Trwa ładowanie...

Polskę zamienili na Meksyk. "To nasze miejsce na ziemi"

- To była miłość od pierwszego wejrzenia – odpowiada bez wahania na pytanie, dlaczego wybrała właśnie Meksyk. Jak jej się udało spełnić marzenie o przeprowadzce do tego pięknego kraju? W rozmowie z WP opowiada o tym Sylwia Luks, właścicielka marki odzieżowej Looks by Luks.

Share
Sylwia Luks z rodziną w Meksyku Sylwia Luks z rodziną w Meksyku Źródło: Archiwum prywatne
d412kzp

Sylwia Król: Meksyk jest teraz waszym domem, ale czy pamiętasz jeszcze waszą pierwszą podróż do Meksyku?

Sylwia Luks: Ależ oczywiście! Tak się składa, że to był całkowity przypadek. Początkowo planowaliśmy coś zupełnie innego - wyjazd na festiwal Burnig Man w Stanach Zjednoczonych. Niestety nie udało nam się kupić biletów i - jak się później okazało - dobrze się stało, bo zaszłam w ciążę. Zaczęliśmy więc szukać czegoś innego. Tak właśnie pojawił się pomysł Meksyku.

Oczywiście mieliśmy pewne wątpliwości, szczególnie że niektórzy odradzali nam podróż mówiąc: "Jak to? W ciąży do Meksyku?". Jednak ostatecznie decyzja zapadła, pojechaliśmy i była to miłość od pierwszego wejrzenia.

d412kzp

To był wspaniały czas. Zwiedzaliśmy, plażowaliśmy. Właściwie od samego początku czułam, że to jest miejsce, do którego moje serce zabiło mocniej. Pamiętam, że w dniu wyjazdu dosłownie siedziałam na plaży i płakałam, że musimy już wracać. Dwa tygodnie, które tam spędziliśmy, były dla mnie stanowczo za krótkie.

Sylwia Luks Archiwum prywatne
Sylwia Luks Źródło: Archiwum prywatne

Kiedy zakiełkowała wam w głowie myśl, żeby zamieszkać w Meksyku?

Ten pomysł tak naprawdę pojawił się już w trakcie naszej drugiej podróży do Meksyku z dziećmi. Któregoś dnia jechaliśmy samochodem w stronę Tulum, mijając billboardy, reklamujące mieszkania na wynajem. Wtedy po raz pierwszy przeszło mi przez myśl, że moglibyśmy kupić tutaj mieszkanie na wynajem i na początek spędzać w nim kilka miesięcy w roku.

d412kzp

Zdecydowanie to ja byłam tą stroną, która forsowała pomysł przeprowadzki. Kocham słońce i dużo lepiej funkcjonuję w takim klimacie. Tymczasem mój mąż Marcin, gdy tylko o tym usłyszał, wprost powiedział, że chyba zwariowałam, że to zdecydowanie za daleko. I tak na dobrych kilka lat zapomnieliśmy o Meksyku. W międzyczasie firma nam się rozrosła, potem na świecie pojawiła się nasza Zoe.

W zeszłym roku przyjechaliśmy tutaj po raz trzeci i tak naprawdę już po tygodniu wiedziałam, że musimy tu zamieszkać, tylko zastanawiałam się, jak to powiedzieć Marcinowi. Szczególnie że jeszcze przed przyjazdem planowaliśmy przeprowadzkę do Hiszpanii. Na szczęście okazało się, że tym razem oboje poczuliśmy, że Meksyk to nasze miejsce na ziemi.

Opowiedz, jak wyglądało poszukiwanie idealnego domu w Meksyku?

