EgzotykaSalvador. Samba z bogami

Salvador. Samba z bogami

Salvador. Samba z bogami
Źródło zdjęć: © Bastos / Fotolia.com

Tak nazywa się książka profesora antropologii Leszka Kolankiewicza, który zakochał się w Salvadorze dwadzieścia lat temu. Dziś miasto nadal pozostaje miejscem pełnym magii, gdzie chrześcijaństwo łączy się z szamanizmem, a to, co indiańskie z tym, co afrykańskie i europejskie.

Tak nazywa się książka profesora antropologii Leszka Kolankiewicza, który zakochał się w Salvadorze dwadzieścia lat temu. Dziś miasto nadal pozostaje miejscem pełnym magii, gdzie chrześcijaństwo łączy się z szamanizmem, a to, co indiańskie z tym, co afrykańskie i europejskie.

Wszystko zaczęło się w 1500 roku, kiedy włoski kapitan, Amerigo Vespucci, wpłynął do zatoki, nad którą leży Salvador, i nazwał ją Zatoką Wszystkich Świętych - Baia de Todos os Santos. Pół wieku później wpłynął tam Portugalczyk Tome de Sousa - ze statutem założenia miasta w ręku, 400 żołnierzami i 400 osiedleńcami. W XVII wieku Salvador był już stolicą Brazylii *pod panowaniem Portugalii i południowoamerykańską metropolią, z kolorowymi, zdobnymi kamienicami i ciężkimi od złota kościołami. Dekadencka atmosfera miasta sprawiła, że z przekąsem mówiło się o nim, że może i leży nad Zatoką Wszystkich Świętych, ale na pewno to też Zatoka Prawie Wszystkich Grzechów - *Quase Todos os Pecados. Czas swojej prosperity Salvador zawdzięczał przede wszystkim niewolniczej pracy robotników na plantacjach trzciny cukrowej i tytoniu. Większość z nich przywieziono z Afryki. Ich kultura łączyła się z indiańską i chrześcijańską, tworząc jedyną swego rodzaju mieszankę, która stanowi o wyjątkowości Salvadoru
całego regionu Bahia. Koniec epoki niewolnictwa nadszedł u schyłku XIX wieku, jednak scheda pogardzanej, niewolniczej wspólnoty przetrwała.

Tekst: Maria Brzezińska, www.podroze.pl

1 / 5

Atrakcje Salvadoru

Obraz
© Jens Hilberger / Fotolia.com

_ Koraliki na receptę _.
W Salvadorze często można zobaczyć osoby obwieszone kolorowymi koralikami. Są dłuższe łańcuchy z drobnych paciorków, są krótsze i ciężkie, wielobarwne i jednokolorowe. Kiedy zatrzymuję się w jednym ze sklepików, żeby dotknąć biżuterii i wybrać coś dla siebie, mój znajomy patrzy na mnie ostrzegawczo. - Nie możesz kupić czegokolwiek, to fetysze religijne. Okazuje się, że każdy kolor i kształt koralika przypisany jest określonemu bóstwu. Bóstwa nazywają się Orixas i tworzą panteon religii candomble. Słowo to oznacza "taniec w hołdzie bogom" i taka też jest główna praktyka tego kultu. Wierni zbierają się na specjalnych placach - _ terreiros _ - gdzie zaczynają się obracać przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, żeby przywołać z przeszłości swoich przodków. Jednocześnie wstępuje w nich duch bóstwa opiekuńczego - jednego z Orixas. Ich panteon przypomina nieco ten z mitologii greckiej - bóstwa mają osobowości, wchodzą ze sobą w związki. O tym, które z nich przypisane jest danej osobie, decyduje _
pai de santo _, ojciec duchowy wspólnoty. Czyta twoją przyszłość i cechy charakteru, a następnie, jak lekarz receptę, przepisuje jakie koraliki trzeba kupić. Dzięki temu twoje bóstwo sprawuje nad tobą opiekę. Bardzo ważna dla Salvadoru jest bogini morza Jemaja, której święto mieszkańcy obchodzą 2 lutego. Wszyscy tego dnia idą na plażę, żeby rzucić do wody ofiarę - najchętniej z jej ulubionych lusterek, perfum i grzebieni. To próżna bogini.

2 / 5

Atrakcje Salvadoru

Obraz
© Pinheiro / Fotolia.com

_ Zioła i kradzione telefony _.
Metafizyczną atmosferę czuć szczególnie na bazarach, gdzie można znaleźć wiele stoisk z rzeczami związanymi z kultem _ candomble * _- figurki świętych, zioła, plastikowe atrapy symbolizujące części ciała, które chce się uleczyć, kurtyny korali we wszystkich kolorach tęczy. Najpiękniejszy jest targ *Sao Joaquim. Produkty tworzą tu oryginalną mieszankę wizualną i zapachową. Przedzieram się przez morze krewetek, rozstępujące się na obie strony wąskiej alejki, a potem przez podobnie wzburzone morze ryb i przypraw. Rozgarniam zasłony koralików, żeby w końcu dotrzeć na sam kraniec bazaru, tam gdzie znajdują się toalety i żywe zwierzęta do hodowli, albo złożenia w ofierze. Są w Salvadorze także inne bazary - na tak zwanym Comercio jest targ, który nieco przypomina krakowskie Sukiennice (dużo brazylijskiej cepelii). Jest też bazarek, gdzie każdy przynosi to, co zrabował - najczęściej komórki i iPhony. Jeśli ktoś unika ulicznych targowisk,a chce kupić trochę ziół czy korę z amazońskiego drzewa lub
sproszkowane owoce acai, może iść do sklepu zielarskiego przy promenadzie w dzielnicy Barra. Obok znajduje się lodziarnia _ Fabrica de Sucos _, gdzie warto skusić się na deser z acai. Gwiazdy Hollywood kupują worki tego amazońskiego owocu, bo ponoć przedłuża on młodość.

3 / 5

Atrakcje Salvadoru

Obraz
© kamillok / Fotolia.com

_ Busem przez fawele. _
Ponad trzy czwarte metropolii stanowią rożnego rodzaju fawele. Ciągną się one kilometrami. Wsiadam w autobus, żeby zobaczyć przedmieścia Salvadoru. Taksówkarze przyglądają mi się ze zdziwieniem. Biała blondynka, która nie mówi po portugalsku, chce sama podróżować busem? Ja jednak nie zamierzam przyjmować wobec Salvadoru postawy obronnej. Tak - nie jest to Rio, gdzie modelki wygrzewają się na plaży i nie jest to Sao Paulo, gdzie odbywają się uznane biennale sztuki. To miasto krnąbrne, które nie lubi starać się o turystów. Tłum na pokładzie autobusu jest kolorowy i przyjaźnie mną zainteresowany. Po kilkunastu minutach jazdy przez fawele docieram nad brzeg oceanu. Salvador ma kilka przepięknych plaż. Wśród nich te w pobliżu Farol da Barra, latarni morskiej znajdującej się na cypelku w dzielnicy Barra. Latarnia stanowi część dawnego kolonialnego fortu; za jego murami kryje się świetne muzeum marynistyczne. Po obu stronach fortu smażą się na słońcu turyści i brazylijscy surferzy. Barra to
dzielnica, która chce być _ cool _. Nie mieszkają tutaj najbiedniejsi, nie mieszkają też najbogatsi. Ci zasiedlają Victorię i jej wysokie apartamentowce z frontonami dawnych kolonialnych domów. Im wyżej się zamieszka, tym lepiej. Najbardziej zamożni widzą z okien ocean i znajdujące się nad samym jego brzegiem fawele. W Salvadorze bardzo często skrajna bieda sąsiaduje z luksusem.

4 / 5

Atrakcje Salvadoru

Obraz
© reb / Fotolia.com

_ Opowieść o dwóch miastach _.
Salvador dzieli się na miasto górne i dolne - cidade alta i cidade baixa. Łączy je przepiękna winda w stylu _ art deco _, która przypomina przerośnięty dozownik do cukierków Pez - popularny u nas w latach 90 XX w. Dolne miasto to przepiękny port, targi, plaże, dawne kamienice handlowych potentatów. Cidade alta kryje w sobie najpiękniejsze XVII i XVIII-wieczne kamienice i kościoły. Składa się z dwóch części - Pelourinho i Santo Antonio. Idziemy tam na moqueca - flagowe danie stanu Bahia. To potrawa pośrednia pomiędzy paellą a curry, z owocami morza i olejem palmowym. Najsmakowitszą delicją regionu jest jednak _ acaraje _, uliczny przysmak sprzedawany najczęściej przez kobiety w tradycyjnych strojach. Placek z fasoli faszerują one krewetkami i przyprawiają pikantnym sosem. Najedzeni idziemy na spacer po Pelourinho. W latach 90 XX w. dzielnica została wpisana na listę UNESCO. Była to najwyższa pora - większość kamienic gnije i niszczeje, a ich rewaloryzacja kosztuje ogromne pieniądze. Na
szczęście coraz więcej cudzoziemców i bogatszych Brazylijczykow chce ratować swoje historyczne centrum.

5 / 5

Atrakcje Salvadoru

Obraz
© lazyllama / Fotolia.com

Koniecznie trzeba odwiedzić Igreja e Convento Sao Francisco. Całe wnętrze kościoła spływa złotem, a przestrzeń oświetla 80-kilogramowy srebrny żyrandol. Głównym placem dzielnicy jest Terreiro de Jesus, otoczony czterema kościołami i dawnym budynkiem akademii medycznej - teraz Muzeum Afro-brazylijskiego. Tutaj zbiera się lokalna wspólnota candomble. Na Pelourinho często można posłuchać koncertów i potańczyć sambę. Szczególnie w środy - dzień Bencao (błogosławieństwa). Już wiem, że moim bóstwem jest Iansa - bogini huraganów, która strzeże wrót do świata umarłych. Kupuję intensywnie granatowe koraliki. Sprzedawczyni posypuje mnie jakimś proszkiem i patrzy mi głęboko w oczy.

Tekst: Maria Brzezińska, www.podroze.pl

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (0)