Qaqwqwrqw

Karlowe Wary. Klejnot europejskich uzdrowisk w diamentowej oprawie

Na pewno nie jest to nudne uzdrowisko, do którego lgną ludzie złamani życiem i chorobą. Bo to miejsce nie tylko kipi od gorących źródeł, ale też pulsuje od emocji, fascynacji i zakazanych romansów. Witajcie w czeskich Karlowych Warach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Karlowe Wary to największe uzdrowisko w republice czeskiej
Karlowe Wary to największe uzdrowisko w republice czeskiej (WP.PL)
Qaqwqwrqw

To największe uzdrowisko w Republice Czeskiej. Żyje tu ok. 48 tys. mieszkańców, a kuracjuszy z ponad 90 krajów świata przybywa tutaj ponad 2 razy tyle. Przyciągają ich lecznicze wody, które pomagają przy zaburzeniach metabolizmu, chorobach mięśni i stawów, a także w rekonwalescencji po leczeniu onkologicznym.

Zakazane miłości

Goethe nazywał te źródła - źródłami młodości. Nic dziwnego, że chętnie tu przyjeżdżał. Karlsbad, bo wtedy tak to miejsce się nazywało – odwiedził 13 razy. Gdyby połączyć te wszystkie pobyty w jeden wyszłoby, że spędził w uzdrowisku 3 lata.

Qaqwqwrqw

A dodatkowo przyciągało go coś jeszcze. Goethe miał słabość do kobiet z jednego rodu. I po kolei miłością obdarzał babkę, matkę i wnuczkę. Do tej ostatniej niemal 19-letniej słabością zapałał w wieku 75 lat. Chciał się z nią nawet żenić, ale nie wyrażono zgody na to małżeństwo. Odtrącenie i porażkę poeta opisał w "Elegii Marienbadzkiej", która wraz z wierszem "Do Wertera" i lirykiem "Pojednanie" tworzy cykl znany jako "Trylogia namiętności". Kobieta zaś Ulryka von Levetzow obdarzona uczuciem przez geniusza, z nikim nie potrafiła się związać i umarła samotnie.

Zobacz też: Nie tylko Praga. Pałace nad czeską Loarą

W Karlowych Warach bywał również Casanova, szukając możliwości podreperowania swoich finansów, i oczywiście tracąc głowę dla kolejnej kobiety - Dorothei Pavilion. Wytchnienia i nadziei szukał tu także tracący słuch Beethoven, który przybył tu na konsultacje medyczne do swojego lekarza. Właściwie kogo tu nie było? Bo do wód przyjeżdżała śmietanka towarzyska. Był tu i Freud, i Atatürk, przyszły przywódca Turcji, i Paganini, Liszt czy Bach.

Qaqwqwrqw

Nawet Adam Mickiewicz tu zawitał i mieszkał kilka tygodni w 1829 r., ale Fryderyk Chopin bywał w tych rejonach dłużej i częściej. A nawet w 1836 r. zaręczył się potajemnie z Marią Wodzińską, która zatrzymała się z rodziną w gospodzie Pod Białym Łabędziem w Marianskich Łaźniach. I choć nie zostali małżeństwem, Czesi zachowali w pamięci to wydarzenie, a łączące uczucie kompozytora z piękną kobietą nazywali "sekretną miłością". W pensjonacie dzisiaj mieści się Dom Chopina.

WP.PL
Podziel się

Spełniona miłość

Qaqwqwrqw

Tak, uczucia tu buzują – tak jak gorące źródła.
– To była miłość od pierwszego wejrzenia, ale najpierw chciałam skończyć studia. Mój przyszły mąż cierpliwie czekał dwa lata, wzięliśmy ślub, przeprowadziłam się do niego i tak oto mieszkam w Karlowych Warach ok. 50 lat – mówi w rozmowie z WP Jitka Hradilkova, przewodniczka po mieście, o swojej historii miłosnej. Wciąż żywej.

WP.PL
Podziel się

Jitka Hradilkova opowiada, że przez większość swojej kariery zawodowej związana była z urzędem miasta i odpowiedzialna była za turystykę zagraniczną. Oprowadzała po mieście oficjalne delegacje z koronowanymi głowami na czele.

– Pokazywałam miasto norweskiemu królowi Haraldowi V i królowej Sonji. Przybył tu również brat królowej Elżbiety II – książę Michał z Kent wraz z małżonką, ponieważ księżna chciała odwiedzić miasto, w którym się urodziła. To również była zakazana miłość, ponieważ nie chciano się zgodzić na to małżeństwo. Mimo protestów poddanych, do ślubu jednak doszło – wspomina Jitka. – I jeszcze panią prezydent Islandii Vigdís Finnbogadóttir, która była rozwódką i samotną matką. Uwielbiam oprowadzać osoby z poczuciem humoru i dystansem do siebie. Gdy mijaliśmy źródełko, o którym legenda mówi, że dotknięcie wody może przynieść miłość, Vigdis podbiegła i to zrobiła – śmieje się przewodniczka.