Samego czasu na przeprowadzkę nie było zbyt dużo. Już w trakcie naszego ostatniego pobytu, który trwał od stycznia do kwietnia, zaczęłam się więc rozglądać za odpowiednim miejscem. Niestety, wybieranie mieszkań przez internet nie jest takie proste, szczególnie że w Meksyku jest bardzo duża wilgotność i zdjęcia nie są w stanie oddać wszystkiego. Zdarza się, że nawet w najpiękniejszym mieszkaniu unosi się zapach stęchlizny, którego w żaden sposób nie można zwalczyć. Na początku wynajęliśmy więc mieszkanie na miesiąc.

d412kzp

Postanowiliśmy, że damy sobie czas na znalezienie wymarzonego domu. Jedyne, co mieliśmy wybrane już przed przeprowadzką, to szkoła, i to było dla nas najważniejsze, aby nasze dzieci poszły do fajnej szkoły, żeby były dobrze zaopiekowane i szczęśliwe.

Teo i Mia bawią się na palmie Archiwum prywatne
Teo i Mia bawią się na palmie Źródło: Archiwum prywatne

Jak wspominasz czas samej przeprowadzki?

Zdecydowanie intensywnie. Dziś mam wrażenie, że prawie wszystko robiłam niemal na ostatnią chwilę. W trakcie przeprowadzki zdałam sobie też sprawę, że mieliśmy całą masę przedmiotów, które nie były nam do niczego potrzebne. Tym sposobem po prostu pozbyliśmy się większości rzeczy. Mam na myśli np. zabawki, których tutaj na miejscu dzieci po prostu nie potrzebują. Spędzają czas głównie na powietrzu, biegają, pływają, bawią się na plaży, wspinają po palmach. To są teraz ich zabawy.

d412kzp

Jak przeprowadzka do Meksyku wpłynęła na wasze starsze dzieci - Teo i Mię?

Oczywiście były zachwycone, że jadą do Meksyku, że pójdą tam do szkoły. Nie mogły się wprost doczekać, ale po przyjeździe zderzyły się trochę z rzeczywistością. Mieliśmy mały kryzys, głównie dlatego, że nie rozumiały języka hiszpańskiego. Pierwszy tydzień był chyba najtrudniejszy. Po tym czasie Teo już trochę bardziej się odważył, przekonał, znalazł nowych kolegów. Szczególnie że trafił na świetnego nauczyciela. Mia z kolei bardzo za mną tęskniła, ale z bólem serca musiałam ją zostawiać w przedszkolu, żeby otworzyła się na inne dzieci i oswajała z językiem.

Na szczęście z każdym dniem było im łatwiej. Ten przełom nastąpił i teraz wszystko wróciło już do normy. Przypomina mi się nawet taka sytuacja, jak któregoś dnia jechaliśmy samochodem z naszą Mią i synkiem znajomych, który nie mówi po polsku. Nagle słyszymy, że Mia opowiada mu coś po hiszpańsku. Jak na komendę odwróciliśmy się z Marcinem, z lekkim niedowierzaniem, bo jak do tej pory Mia raczej chętniej przysłuchiwała się rozmowom, a tutaj nagle sama pięknie mówiła po hiszpańsku. To są naprawdę cudowne momenty, gdy możemy obserwować, jak oni świetnie sobie ze wszystkim radzą.

Meksyk jest teraz waszym domem, ale na pewno macie jeszcze jakieś miejsca, które chcielibyście odwiedzić jako turyści?

O tak. Meksyk jest tak ogromnym krajem, że jest tu naprawdę całe mnóstwo wyjątkowych miejsc. Sam półwysep Jukatan jest na tyle duży, że chociaż udało nam się już sporo zobaczyć, to na pewno znajdą się jeszcze miejsca, które chętnie odwiedzimy.

