Trwa ładowanie...

Wielu boi się tam jechać. "Nikt nas nie napadł, nie okradł i nie próbował do nas strzelać"

Wiecznie Wolni, czyli Milena Szkyrpan i Patryk Zieliński już nie raz zapuszczali się w miejsca, które nie są popularnym celem wypraw turystycznych. W tym roku autorzy podróżniczego bloga i kanału na YouTube - Wiecznie Wolni, w ramach wielomiesięcznej wyprawy przez Amerykę Środkową i Południową, odwiedzili Salwador. Jak czuli się w kraju, który ma opinię jednego z najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie? Sprawdzamy.

Share
Patryk i MilenaPatryk i MilenaŹródło: Wiecznie Wolni
d4h1yoj

Magda Bukowska: Dlaczego akurat Salwador, miejsce cieszące się raczej opinią niebezpiecznego?

Wiecznie Wolni: Podróżując przez Amerykę Środkową dość długo zastanawialiśmy się czy Salwador znajdzie się w naszym planie podróży. Przed wyjazdem właściwie nie usłyszeliśmy o tym kraju nic pozytywnego. W powszechnej opinii jest tam niebezpiecznie i niewiele jest ciekawych miejsc do zobaczenia. Jednak w drodze spotkaliśmy ludzi, którzy przekonali nas, że warto samemu wybrać do Salwadoru i wyrobić sobie własną opinię.

Największy wpływ na naszą decyzję miał Oleg z Ukrainy, którego poznaliśmy w hostelu w Tegucigalpie. Serdecznie go pozdrawiamy i dziękujemy, że przekonał nas do zmiany zdania, bo Salwador zdecydowanie wart jest odwiedzenia.

d4h1yoj

Ok, ale jak oceniacie Salwador pod tym względem?

Nikt nas nie napadł, nie okradł i nie próbował do nas strzelać. Na szczęście podczas podróży nie doświadczyliśmy niczego, co utwierdziłoby w nas obraz Salwadoru jako miejsca, gdzie są tylko gangi, handlarze narkotyków, a ludzie biegają po ulicach z maczetami, nożami czy pistoletami.

Przeciwnie, spotkaliśmy miłych, uśmiechniętych i bardzo pomocnych ludzi, którzy sprawili, że czuliśmy się w ich kraju jak goście. Oczywiście mówimy o miejscach turystycznych, a nie dzielnicach, które należy omijać szerokim łukiem, bo takie też istnieją. O tym, że Salwador ma swoją ciemną stronę nie sposób zresztą zapomnieć. Przed wejściem do sklepów często można dostrzec znaki o zakazie wejścia z bronią, ale ochrona przed wejściem niemal zawsze ma przy sobie broń. To nas jednak nie zdziwiło, bo widzieliśmy już podobne rzeczy w Dominikanie, Meksyku, Hondurasie i Gwatemali. Zaskoczyły nas za to ogrodzenia domów z drutu kolczastego, a także kraty w drzwiach i oknach. Wszystko to jasno wskazuje, że ludzie nie czują się w Salwadorze całkowicie bezpiecznie.

Poruszając się po kraju cały czas mieliśmy to na uwadze i nie zbaczaliśmy w rejony cieszące się złą sławą, np. niektóre dzielnice stolicy San Salvador. Nie wychodziliśmy nocami - poza bardzo bezpiecznym Ruta de las Flores, nie nosiliśmy przy sobie dużej gotówki i staraliśmy się nie obnosić z kosztownymi przedmiotami. Dzięki temu, przez trzy tygodnie, które spędziliśmy w Salwadorze, nie spotkała nas żadna niemiła sytuacja. Nie tylko nikt nam nie groził, ale nawet nie spotkaliśmy się z naciągaczami, których zwykle nie brakuje w turystycznych miejscach.

d4h1yoj

Dziękowaliście Olegowi, że przekonał was do odwiedzenia Salwadoru, czyli rozumiem, że kraj pozytywnie was zaskoczył?

Zdecydowanie tak. Poznaliśmy tam świetnych ludzi - miejscowych i podróżników z całego świata. Poza tym okazało się, że wbrew dość powszechnej opinii, że jest to miejsce, które nie zachwyca, odkryliśmy wiele naprawdę pięknych miejsc.

Chyba nigdy nie zapomnimy widoku jaki rozciąga się z El Espiritu de la Montana. Można z niego podziwiać jednocześnie trzy kraje: Salwador, Honduras i Nikaraguę, a także cudowną zatokę z mnóstwem porozrzucanych na wodzie wulkanicznych wysepek. Po prostu bajka. Zachwyciły nas też czarne plaże nad Pacyfikiem, gdzie spędziliśmy nawet dwie noce w namiocie, podziwiając wspaniałe wschody i zachody słońca.

d4h1yoj

Kolejny przystanek zrobiliśmy na północy kraju, w kolonialnym miasteczku Santa Ana. Naszym celem było zdobycie wulkanu o tej samej nazwie, który jest najwyższym szczytem Salwadoru. Rewelacyjna wyprawa, a trudy wspinaczki nagrodzone podziwianiem krateru wypełnionego lazurową wodą oraz widoku na sąsiednie potężne wulkany i jezioro Coatepeque.

Źródło: Wiecznie Wolni
Natura w Salwadorze zachwyciła Milenę i Patryka

Na liście miejsc, które nas urzekły, wysokie miejsca zajmuje też wspominana już wcześniej Ruta de las Flores, czyli pięć klimatycznych, kolonialnych miasteczek skrytych wśród gór z licznymi wodospadami dookoła. Trudno opisać piękno salwadorskiej natury, ale jeśli ktoś chciałby podejrzeć jak wygląda ten kraj, to może zajrzeć na nasze vlogi prezentowane na kanale YouTube - Wiecznie Wolni.

Co poza naturą was urzekło w Salwadorze?

Zdecydowanie ludzie. Pozytywnie nastawieni do świata, uśmiechnięci, żyjący spokojnie i powoli, niegoniący za posiadaniem, a kontemplujący czas spędzany z przyjaciółmi czy rodziną. Wiele osób pracuje dokładnie tyle, żeby zarobić na codzienne potrzeby. Wolny czas zamiast zarabianiu, wolą poświęcić bliskim. Spotykają się, rozmawiają, wychodzą wspólnie do miasta, niespiesznie raczą street foodem. Widać, że umieją cieszyć się życiem.

Źródło: Wiecznie Wolni
W Salwadorze dominują dania typu ryż, mięso z warzywami, fasolą i platanami

A jedzenie?

Nie zachwyciło nas tak jak np. w Meksyku, ale odkryliśmy kilka kulinarnych perełek. Naszym faworytem z pewnością są pupusas - placki kukurydziane z nadzieniem w środku. Rewelacyjne są z czosnkiem, kurczakiem, kwiatem loroco i chicharonem. W El Tunco można znaleźć placki z czekoladą i owocami.

Poza tym w Salwadorze dominują dania typu: ryż, mięso (kurczak lub wołowina) z warzywami, fasolą i platanami. Na śniadanie serwowane są jajka z fasolą, lokalnym serem, śmietaną i platanami. Do tego bardzo często jest sok z owoców lub po prostu świeże owoce.

Ameryka Południowa przyciąga też Polaków. "Ekwador i Peru"

Myślę, że wasza entuzjastyczna relacja dla wielu osób będzie dużą zachętą do odwiedzenia Salwadoru. Podpowiedzcie więc, jak się przygotować do odwiedzenia tego kraju? Co powinniśmy o nim wiedzieć zanim ruszymy w drogę?

W Salwadorze trzeba pamiętać o tym, że woda w kranie nie nadaje się do picia i musimy zaopatrywać się w butelkowaną. Poza tym niewiele osób mówi tam po angielsku, dobrze jest więc nauczyć się choć kilku podstawowych zwrotów po hiszpańsku oraz zaopatrzyć w mobilnego tłumacza.

d4h1yoj

Nie mamy też co liczyć na szukanie noclegów przez portale typu Booking.com, do których przywykliśmy w Europie. Bardzo niewiele osób z nich korzysta, nastawmy się więc na przeszukiwanie map Google pod kątem szukania noclegów. Pozytywną niespodzianką są z kolei ceny za transport publiczny. Kilkugodzinna podróż będzie nas kosztowała od jednego do maksymalnie kilku dolarów amerykańskich. Warto też korzystać z Ubera, co pozwoli nie tylko szybko dotrzeć tam, gdzie chcemy, ale też omijać miejsca niebezpieczne. O cenach transportu mówimy w dolarach, bo to właśnie dolar jest jedną z walut obowiązującą na Salwadorze. Co ciekawe, drugą jest bitcoin.

Kwestią najważniejszą jest jednak bezpieczeństwo. Pamiętajmy, by unikać ryzykownych zachowań i nie zapuszczać się w dzielnice owiane złą sławą. Dzięki temu zamiast cały czas żyć w strachu, będziemy mogli, jak mieszkańcy Salwadoru, po prostu cieszyć się życiem i sycić oczy pięknymi widokami, których naprawdę tu nie brakuje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d4h1yoj
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4h1yoj