Trwa ładowanie...
d1hy8ts

Jedna z najbardziej tajemniczych kultur Dalekiego Wschodu. Polak uratował ją od zapomnienia

Podróżnicy twierdzili, że to najbardziej owłosiony lud świata. Ich język stanowił i niezmiennie stanowi ogromną zagadkę. Teraz włada nim najwyżej 15 osób. Przed stuleciem to polski zesłaniec o sławnym nazwisku pomógł uratować fascynującą kulturę Ajnów. Oni pamiętają o jego zasługach. My mówimy… głównie o jego bracie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ajnowie na fotografii z początku XX w.
Ajnowie na fotografii z początku XX w. (Mat. prasowe)
d1hy8ts

Mniej niż 20 tys. osób. Tylu mieszkańców ma Rawicz w Wielkopolsce, Wieliczka albo Sulejówek. Tyle też jest łącznie na świecie wszystkich Ajnów. Przynajmniej według oficjalnych szacunków.

17 tys. Ajnów mieszka na północy Japonii. W Rosji jest ich poniżej tysiąca. Wprawdzie niektórzy twierdzą, że prawdziwa liczba jest sporo wyższa, ale to tylu ludzi identyfikuje się jako Ajnowie i głośno mówi o swojej tożsamości. Kolejne setki tysięcy zdążyły już zlać się z japońskim społeczeństwem.

d1hy8ts

"Japońscy aborygeni"

W kraju prowadzącym rozmyślną politykę zacierania różnic etnicznych i budowy jednorodnego narodu odmienność nigdy nie była w cenie.
O Ajnach specjaliści piszą, że to "pierwotni mieszkańcy Japonii". Zaludniali bowiem drugą największą wyspę kraju, Hokkaido, na długo przed tym, jak pojawili się na niej Japończycy.

Ich unikalna kultura zaczęła się kształtować około wieku XIII. Za pierwotną krainę Ajnów uznaje się też północną część głównej japońskiej wyspy Honsiu, Sachalin, Wyspy Kurylskie i obecny Kraj Chabarowski.

   Mat. prasowe / Ajnowie na japońskiej grafice z ok. 1840 roku
(Mat. prasowe / Ajnowie na japońskiej grafice z ok. 1840 roku )

Uznanie dopiero… w 2019 roku

Od wieku XV Ajnowie prowadzili krwawe wojny z Japończykami, stopniowo jednak ulegali ich militarnej i gospodarczej przewadze.
W stuleciu XIX wyspa Hokkaido ostatecznie dostała się pod kontrolę Japonii. Od tego momentu, aż do czasów współczesnych Ajnowie stanowili w Kraju Kwitnącej Wiśni ludzi drugiej kategorii. Byli dyskryminowani, pozbawiani szans na edukację, zmuszani do porzucania swojej kultury.

d1hy8ts

Dopiero w roku 2019 władze Japonii przyjęły ustawę oficjalnie uznającą Ajnów za rdzenny lud i dającą im rozszerzoną ochronę prawną. Decyzja nie spotkała się jednak z powszechnym uznaniem.

Sami Ajnowie podjęli protesty, by pokazać, że ochrona wciąż jest fikcyjna, a jej zakres nie przystaje nawet do skromnych postulatów wysuwanych przez ONZ.

Więcej niż więzienie

Kultura Ajnów w Japonii stale jest zagrożona. W Rosji natomiast, która w XIX wieku umocniła się na reszcie terytorium zamieszkiwanego przez ten lud, uległa niemal zupełnej destrukcji.

To co dzisiaj wiemy o tradycjach, życiu i obyczajach tamtejszych Ajnów w ogromnym stopniu pochodzi od pojedynczego badacza. Polskiego zesłańca, który trafił na Sachalin przymusowo, jako do najgorszego, skutego lodem więzienia. Potem zaś postanowił dobrowolnie tam pozostać.

d1hy8ts

Tym Polakiem był Bronisław Piłsudski. Nie tylko ustawa o ochronie kultury Ajnów stanowi dobry pretekst do opowiedzenia o jego zasługach. Na półki księgarń właśnie trafiła książka, której jest on główny bohaterem: "Akan" autorstwa Pawła Goźlińskiego. Wprawdzie to powieść, ale oparta na niezwykle dociekliwych badaniach źródłowych. I ukazująca ze szczegółami fascynujące życie człowieka, który niesłusznie zniknął w cieniu młodszego o rok brata.