W styczniu wybraliśmy się nad Pacyfik, na zachodnie wybrzeże Meksyku i totalnie się w nim zakochaliśmy. Nawet zastanawiamy się, czy się tam w przyszłości nie przenieść na stałe. Tak bardziej turystycznie na pewno marzy mi się stan Chiapas oraz samo San Cristobal del las Casas, które już bardzo wiele osób nam polecało. Natomiast oczywiście trzeba to wszystko mądrze zaplanować, szczególnie z dziećmi.

d412kzp

Marzy mi się też Mexico City. Przyznaję, że nigdy nie sądziłam, że to miasto może mnie aż tak zaintrygować, ale już tyle się nasłuchaliśmy od znajomych o tym miejscu, jak jest kolorowe i pełne sztuki, że bardzo chcielibyśmy tam pojechać. Na naszej liście są też miasta Oaxaca oraz San Miguel de Allende. Także na pewno mamy plany. Chociaż powiem ci, że jeśli na co dzień mieszkasz w pięknym miejscu, to nie czujesz aż tak wielkiej potrzeby, aby często podróżować.

Źródło: Archiwum prywatne
Sylwia przyznaje, że w Meksyku jest wiele zachwycających miejsc

Co możesz powiedzieć o samych Meksykanach? Jacy są, jak reagują na obcokrajowców?

Meksyk to dwa światy, które dzieli prawdziwa przepaść. Są ludzie bardzo bogaci, ale też i bardzo biedni, wręcz ubodzy. Niestety ten podział bardzo widać. Bogaci to tzw. biali Meksykanie, natomiast ci rdzenni, to zwykle osoby uboższe. Kontrast jest naprawdę ogromny, szczególnie gdy opuszczasz kurorty i jedziesz do jednej z biedniejszych dzielnic, gdzie ludzie mieszkają w barakach. Nie ma tam kanalizacji. Serce wręcz pęka.

d412kzp

Sami Meksykanie są bardzo dobrze nastawieni do turystów. Nigdy nie spotkaliśmy się z żadną negatywną reakcją z ich strony. Wiem, że panuje dość powszechna opinia, że Meksyk bywa niebezpieczny i nie twierdzę, że tak nie jest, ale mogę powiedzieć, że nigdy nie przytrafiło mi się tutaj nic złego. Jeśli zaś chodzi o Meksykanów, z którymi mamy kontakt, to naprawdę są to bardzo gościnni, pozytywni i towarzyscy ludzie. Mówi się nawet, że Meksykanie są w tym trochę podobni do Polaków, na pewno są też bardzo rodzinni.

Prowadzisz własną firmę, która specjalizuje się w oryginalnych nakryciach głowy. Czy przeprowadzka do Meksyku jakoś cię zmieniła, zainspirowała?

Zdecydowanie. W ogóle jestem osobą, która stara się czerpać inspirację z otaczającego mnie świata. W zasadzie każda moja podróż daje mi coś nowego i wyjątkowego.

Natomiast, jeśli chodzi o Meksyk, to tutejszy styl jest wspaniały, każdy stan ma swoją unikalną stylistykę. Jestem osobą eklektyczną, przez co czasami trudno się ze mną pracuje, bo po prostu podoba mi się zbyt wiele rzeczy. Mogę powiedzieć, że jestem wprost zakochana w tutejszych materiałach, których niestety nie można kupić nigdzie w Europie. Nowa kolekcja, która już niebawem, na pewno jest mocno inspirowana Meksykiem, ma w sobie tę naturalną duchowość.

Różne pomysły przychodzą mi wciąż do głowy, myślimy nawet o otwarciu butiku tutaj na miejscu. Mogę więc powiedzieć, że na pewno dzieje się sporo. Z drugiej strony mam wrażenie, że przeprowadzka do Meksyku bardzo zmieniła nasze priorytety. To jest zupełnie inny świat. Sama też inaczej tutaj funkcjonuję, nawet jeżeli mam problem, czuję, że dużo prościej jest mi się z nim uporać. Dzięki temu, że jestem bliżej natury, przestaję mieć parcie na ciągły rozwój. Chcę mieć więcej czasu na doświadczanie tego, co jest obok mnie. Naprawdę jestem bardzo wdzięczna, że w tych trudnych czasach jesteśmy z naszymi dziećmi właśnie tutaj.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Sensacja archeologiczna w ruinach miasta Majów. Odkrycie sprzed 1800 lat

d412kzp
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d412kzp