Qaqwqwrqw

Kobieta nie ukrywa, że gdy w wieku 60 lat przeszła na emeryturę, nie mogła usiedzieć w miejscu i postanowiła zdać egzamin na przewodnika miejskiego. Od 10 lat z powodzeniem wykonuje swój zawód.

WP.PL
Podziel się

Jitka Hradilkova jest żywą reklamą uzdrowiska. Ma 70 lat. 7 lat temu zdiagnozowano u niej raka piersi. Ma za sobą chemioterapię i oczywiście kurację wodami leczniczymi. Tryska energią i optymizmem.

– Podstawą kuracji leczniczej jest właśnie ta woda. Ważne jest, żeby pić ją przez 3 tygodnie na pusty żołądek, najkrócej na godzinę przed jedzeniem. Działa jak wewnętrzny prysznic, to prawdziwa detoksykacja organizmu, ponieważ zawiera składniki starsze niż 30 tys. lat, a wydobywa się ją z głębokości prawie 3 tys. m – Jestem starą babcią, a czuję się świetnie. Nie mam żadnych boleści w kolanach czy w biodrach. Mój mąż w tym roku kończy 76 lat i też dobrze się czuje. Trzeba tylko zapamiętać, że wodę leczniczą pijemy przez 3 tygodnie, a później powinno się zrobić przerwę na 6 miesięcy i potem można ponownie rozpocząć kurację – podkreśla.

Qaqwqwrqw
WP.PL
Podziel się

Piję wodę z kubeczka z dzióbkiem

Idę deptakiem uzdrowiska. Mijam zrelaksowanych kuracjuszy spacerujących pod kolumnadami pijalni z kubkami pełnymi leczniczych wód. I nie mogę oderwać oczu. Wszystko tu zachwyca. Zabudowa tarasowa, ponieważ uzdrowisko leży na wzniesieniach sięgających od 370 do 644 m n.p.m., secesyjne kamieniczki, hotele, budynki. Do tego szum wody, bo pośrodku kurortu płynie rzeka Tepla. I nie mam wątpliwości, dlaczego bywali tu Goethe czy Casanova, ale też car Rosji Piotr Wielki, Karol Marks czy Robert Redford.

WP.PL
Podziel się

Źródełka z leczniczą wodą znajdują się pod pięcioma kolumnadami, które wybudowane zostały na przełomie XIX i XX w. i odrestaurowane po II wojnie światowej. Najpiękniejsza z nich to Sadova wykonana z misternie kutego żelaza i zaprojektowana przez wiedeńskich architektów. Nie sposób ominąć obojętnie Mlynskiej Kolonady z wysokimi marmurowymi arkadami, która posłużyła za plan "Casino Royale". Koniecznie trzeba podejść do Kolumnady Vridelni, która kryje słynny gejzer. Blisko 2 tys. litrów wody o temperaturze 73 st. C wypływających z głębokości prawie 3 tys. m wyrzucanych co minutę na wysokość 12-15 m robi wrażenie. To najgorętsze ze źródełek. W sumie jest ich piętnaście, w najzimniejszym temperatura sięga 42 st. C.

W Karlowych Warach mówi się, że jeśli woda z żadnego z piętnastu źródełek nie pomoże wyleczyć dolegliwości, trzeba spróbować tej z szesnastego, czyli Becherovki. Jej wytwórnia mieści się przy ulicy Masaryka 57.

WP.PL
Podziel się

Filmowe plenery i święto kina

I oczywiście trzeba zajrzeć do Hotelu PUPP. To w tej rezydencji kręcono sceny w kasynie do kolejnych przygód agenta 007, w którego wcielił się Daniel Craig. Tutaj zatrzymują się gwiazdy kina przybywające na Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Karlowych Warach. Można również postawić stopy na tabliczkach z nazwiskami ważnych postaci umieszczonych na bruku. Ja spośród nich wypatrzyłam Miloša Formana, Leonardo di Caprio czy Zygmunta Freuda.

WP.PL
Podziel się

I powiem wam, że to nieprawda, że Karlowe Wary wyglądają lepiej w filmach niż w rzeczywistości. To miasteczko wciąga i oczarowuje, choć woda ma niezbyt dobry smak i gdy nie posłuchasz ostrzeżeń i dotkniesz wody dłonią - możesz się poparzyć. I muszę się wam do czegoś przyznać. Nie przeżyłam żadnej zakazanej miłości. Ale może właśnie szkoda?

WP.PL
Podziel się

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Turystyka
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
Qaqwqwrqw