   Mat. prasowe / Członek ludu Ajnu na zdjęciu wykonanym przez Bronisława Piłsudskiego
(Mat. prasowe / Członek ludu Ajnu na zdjęciu wykonanym przez Bronisława Piłsudskiego)

Kara śmierci… z zamianą na katorgę

Polskie podręczniki do historii zapamiętały Bronisława głównie w związku z jednym młodzieńczym wybrykiem. Podczas studiów prawniczych Piłsudski dał się wciągnąć w spisek mający na celu zgładzenie cara Aleksandra III. Sprzysiężenie zostało szybko rozbite. Józef, nie wiedzący niemal nic o całej sprawie, dostał tylko symboliczny wyrok. Bronisławowi wlepiono jednak karę śmierci.

Na skutek starań rodziny wyrok został zamieniony na 15-letnią katorgę. Dla Bronisława był to początek nieludzkiej kary na krańcu świata. Ale też wstęp do jego największej, najważniejszej życiowej eskapady.

d1hy8ts

Ajnu to człowiek

Na Sachalin Bronisław Piłsudski trafił latem 1887 roku. "Od początku wyróżniał się on spośród katorżników nie tylko wykształceniem, lecz również tym, że był przyjazny wobec innych, miał miękkie serce, był bardziej sentymentalny i wśród więźniów cieszył się największą sympatią" – pisano po latach.

Mężczyzna zjednywał sobie współwięźniów, ale też strażników. Stopniowo dawano mu coraz więcej swobody, a odejmowano fizycznej pracy. W efekcie miał okazję zetknąć się z zamieszkującymi Sachalin Ajnami.

Paweł Goźliński na kartach książki Akan. Powieść o Bronisławie Piłsudskim czytelnie oddał to, co wiedziano wówczas o tym ludzie, czego się domyślano, a zwłaszcza – co stanowiło zagadkę. I na dobrą sprawę stanowi do dzisiaj.

   Mat. prasowe / Sachalin na mapie z 1905 roku
(Mat. prasowe / Sachalin na mapie z 1905 roku)

"Co oznacza nazwa tego plemienia? Ajnu to człowiek. To zresztą ciekawe, że nazwy wielu pierwotnych ludów znaczą to samo: człowiek. Żaden obcy nie zasługuje na to miano. Nawet dla najdzikszego z dzikich ten inny będzie gorszy, choćby przyleciał balonem z arsenałem broni. Wtedy może być wzięty najwyżej za boga, ale nie lepszego człowieka. (…)

d1hy8ts

Nie wiadomo, kim są [Ajnowie], skąd pochodzą, jaką drogę przebyli, zanim znaleźli swoje miejsce. Czy sami je sobie wybrali, czy pod przymusem? Oczywiście istnieje sporo teorii, które to tłumaczą. Dla jednych Ajnowie są dawnymi Asyryjczykami, którzy zawędrowali na wschód wzdłuż Amuru, a może zagubionym plemieniem Izraela. Są tacy, którzy wierzą, że są oni kuzynami amerykańskich Indian, że niegdyś Azja i Ameryka niemal sklejały się ze sobą, a między Kamczatką a Alaską istniał most z leżących jedna przy drugiej wysp. Ajnowie mieliby być potomkami tych, którzy zatrzymali się po drodze".

   Mat. prasowe / Tradycyjny tatuaż kobiety z ludu Ajnów
(Mat. prasowe / Tradycyjny tatuaż kobiety z ludu Ajnów)

Jedyny taki język, jedyny taki przybysz

Rosjanie pogardliwie mówili o członkach ludu Ajnu: "kosmaci ludzie". Bronisław obserwował ich jednak z fascynacją i darzył rosnącym szacunkiem. Ten szybko został odwzajemniony.

d1hy8ts

Zesłaniec wspominał: "Leczyłem ich, szczepiłem ospę. Uczyłem ich czytać i pisać, gdyż szkół dla krajowców nie ma. Nauczyłem się mówić ich językiem, a raczej trzema językami. Zaufanie ich pozyskałem całkowicie i zostałem przyjęty na członka jednego rodu".

Trudno się dziwić, że Ajnowie pochłonęli go do reszty. Stanowili (i stanowią) lud nie mający porównania. Język Ajnów już w początkach XX wieku uznano za zupełnie odizolowany i niespokrewniony z żadną inną mową. Ta ocena utrzymała się do teraz.

Bronisław nie tylko zetknął się z językiem Ajnów, ale też zaczął go porządkować i spisywać. Sporządził słownik zawierający aż 10 000 ich słów! Jego praca dzisiaj wydaje się szczególnie ważna, bowiem na całym świecie żyje już tylko kilkanaście osób biegle władających ajnuskim.

Na lingwistyce dociekania Bronisława się nie kończyły. Utrwalał obyczaje Ainów, fotografował ich, a nawet filmował. Przede wszystkim zaś rejestrował, na archaicznych wałkach fonografu Edisona, ich pieśni, obrzędy, autentyczne rozmowy. Te wałki zachowały się do dzisiaj, a w ostatnich latach udało się nawet odtworzyć ich zawartość.

   Mat. prasowe / Kobieta z ludu Ajnów z charakterystycznym tatuażem na twarzy
(Mat. prasowe / Kobieta z ludu Ajnów z charakterystycznym tatuażem na twarzy)

Ręce i nogi pokrywała sierść

Przyjaciel Bronisława Piłsudskiego Wacław Sieroszewski wspominał, że etnograf-samouk był przez Ajnów wtajemniczany w skrajnie intymne aspekty ich życia. Pozwalano mu brać udział w obrzędach "o jakich Europejczyk z trudem się dowiaduje po wielu latach pobytu wśród tubylców, dopuszczano na misteria zabronione cudzoziemcom, śpiewano pieśni i opowiadano historie najbardziej drażliwe, pozwalano fotografować amulety i bóstwa".

Sieroszewski odnotował, że Ajnowie nie tylko mieli szczególny sposób bycia, ale też – jedyny w swoim rodzaju wygląd. Byli oni bodaj… najbardziej owłosionymi ludźmi świata.

O jednym z Ajnów napisał: "W życiu swoim nie widziałem jeszcze tak obrośniętego osobnika, nie dorównywali mu nawet słynni włochacze, spotykani przeze mnie w wśród kaukaskich Ormian. Broda zaczynała mu się tuż pod oczami (…). Rzęsy dorastały rozmiarów brwi, a brwi podobne były do ogromnych strzępiastych wąsów. Ręce i nogi pokrywała sierść, a z pod rozwartego na piersiach brzostowego kaftana wyglądały rudo siwe niedźwiedzie kłaki".

Nacinają skórę ostrym nożem

Zaskoczenie przybyszy budziły także tatuaże noszone przez kobiety Ajnów. Wykonywano je wokół ust, tak by przypominały męski zarost. Zwrócił na nie uwagę także Bronisław Piłsudski.

Próbę oddania jego pierwszej reakcji podjął Paweł Goźliński na kartach książki Akan Tylko z jednym nie może sobie poradzić. Wie, że powinien zachować absolutny obiektywizm, że jego nastawienie nie powinno mieć wpływu na badania, ale tatuaż, jaki ajnuskie kobiety fundują sobie wokół ust, wydaje mu się wyjątkowym szpecidłem.

Współczuje im, bo żeby powstał, muszą się nacierpieć. I to latami. Widział, jak go robią, nacinając skórę ostrym nożem, wcierając w nią sadzę zeskrobaną z dna garnka i przemywając wywarem z kory. Zabieg trzeba powtórzyć wiele razy, żeby wokół ust powstały drugie usta, czasami od brody po nasadę nosa, wrzynające się głęboko w policzki. Dlaczego to robią? Być może kiedyś w ten sposób symbolicznie upodobniały się do mężczyzn, przejmowały ich moce. Ale jakie ma znaczenie dziś? Że są gotowe do małżeństwa.

Piłsudscy w Japonii

Piłsudski nie tylko badał Ajnów, ale też udzielał im wymiernej pomocy. Interweniował w ich sprawie u rosyjskich władz, uczył ich uprawiania nieznanych na Sachalinie roślin…

Wreszcie około roku 1903 poślubił jedną z ajnuskich kobiet – Shinhinchou. Krewną wodza, która urodziła mu dwójkę dzieci: Sukezego Piłsudskiego i Kyou Piłsudską. Ich potomkowie do dzisiaj żyją w Japonii. Wśród Ajnów żyje też pamięć o Bronisławie. Zdecydowanie silniejsza, niż w Polsce.

   Mat. prasowe
(Mat. prasowe)

Zainteresował Cię ten tekst? Na łamach portalu WielkaHistoria.pl przeczytasz równie o tym jak wyglądała droga Polaków do piekła na ziemi.

Kamil Janicki – historyk i pisarz. Autor książek takich jak "Damy polskiego imperium", "Epoka hipokryzji", "Epoka milczenia" czy "Damy złotego wieku". A od niedawna także redaktor naczelny WielkiejHISTORII.

d1hy8ts

Podziel się opinią

Share
d1hy8ts
d1hy8ts