Trwa ładowanie...

Mieszkańcy Budapesztu mają dość turystów imprezujących do rana na ulicach miasta

Węgierska stolica od kilku lat przyciąga turystów spragnionych nie tylko zwiedzania, ale również imprezowania. Mieszkańcy 7. dzielnicy, słynącej z najbardziej rozrywkowej atmosfery, mówią: dosyć.

Share
Mieszkańcy Budapesztu mają dość turystów imprezujących do rana na ulicach miasta
Źródło: Youtube.com, Fot: Nathaniel Polta
d3335ib

Piwo za 1,5 – 2 euro. Nocleg znaleziony za pośrednictwem serwisu Airbnb za 30 euro. "Dostajemy tu tak dużo za tak mało" – cieszą się Duńczycy, którzy do Budapesztu przyjechali na imprezowy weekend. A wtórują im Brytyjczycy i inni przybysze z droższych regionów Europy, którzy w stolicy Węgier odnaleźli mekkę niedrogiego balowania. Chętnie ją odwiedzają, bo – za sprawą rozbudowanej siatki tanich połączeń z całym kontynentem – na miejsce można dolecieć szybko i naprawdę za niewiele.

Youtube.com
Źródło: Youtube.com, Fot: Nathaniel Polta

Jednak nie wszystkim jest do śmiechu. Jak informuje AFP, budapesztanie mają dosyć imprez do białego rana i dołączają do Magaluf na Majorce oraz innych ośrodków, których mieszkańcom zachowanie turystów wychodzi bokami. "Ściany mojego mieszkania drżą od muzyki, nie można spać" - skarży się Dora Garai z rozsławionej 7. dzielnicy, Erzsébetváros. "Rano muszę sprzątać wymiociny z mojego samochodu" – dodaje.

Youtube.com
Źródło: Youtube.com, Fot: Nathaniel Polta

Zmęczeni sytuacją lokatorzy dzielą się przykrymi doświadczeniami na założonej na Facebooku grupie "Garai". Uważają, że bary powinny być zamykane najpóźniej o północy, a nie – jak jest obecnie – o 6 rano. Chcą również, by ratusz stworzył strefę imprezową poza centrum miasta. Mieliście kiedyś okazję zaszaleć w Budapeszcie? Uważacie, że ich żądania mają uzasadnienie?

Zobacz też: Molnar Janos - niezwykła jaskinia w centrum Budapesztu

d3335ib

Podziel się opinią

Share
d3335ib
d3335ib