Po trzykroć Kirgizja

Okolica była malownicza. Żar bijący z nieba, gorący wiatr, który podnosił tumany kurzu i ciskał nam je w twarz, plener i scenografia przygotowane do ekranizacji historii bitew pod El Alamein. Podoba się? Myślicie, że piszę z planu filmu biograficznego o losach słynnego Lisa Pustyni?

Obraz

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Okolica była malownicza. Żar bijący z nieba, gorący wiatr, który podnosił tumany kurzu i ciskał nam je w twarz, plener i scenografia przygotowane do ekranizacji historii bitew pod El Alamein. Podoba się? Myślicie, że piszę z planu filmu biograficznego o losach słynnego Lisa Pustyni?

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Rok później Bomber bez specjalnych przygotowań i bez większych awarii (tylko raz urwało się koło) dowiózł nas do Kirgistanu. Zdobyliśmy w końcu naszą upragnioną dziewicę. Nazwaliśmy ją Dżakszy, co po kirgisku znaczy „dobro”, bo gdyby nie serdeczność i dobroć ludzi, których spotkaliśmy podczas podróży na wschód, nigdy nie udałoby się nam jej pokonać.

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

I już prawie jestem pod El Alamein, od którego zaczęła się ta historia. Podczas powrotu z wyprawy do Kirgistanu (epizod drugi) razem z Kakusiem, która w chwilach wolnych od wspólnego wspinu jest moją siostrą, postanowiliśmy pojechać do tego kraju samochodem. Zamysł ten świetnie wpasowywał się w nasze marzenie o niezdobytej górze. Nie dość, że wejdziemy tam, gdzie jeszcze nikt nie był, ale i zobaczymy i poczujemy na własnej skórze, jak tam jest daleko i jak się tam samemu dociera.

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Morze Kaspijskie nas rozczarowało – płytkie i zamulone, ale było naszą jedyna szansą na wymoczenie naszych doczesnych postaci po osiemdziesięciu godzinach podróży. Jedyną kaspijską atrakcją okazał się dojazd do wody – polna, piaszczysta droga przez step była dla nas namiastką rajdu Paryż–Dakar. Odświeżeni, ruszyliśmy w dalszą drogę.

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Nasze powitanie z Kazachstanem trwało siedem godzin. Zazwyczaj jest tak: wjeżdża się na granicę i jest pierwsza kontrola paszportów oraz wydanie talonu. Potem kontrola celna oraz bieganie do kilku okienek po pieczątki na talon, a następnie wyjazd. A tutaj niby wszystko tak samo, ale trzeba wykupić wremiennyj wwoz, a pan, u którego się to robi, gdzieś się zawieruszył. A najważniejsza pieczątka na talon pochodziła od Szeryfa siedzącego w jedynym klimatyzowanym pokoju w promieniu miliona kilometrów.

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

/ 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Bomber zastrajkował i już nic nie mogło go zmusić do jazdy. Sytuacja wyglądała następująco: byliśmy jakieś 120 km na północ od Aralska, na stepie, w samochodzie z zatartym silnikiem, a dookoła nie było nawet drzewa, na którym można by się powiesić! Nie mówiąc już o tym, że do Kirgistanu mieliśmy ciągle 1500 km, a do naszej wymarzonej doliny Kaindy – prawie 2000 km. Kierowca pierwszego napotkanego kamaza zgodził się pociągnąć nas kilka kilometrów do stepowej knajpki.

10 / 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Po paru godzinach jazdy, raz stepem, raz asfaltem, dotarliśmy do wioski, w której centrum poziom wertepów sięgnął zenitu. Nagle pojawił się nowiuśki gładziutki asfalt, przypominający poziomem gładkości i otoczeniem tor Formuły 1 w Bahrajnie. Nasza asfaltowa sielanka nie trwała długo – na drodze wyrosły potężne instalacje gazowe, przy których kończył się asfalt.

11 / 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

W tym momencie stanowiliśmy najliczniejszą polską emigrację stepową w promieniu kilkuset kilometrów. Przyznam się szczerze, że do tego momentu myślałem, że robimy jakąś ekstremę.

12 / 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Szybko dotarliśmy do wioski Bozuciuk, gdzie mieszkał Dżedar – nasz znajomy, poznany dwa lata wcześniej. Chwilowo nie było go w domu, oczekiwanie umiliła nam jego siostra, serwując rosół z barana. Po pierwszej łyżce poprosiłem o czosnek i ku zdziwieniu gospodarzy zjadłem czarkę rosołu z główką czosnku.

13 / 13Po trzykroć Kirgizja

Obraz
© Wojtek Grzesiok/Globtroter

Okolica była malownicza. Żar bijący z nieba, gorący wiatr, który podnosił tumany kurzu i ciskał nam je w twarz, plener i scenografia przygotowane do ekranizacji historii bitew pod El Alamein. Podoba się? Myślicie, że piszę z planu filmu biograficznego o losach słynnego Lisa Pustyni?

Wybrane dla Ciebie
Ta budowla to perła. Pięć stalowych skrzydeł tworzy koronę
Ta budowla to perła. Pięć stalowych skrzydeł tworzy koronę
Pogoda na turystycznej wyspie szaleje. Apelują do mieszkańców i turystów
Pogoda na turystycznej wyspie szaleje. Apelują do mieszkańców i turystów
Zima paraliżuje USA. Na Florydzie zamarzły legwany
Zima paraliżuje USA. Na Florydzie zamarzły legwany
Tragedia w popularnym parku rozrywki. Kobieta nie żyje
Tragedia w popularnym parku rozrywki. Kobieta nie żyje
Ten kraj odwiedza tylko 200 turystów rocznie. Niełatwo się tam dostać
Ten kraj odwiedza tylko 200 turystów rocznie. Niełatwo się tam dostać
Polskie lotnisko wprowadzi udogodnienie. Wielu z utęsknieniem czeka na tę zmianę
Polskie lotnisko wprowadzi udogodnienie. Wielu z utęsknieniem czeka na tę zmianę
Stewardesa ostrzega. Tego napoju unikaj w samolocie
Stewardesa ostrzega. Tego napoju unikaj w samolocie
Nietypowa atrakcja. Wieś otwarta dla zwiedzających tylko 12 dni w roku
Nietypowa atrakcja. Wieś otwarta dla zwiedzających tylko 12 dni w roku
Nowa trasa dla konnych zaprzęgów w Tatrach. Tylko na zapisy
Nowa trasa dla konnych zaprzęgów w Tatrach. Tylko na zapisy
"Polska potęga na Bałtyku" przyciągnęła tłumy. Kolejki ustawiały się o świcie
"Polska potęga na Bałtyku" przyciągnęła tłumy. Kolejki ustawiały się o świcie
Tragedia w Alpach. Nie żyje aż 8 osób
Tragedia w Alpach. Nie żyje aż 8 osób
Polski kurort idzie jak burza. Od lat depcze po piętach Zakopanemu
Polski kurort idzie jak burza. Od lat depcze po piętach Zakopanemu