Trwa ładowanie...

Wybudował miniresort na Filipinach i żyje jak w raju. "Bez chloru, smogu i konserwantów"

Kiedy Polacy wpadli na pomysł, by wybudować domki na Filipinach i żyć jak w raju, wielu pukało się w czoło. Im się udało, ale hejterów pojawiło się jeszcze więcej. Właśnie minął rok od przeprowadzki na Filipiny. W rozmowie z WP Tomasz Kosiński przyznaje, że żyje jak w raju: "Czego chcieć więcej?"

Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Wybudował miniresort na Filipinach i żyje jak w raju. "Bez chloru, smogu i konserwantów"
Źródło: Facebook.com
d3nr4hu

Wielu uważało pomysł Tomasza za szalony, ale on nic sobie z tego nie robił. Z żoną i synem oraz przyjaciółmi przeprowadził się na Filipiny w marcu ubr. Znaleźli działkę na wyspie Palawan i zaczęli rozkręcać biznes. Stworzyli miniresort pod nazwą Arkadia.

WP: Hasło "polska wioska na Filipinach" w ubiegłym roku wzbudziło spore zainteresowanie w mediach. Właśnie minął rok od kiedy wyjechaliście, czy wszystko jest tak, jak sobie zaplanowaliście? *
*
Tomasz Kosiński:
Jest pięknie, tylko trzeba nauczyć się cierpliwości. Tu na wszystko trzeba czekać i to długo. Już byśmy chcieli skończyć inwestycję na pierwszej działce koło Podziemnej Rzeki i zająć się rozwojem drugiej koło El Nido, ale czekam na inspekcję, która przekłada wciąż daty wizyty na działce. Trudno też załatwić wysuszone drewno, więc trzeba czekać dwa miesiące aż wyschnie. Brakuje też fachowców od hydrauliki i elektryki. A poza tym wszystko idzie zgodnie z planem.

Czyli co konkretnie już macie?
Mamy dwie działki w dzierżawie na 15 lat z możliwością przedłużenia. Mamy założoną korporację do zarządzania naszymi ośrodkami. Mamy pozwolenia na prowadzenia biznesu. Kupiliśmy furgonetkę i dwie łodzie. Zbudowaliśmy na pierwszej działce już kilka domków (red. 2 tyg. dla 2 osób - 600 zł), hostel (red. 20 zł za łóżko za noc), kuchnię, klub, studnię, wieżę ciśnień, wiaty itp. Od dwóch miesięcy przyjmujemy gości m.in. za pośrednictwem portali noclegowych.

Ale na tym nie poprzestajecie?
Chcemy rozwinąć obie działki, które mamy, zbudować domki, restaurację i bazę nurkową. Szukamy też trzeciej działki, koło Port Barton, by ludzie zwiedzający Palawan mogli nocować w naszych ośrodkach podczas przemieszczania się po tej dość sporej wyspie. Chcemy też mieć więcej czasu dla siebie, dlatego szukamy menedżerow i osób, którym moglibyśmy przekazać część działalności, jak prowadzenie restauracji czy bazy nurkowej.

Na Filipinach jest sporo takich miejsc. Jest zainteresowanie waszymi domkami?
Dzięki portalom bookingowym mamy gości z całego świata. Było u nas już ze 300 osób, w tym oczywiście sporo Polaków.

Sporo Polaków też mieszka na Filipinach, czy macie z nimi kontakt?
Współpracujemy z Tomkiem, który ma guesthouse w Puerto Princesa i czasem tam nocujemy. Zatrzymujemy się też co jakiś czas u Justyny w tym samym mieście. Ostatnio poznaliśmy też Krzyśka, który jest już chyba od 14 lat na Filipinach, a obecnie także na Palawanie, jak my. Jak jesteśmy w Port Barton, to wpadamy tam do kolejnego Tomka do kawiarni. Rozmawiamy o współpracy z Piotrem, który ma hotel na Panglao. Mamy dobre kontakty z kilkoma osobami na Siquior i Bantayanie.

d3nr4hu

Macie więc wsparcie na miejscu, ale w sieci wciąż zdarza się, że ludzie hejtują wasz pomysł. Dlaczego nie wierzą w ten projekt i zarzucają wam niestworzone rzeczy, choć dowiedliście swego?
Hejt się chyba bierze z kompleksów i zazdrości, że ktoś robi coś fajnego, realizuje swoje marzenia i cele. Są na świecie po prostu ludzie, którzy żyją życiem innych, bo ich jest nudne i nijakie. Niektórzy piszą bzdury o nas i naszym projekcie, choć nas nigdy nie spotkali, nie byli u nas, a wielu nawet nigdy nie było na Filipinach. Jak ktoś wierzy internetowym pieniaczom, to jego sprawa. Dla nas to dobra weryfikacja. Taka osoba nie przyjedzie do nas, i dobrze. Większość osób, które odwiedziły naszą Arkadię gratuluje nam odwagi i konsekwencji oraz podziwia uroki tego miejsca. Dlatego każdemu radzimy, by najpierw przyjechał do nas i sam ocenił, co i jak.

Bo tobie i twojej rodzinie na Palawanie żyje się dobrze?
Cudownie i zdrowo. Mamy wodę bez chloru, powietrze bez smogu, jedzenie bez konserwantów, przyjaznych sąsiadów, dobrą pogodę. Czego chcieć więcej?

Czyli nie wracacie do Polski?
Wszystko jest możliwe, ale w najbliższym czasie na pewno nie. Może spędzimy tam miesiąc lub dwa w wakacje. Mamy wybór, dlatego czujemy się wolni. Możemy być tu i tam. A może za kilka lat znajdziemy też fajne miejsce na Fidżi...

Zobacz też: Własny biznes na Filipinach. Tak Polak spełnia marzenia

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d3nr4hu

Podziel się opinią

Share
d3nr4hu
d3nr4hu