Ludwik Borkowski chce przejść piechotą z Warszawy do Kijowa. To jego "Krok mimo lęku"

"Dzień dobry, wybieram się piechotą z Warszawy do Kijowa" – mówi w rozmowie z WP Ludwik Borkowski, aktor, scenarzysta, fotograf, ale także zwycięzca (w parze z Michałem Żurawskim) pierwszej edycji programu "Azja Express". Pomysł godny podziwu, ale żeby doszedł do skutku, Ludwik potrzebuje 20 tys. zł. W trakcie wyprawy chce prowadzić vloga, a także nagrać film dokumentalny o poszukiwaniu męskości.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ludwik chce przejść z Warszawy do Kijowa w ok. 50 dni
Ludwik chce przejść z Warszawy do Kijowa w ok. 50 dni (Materiały prasowe)
WP

- Moja podróż to połączenie pasji do podróży, pielgrzymki i planu filmu dokumentalnego. Wybieram się samotnie. Spać będę raczej po ludziach, kościołach, ale i w hotelach. Mam też załatwiony nocleg w jednym więzieniu na wschodzie Polski – zdradza nam Ludwik. - Podróż planuję zacząć w połowie września i ma ona potrwać ok. 50 dni. Po drodze zamierzam przejść przez Lublin, Zamość, Drohobycz, Kamieniec Podolski, Winnicę.

polapotrafi.pl
Podziel się

Dlaczego właśnie na piechotę? - W 2010 roku byłem samotnie na Islandii. Jechałem dookoła samochodem i widziałem takich wariatów, co tę samą trasę pokonali piechotą. To mnie zawsze inspirowało – mówi. - Czytałem dużo i oglądałem o ludziach, którzy samotnie pokonują dystanse i zawsze widziałem, że to coś dla mnie. To dla mnie podróż marzeń.

WP

Swój projekt Ludwik nazwał "Krok mimo lęku". Jego wyprawa, poza tym, że jest wyzwaniem podróżniczym, ma także wymiar duchowy i jest formą pielgrzymki. – Chcę podziękować za nowe lepsze życie temu, kto - jak wierzę – ofiarował je właśnie mnie. To droga w poszukiwaniu siebie i mitycznej męskości – dodaje. - Moja droga do Kijowa będzie metaforą drogi mężczyzny do męskości, bo w pewnym momencie życia stwierdziłem, że nie do końca wiem, co to znaczy być mężczyzną. Pokażę także zmierzanie do celu mimo lęku i często bólu.

Wszystko, co zabiera w podróż będzie niósł na plecach – ubrania, namiot, śpiwór, laptopa i kamery. A te będą niezbędne do nagrania dobrego dokumentu. Bo film ma być oparty nie tylko na osobistych doświadczeniach Ludwika, ale także rozmowach z mężczyznami, którzy zawalczyli o siebie i swoje życie, z psychologiem i antropologiem.

- Ja sam zmagałem się z uzależnieniami i chcę pokazać moją drogę do obranego celu, jakim jest osiągnięcie męskości dla siebie samego – zdradza Ludwik. - Chcę dać nadzieję innym, by uwierzyli, że nawet jeśli nie czują się mężczyznami, to ta siła w nich jest i domaga się uwolnienia, bo tak zostali stworzeni.

WP

Pieniądze na podróż Ludwik zbiera poprzez serwis polakpotrafi.pl. Z potrzebnych 20 tys. zł udało mu się zebrać prawie połowę, ale czas goni, bo zbiórka kończyć się 13 września. – Pieniądze są potrzebne m.in.: na jedzenie, spanie, sprzęt, internet – wymienia Ludwik.

A co z wygraną z "Azja Express"? – zapewne zapytacie. - Od początku mówiłem, że muszę wygrać, bo mam długi. Moje pieniądze w większości przeznaczyłem na dalszą naukę aktorstwa i scenopisarstwa – mówi Ludwik. - Dobroczynność zgodnie z moją wiarą odbywa się po cichu, a nie dla poklasku. Dlatego nie będę o niej mówił.

Zobacz, co działo się w pierwszym odcinku nowego sezonu "Azja Express":

WP
WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP