WP

Orient na wyciągnięcie ręki. Południe Maroka wzywa

Nawet powietrze ma tu kolor - pomyślałam, gdy pierwszy raz odwiedziłam Maroko. Pielęgnowałam w pamięci smak soku ze świeżych pomarańczy czy ciepło brudnoróżowych ścian budynków. Wróciłam, gdy tanie linie lotnicze uruchomiły rejsy z Polski do Agadiru i zamierzam robić to raz po raz.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nie ma kraju, który oferowałby piękniejsze wyroby rzemiosła: lampy, stoliki, lustra. Ma się ochotę kupować je tonami
Nie ma kraju, który oferowałby piękniejsze wyroby rzemiosła: lampy, stoliki, lustra. Ma się ochotę kupować je tonami (Shutterstock.com)
WP

Grzechem by było nie skorzystać z takich cen. Dzięki tanim przewoźnikom Orient nigdy nie był tak bliski, dostępny, dosłownie na wyciągnięcie ręki. Do Agadiru - kurortu nad Atlantykiem lata bezpośrednio z kilku polskich miast Wizz Air, a do Marrakeszu - z Krakowa Ryanair. Regularna cena za podróż w dwie strony to ok. tysiąc złotych, ale można upolować promocje. Albo nawet pokusić się o podróż kombinowaną. W tej chwili zerkam w wyszukiwarkę i mam przykładowo: lot do Agadiru z Warszawy 18 marca Wizz Airem za 169 zł z bagażem podręcznym i powrót z Marrakeszu do Krakowa 23 marca za 804 dirhamy marokańskie, czyli 300 zł.

Można też sprawdzić oferty last minute biur podróży, bo trafiają się - zwłaszcza jeśli nie jest to lato - prawdziwe perełki. Np. za 1200 zł - czterogwiazdkowe hotele z pełnym wyżywieniem. A za 800 zł - przelot i zakwaterowanie w trzygwiazdkowym. To nawet warto wykupić taką wycieczkę, by na miejscu porzucić hotel i trochę sobie powędrować.

Agadir / Shutterstock.com
Podziel się
WP

Piasek i ocean

Ostatnio smakowałam południowe Maroko w towarzystwie przyjaciela, wspaniałego przewodnika, pana Hassana. Opowiada barwnie i zna takie zakątki, o których w przewodnikach nie piszą. Miałam zaledwie weekend, ale dzięki jego obecności mogłam skupić się na tych rzeczach, które mnie interesowały najbardziej. Niedawno przeszedł na nauczycielską emeryturę i cieszy się wolnym czasem.

Plaże. Ocean zachwyca swoją potęgą, a podziwiać go można długimi kilometrami, bo plaże ciągną się bez końca. Nie poszatkowały ich ogrodzeniami hotele, panoszące się przy linii brzegowej. Są demokratyczne i dla wszystkich - ramię w ramię odpoczywają na nich turyści i miejscowi, razem wchodzą do wody kobiety w bikini i burkini. Im bardziej na południe, choćby w Mirleft, turystów jest mniej. Przy drodze stoją dzieciaki i machają zachęcająco kluczami - to oferta wynajęcia pokoju lub domku. Zazwyczaj dla Marokańczyków, którzy pracują za granicą, a urlop spędzają z rodzinami. Na plaży siedzą cały dzień, gotując, rozmawiając, drzemiąc, uprawiając sporty, korzystając z przejażdżek na wielbłądzie.

Joanna Klimowicz
Podziel się
WP

Najbardziej okazała plaża, w kształcie półksiężyca, a także najwięcej miejsc noclegowych jest oczywiście w zorientowanym na turystów Agadirze. Nad miastem odbudowanym z ruin po trzęsieniu ziemi w 1960 r. góruje twierdza Kasbah. Na wzgórzu widnieje arabski napis "Bóg, król, ojczyzna", podświetlany nocą, żeby nie dało się o nim zapomnieć.

Warto kupić... wszystko

Niewiele jest w Agadirze atrakcji do zwiedzania, ale jest coś, czego nie można przegapić - suki, czyli bazary. Można na nich buszować godzinami, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma alergii na targowanie. Tutaj jest ono podniesione do rangi sztuki, celebrowane z pietyzmem, bez żadnych odstępstw. Przyznam, że nie jestem w tym dobra, chciałabym oferować sprzedawcy już drugą wymienioną cenę. Pomyślałam, że przecież on na pewno ma rodzinę na utrzymaniu, a ja nie zbiednieję, skoro stać mnie na przylot tutaj. Nie tędy droga. Trzeba negocjować, bo inaczej go obrazimy. Trzeba stosować się do reguł, udawać obojętność, wychodzić, wracać, by na koniec w pełnej harmonii przypieczętować deal szklaneczką słodkiej herbaty.

Shutterstock.com
Podziel się
WP

A co warto kupić? Wszystko. Nie ma kraju, który oferowałby piękniejsze wyroby rzemiosła: lampy, stoliki, lustra. Ma się ochotę kupować je tonami, albo najlepiej przeprowadzić się i zamieszkać na stoisku meblarskim. Spora ozdobna lampa do wnętrz to wydatek od 200 zł w górę. W Polsce dołożymy do niej jeszcze koszt wymiany oprawy, bo w Maroku są innego typu żarówki.

Shutterstock.com
Podziel się

Grzechu warte są też naturalne kosmetyki z oleju arganowego lub marokańskiej róży - niedrogie, a luksusowe. Buty i kapcie z mięciutkiej skóry, z wąskimi noskami. Biżuteria z berberyjskiego srebra, z której słynie zwłaszcza miasteczko Tiznit na południe od Agadiru. Bajecznie kolorowa ceramika, zwłaszcza naczynia do przygotowania tażin (choć lepiej kupić te mniej zdobione, do codziennego użytku). Typowo marokańskie jednogarnkowe danie z warzywami, rybą lub mięsem, kiszoną cytryną i innymi zaskakującymi dodatkami to niebo w gębie - znika momentalnie, a sos do czysta wycieramy płaskim chlebkiem.

Joanna Klimowicz
Podziel się
WP

Pyszne są także duże, tłuste sardynki z grilla. Wszystko to popijane verveine - marokańską odmianą werbeny, czyniącą z organizmem cuda. Hassan twierdzi, że podają ją w szpitalach chorym przygotowywanym do operacji. To dlatego, że ma tak silne właściwości bakteriobójcze i oczyszczające organizm z toksyn. Kupując jej zapas, nie zapomnijmy też o aromatycznych marokańskich przyprawach. Za to z pewnością uda nam się zapomnieć o tym, że do Polski wracamy tylko z bagażem podręcznym... Jakoś to będzie - Bi sahha - powie Hassan z zadowoleniem po udanych zakupach. To arabskie określenie pełni satysfakcji.

Shutterstock.com
Podziel się

Pojedziemy, jak Bóg da

A to dopiero początek. O wiele większy suk czeka na nas w Marrakeszu - to właściwie miasto otoczone murem, w którego plątaninie uliczek można zgubić się i odnaleźć wielokrotnie. Trzeba tu zostać dłużej, obejrzeć pałace, ogrody, meczety, a przede wszystkim - zanurzyć się w nocne życie placu Jamaa El Fna w medinie - starym mieście. Pachnie jedzeniem. Rozkładają się zaklinacze kobr, właściciele wszędobylskich małpek, kobiety malujące dłonie henną, opowiadacze historii, artyści, bębniarze, kuglarze, szamani i wszelkiej maści naciągacze. Ta wyjątkowa przestrzeń została wpisana na listę UNESCO.

WP
Shutterstock.com
Podziel się

Odkąd poprawiono drogę z Agadiru, do "czerwonego miasta" - Marrakeszu - jedzie się 3 godz. Spośród moich znajomych najświeższymi danymi o przemieszczaniu się w Maroku dysponuje Kamil Mrozowicz. W Agadirze wylądował razem z przyjaciółmi 7 stycznia. Już wrócił. Opowiada: - Na początku myśleliśmy o wynajęciu taksówki, jednak sama jazda np. w Marrakeszu to porządna dawka adrenaliny! Wróciliśmy więc do pomysłu taksówek i autobusów. Zawsze najlepiej zapytać w hotelu/hostelu/riadzie ile mniej więcej można zapłacić taksówkarzowi za daną trasę, np. hotel - dworzec. Taksiarze bardzo się bronią przed włączeniem taksometru. I tak przejazd około 15-20-min. taksówką w Agadirze kosztował nas 20 dirhamów. Kierowca chciał na początek 60, ale z doświadczenia z Izraela wiedziałem, jak dużo można zbić z ceny.

Co do przejazdów między miastami, najlepszym rozwiązaniem są linie autobusowe CTM i SupraTours. Za miejsce w nowoczesnych i klimatyzowanych autobusach płaci się:
• z Agadiru do Marrakeszu - 110 dirhamów - 40 zł (CTM).
• z Marrakeszu do As-Suwajry (Essaouiry) - 80 dirhamów - 30 zł (SupraTours)
• z As-Suwajry do Agadiru - 70 dirhamów - 26 zł (Supratours).

Shutterstock.com
Podziel się

- Należy również pamiętać, że do każdego bagażu trzeba wykupić dodatkowy bilet w wysokości 5 dirhamów. Warto wspomnieć również o tym, aby nie sugerować się rozkładem jazdy w internecie - przestrzega Kamil. - Manager hotelu, w którym nocowaliśmy, chciał nam pomóc ustalić, o której godzinie nazajutrz odjeżdża autobus do Marrakeszu. Zadzwonił pod cztery numery, sprawdził dwie strony internetowe w języku arabskim i rzekł z uśmiechem kręcąc głową: "This is Morocco, it will be better if you go and buy these tickets today. Inshallah (jak Bóg da!)". Jak Bóg da, po drodze zobaczymy słynne kozy pasące się... na drzewach arganowych. Skubane, balansują na gałęziach, przecząc prawu grawitacji.

Shutterstock.com
Podziel się

Byle nie przegapić piękna

Wspomniana przez Kamila As-Suwajra to malownicze miasteczko nad oceanem, z bogatą historią, piękną mediną i tłumami surferów z całego świata, wabionymi przez wiatr i fale. Ich drugim ulubionym miejscem jest także wietrzny Taghazout po drodze do Agadiru. A jeszcze dalej na południe znajduje się jedna z najpiękniejszych na świecie plaż - Legzira (koło Sidi Ifni), z kamiennymi łukami skał. Jednak Maroko to nie tylko ocean, ale też Sahara, kasby, góry i wąwozy Atlasu, Cesarskie Miasta. Starczy tego na wiele kolejnych wypadów.

Joanna Klimowicz
Podziel się

Ja na pewno będę do Maroka wracać po wspaniałe doznania estetyczno-zmysłowe. Znajomi pytali mnie, zwłaszcza po serii zamachów terrorystycznych w Europie, czy nie obawiam się "tam" jeździć. Nie, nigdy nie czułam w Maroku zagrożenia. Przeciwnie - otulała mnie troska i chęć pomocy spotykanych ludzi. Oczywiście rozumiem mechanizm radykalizowania się postaw w środowiskach muzułmanów. Jednak wiem też, że przemoc może zdarzyć się wszędzie i nie jest to powód, by zamknąć się w domu. Zwłaszcza, że można by było przegapić tak spektakularne piękno, jak Maroko.

Zobacz też: Atrakcje Maroka

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP