są też dekoracje – wszędzie widać choinki (w Grecji świąteczną ozdobą są świecące stateczki). Jest jednak kilka różnic. Prezenty przynosi nie święty Mikołaj, tylko Bazyli – tradycyjnie robi to w Nowy Rok. Rodzinne spotkania odbywają się nie w Wigilię, tylko 25 grudnia w porze obiadowej, a wieczorem Cypryjczycy chętnie wychodzą świętować do klubu i bawią się huczniej, niż w Nowy Rok. Typowe świąteczne potrawy to galopoula - indyk, giemisi - kasza z orzechami, patates tou fournou - pieczone ziemniaki, makaronia tou fournou - zapiekanka z makaronu, mięsa i kremu, majoneza - ryba w majonezie. W Nowy Rok podaje się jagnięcinę (souwla), którą przygotowują panowie, sałatkę grecką, hummus, tzatziki. Nie może też zabraknąć ciasta świętego Bazylego (wasilopita): w jednym z kawałków znajduje się moneta, kto ją znajdzie, będzie miał szczęście w nadchodzącym roku.

d3qjnsl

Podziel się opinią

Share

d3qjnsl

d3qjnsl