Trwa ładowanie...

Najbardziej krytykowane miasto w Polsce. "W sezonie nie da się tu żyć"

Zakopane od lat ma koszmarną opinię wśród wielu Polaków. Narzekają na tłumy, alkoholowe burdy i wszechobecny kicz. Jednocześnie z roku na rok miasto przyciąga coraz więcej turystów. - Czy jeździmy, wiedząc, że jest tam fatalnie, żeby się męczyć? Nie. Jedziemy, licząc na to, że jednak fatalnie nie będzie - mówi w rozmowie z WP Maciej Pinkwart, autor książki "Mit Zakopanego i mity zakopiańskie. Od kuracji żętycowych do Sylwestra Marzeń".

Share
Zakopane przyciąga tłumy o każdej porze rokuZakopane przyciąga tłumy o każdej porze rokuŹródło: PAP, fot: Grzegorz Momot
d2u1olw

Iwona Kołczańska, dziennikarka Wirtualnej Polski: Zakopane to najbardziej krytykowane miasto w Polsce. Z czego to wynika i czy jest jeszcze nadzieja dla miasta?

Maciej Pinkwart*: Krytykowanie Zakopanego jest immanentną jego cechą, odkąd ludzie tu przyjeżdżają. Czasem sobie myślę, że przyjeżdżają, ponieważ mogą sobie spokojnie na coś ponarzekać, co nie przynosi żadnych negatywnych konsekwencji.

Już Karol Szymanowski z regularnością godną lepszej sprawy, mniej więcej co 10 lat w swoich listach pisał, że Zakopane strasznie podupadło i jest o wiele gorsze niż te, które pamięta z poprzedniego pobytu. Oczywiście były to czasy przed jego zamieszkaniem na stałe w willi "Atma".

d2u1olw

To krytykowanie Zakopanego, które przybierało na sile, nie przeszkadzało w tym, żeby coraz więcej ludzi przyjeżdżało. Niewiele z tych osób, które wypowiadały się negatywnie o Zakopanem, krytykowało przyjazd w Tatry. Góry są zawsze piękne, pociągające.

W ostatnich 10-15 latach motywacje tatrzańskie w przyjazdach ustąpiły motywacjom zakopiańskim. Kilkanaście lat temu turyści utrzymywali, że przyjeżdżają do Zakopanego, żeby poznać Tatry. Natomiast teraz ten tatrzański magnes osłabł i ludzie bez żadnych zahamowań przyznają, że przyjeżdżają do Zakopanego, żeby, mówiąc figuralnie, pochodzić po Krupówkach.

Zła opinia ciągnie się za Zakopanem już od dłuższego czasu, ale w ostatnich latach miasto ma wyjątkowo zły PR. Dlaczego nikt nie powiedział jeszcze stop?

Tutaj się z panią fundamentalnie nie zgadzam. Wcale nie uważam, że ta opinia o Zakopanem jest coraz gorsza - to się fajnie sprzedaje w mediach. Jeśli ktoś powie, że uwielbia te bezstylowe Krupówki, to media tego nie podchwycą. Krytykowanie Zakopanego to jest górka medialna.

Oczywiście zgadzam się, że kicz, który opanował Zakopane jest dominujący i to wcześniej też było, ale mniej się rzucało w oczy. Teraz pod Tatrami mamy Muzeum Szczęścia czy Muzeum Figur Stalowych. Ale one nie powstały, żeby przyciągnąć ludzi do Zakopanego. One powstały, żeby wypełnić chęć bycia wśród tego kiczu. To jest odpowiedź na zamówienie społeczne. To nie Zakopane kształtuje upodobania ludzi, tylko ono im ulega. A dlaczego miałoby nie ulegać?

Atrakcje Zakopanego WP
Atrakcje Zakopanego najczęściej mają niewiele wspólnego z góramiŹródło: WP

Obserwujemy to nie tylko w Zakopanem, nie tylko w kulturze, ale też w sprawach społecznych, politycznych. Zjeżdżamy po tej równi pochyłej, dlatego taki staje się ten świat. Wierzmy, że jest to sinusoida i kiedyś w końcu dojdziemy do dna, a wtedy się od niego odbijemy.

d2u1olw

Ale kicz i jarmarczne atrakcje to nie wszystko. Problem jest szerszy. Obecny typ turysty, który przyjeżdża nie w góry, a po prostu do Zakopanego, daje się we znaki m.in. hotelarzom. Wcześniej przymykali na to oko, ale jest coraz gorzej. Turyści nadużywają alkoholu, demolują pensjonaty, szaleją na Krupówkach.

Myśli pani, że jest to specyfika zakopiańska?

Pewnie nie, ale wiem, że wiele miast walczy z tym problemem i próbuje kształtować typ turysty, który do nich przyjeżdża. Na pewne rzeczy nie pozwalają. Tutaj mamy nagromadzenie kiczu, dziwacznych atrakcji czy wydarzeń typu Sylwester Marzeń. Może jakby władze Zakopanego nie zgadzały się na wszystko, więcej osób zainteresowanych górami, a nie imprezami, przyjeżdżałoby do miasta? Kochający góry coraz chętniej wybierają miejscowości poza Zakopanem.

To prawda, ale niekoniecznie widzę w tym problem. Dla tych podzakopiańskich miejscowości jest to bardzo dobrze, że ludzie zniechęcili się do przepychania się w pensjonatach zakopiańskich, tylko wybierają przykładowo Murzasichle, Orawę czy Spisz. Do Zakopanego przyjeżdżają tak, jak się przyjeżdża zwiedzać jakieś kuriozum, ogród zoologiczny.

Jako historyk powiem, że tak było w pewien sposób zawsze. Użyję trochę drastycznego porównania. To jak z bombą atomową - od pewnej masy zaczyna się masa nadkrytyczna i rozwija się reakcja łańcuchowa. Mam wrażenie, że w Zakopanem po prostu ugięliśmy się pod siłą faktów.

d2u1olw

Piszę nie tylko o Zakopanem, ale też np. o wyspach greckich. Proszę zauważyć, że na Kretę, która jest od Zakopanego dużo większa i ma więcej atrakcji, przyjeżdża rocznie ok. 3 mln turystów, a do Zakopanego prawie 5. Przy takich liczbach dzieją się rzeczy, których opanować się po prostu nie da.

Niestety ma to swoje negatywne skutki dla miejscowych, ale też przyjezdnych. I nie chodzi tu tylko o nadużywanie alkoholu przez turystów, to, że są wulgarni i niszczą apartamenty. W okresie nasilenia turystycznego w Zakopanem zwyczajnie nie da się żyć. Mieszkam w Nowym Targu, ale zajmuję się Zakopanem zawodowo, i przyznam, że przez cały okres letni byłem tam może ze trzy razy. Gdy musiałem się wybrać, jechałem 1,5 godziny, z czego ponad godzinę od Poronina. Poruszanie się po samym Zakopanem to już w ogóle koszmar. I to jest problem, którym warto się zająć - fatalna komunikacja. Nie da się tego zrobić inaczej niż drastycznie.

Co to znaczy?

Zakopanego nie da się powiększyć wszerz i wzdłuż, można je tylko powiększyć w głąb. Należy przenieść wszystkie parkingi pod ziemię. Podobnie należy zrobić z głównymi ciągami komunikacyjnymi. Jest to do zrobienia, bo na świecie tego typu rozwiązania funkcjonują. Oczywiście wymaga to dużych pieniędzy, których jak zawsze brakuje i trudno je zdobyć. Pozostaje więc ten łatwiejszy sposób na ich zdobycie, czyli zasada: im więcej ludzi, tym więcej pieniędzy. Ale w pewnym momencie to się skończy, bo ludzie przestaną przyjeżdżać tam, gdzie nie jest przyjemnie.

d2u1olw

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy, któremu poświęcona jest moja książka. Wymieniliśmy wszystkie negatywy Zakopanego, z którymi w większości się zgadzam, choć nie do końca mam pomysł, jak rozwiązać te problemy.

Natomiast, zgodzi się pani ze mną zapewne, że te negatywy, mimo że wszystkim są znane, wcale nie zniechęcają do przyjazdu. Co roku tych turystów w Zakopanem jest coraz więcej. Śmieję się czasem, że to jest taki sadomasochizm zakopiański.

Co w takim razie, mimo świadomości negatywów, przyciąga ludzi do Zakopanego?

Tłumaczę to niezwykłym mitem Zakopanego. Czy jeździmy, wiedząc, że jest tam fatalnie, żeby się męczyć? Nie. Jedziemy, licząc na to, że jednak fatalnie nie będzie. Poza tym wszyscy tam jeżdżą, to my też musimy, choćby po to, żeby mieć wspólną płaszczyznę do krytykowania.

d2u1olw

Poświęciłem temu ok. 700 stron i można pewnie kolejne tyle napisać, a i tak nie rozwiązałem zagadki: dlaczego jeździmy do Zakopanego, jak jest w nim tak fatalnie? Jeździmy, bo wszyscy jeżdżą. A dlaczego jeżdżą? Bo kieruje nimi ten niewytłumaczalny mit. Nie ma drugiej takiej miejscowości w Polsce. Nawet fenomen Sopotu, który uwielbiam i który traktuję jako drugi biegun tego zainteresowania, jest dla mnie bardziej zrozumiały i naturalny niż to, co mamy w Zakopanem.

Maciej Pinkwart z archiwum prywatnego
Maciej PinkwartŹródło: z archiwum prywatnego

Maciej Pinkwart - autor wielu książek o tematyce turystycznej i historycznej (Zakopane, Podtatrze, Słowacja, Francja, Grecja), powieści i wierszy, publicysta, współpracownik wielu pism i stacji radiowych. Członek kilku towarzystw społecznych i naukowych, wykładowca na kursach przewodnickich, współorganizator życia muzycznego w Zakopanem. W latach 1974-2000 zamieszkały w Zakopanem, od 2000 w Nowym Targu. Pracował w prasie i radiu, w latach 1976-1988 i 1989-2012 roku zatrudniony w Muzeum Narodowym w Krakowie jako kustosz zakopiańskiego Muzeum Karola Szymanowskiego w willi "Atma", od 1992 r. także w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Artystycznej w Zakopanem.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Ile kosztuje podróż dookoła świata? "Nie wiem, ile wydaliśmy i nie chcę wiedzieć"

d2u1olw
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2u1olw
d2u1olw