Wyspy7 powodów, dla których wakacje w Chorwacji to kiepski pomysł

7 powodów, dla których wakacje w Chorwacji to kiepski pomysł

7 powodów, dla których wakacje w Chorwacji to kiepski pomysł
Źródło zdjęć: © Flickr.com by creativecommoners Licencja CC

Chorwacja to bezsprzecznie jeden z najpopularniejszych kierunków urlopowych Polaków. Jednak zdania na jego temat bywają podzielone. Jak mogą wyglądać wczasy w tym rajskim zakątku Europy? O tym napisał na swoim blogu Mateusz Puszczyński, a my chcielibyśmy podzielić się z wami jego spostrzeżeniami.

Chorwacja to bezsprzecznie jeden z najpopularniejszych kierunków urlopowych Polaków. Jednak zdania na jego temat bywają podzielone. Jak mogą wyglądać wczasy w tym rajskim zakątku Europy? O tym napisał na swoim blogu Mateusz Puszczyński, a my chcielibyśmy podzielić się z wami jego spostrzeżeniami.

Uprzedzając potencjalne hejterstwo i niepotrzebne nieporozumienia: Chorwacja to piękny kraj. Fantastyczne widoki, ciekawa historia, wspaniałe zabytki, piękne miasta i przyjaźni ludzie. W takim razie dlaczego się czepiam? Powodów jest siedem. Można, oczywiście tak jak wszędzie, wybrać się gdzieś, gdzie nic się nie dzieje. Na jakąś uroczą, słabo zaludnioną wysepkę, do górskiej wioski albo w podobne miejsce. Ale jeśli już się jest w Chorwacji grzechem byłoby nie zobaczyć Dubrownika, Splitu albo Puli. A wtedy zaczynają się schody. Nawet poza sezonem wszędzie jest pełno ludzi. Zatłoczone starówki, knajpy, deptaki. A jeśli ktoś skusi się na wakacje w sezonie, to samo czeka go na plażach, autostradowych bramkach i przejściach granicznych. Zgroza.

Mateusz Puszczyński/pw/if

Więcej materiałów autora czytaj na: www.nawschod.eu

1 / 6

2. Wszyscy Polacy na chorwackiej leżą plaży

Obraz
© Flickr.com

Nie wiem jak inni, ale ja wyjeżdżam za granicę między innymi dlatego, żeby nie czuć się jak w Polsce. W Chorwacji to raczej niemożliwe. Tłumy z poprzedniego akapitu to w lwiej części nasi rodacy. Momentami człowiek ma wrażenie, że pomylił kierunki i zamiast na chorwackie wybrzeże wybrał się nad Bałtyk. Szczytowym osiągnięciem polskiej obecności w Chorwacji są napisy "ŁKS" i "Widzew" na murach pewnej miejscowości w okolicach Dubrownika.

2 / 6

3. To nie jest kraj dla prawdziwych podróżników

Obraz
© Thinkstockphotos

Prawdziwy podróżnik w Chorwacji nie będzie czuł się dobrze. Nie dość, że wszystko już obfotografowane, to właśnie kolejne grupy wycieczkowe z Polski dokonują dalszej, zupełnie niepotrzebnej, foto-archiwizacji. Wszystko to potem ląduje na Facebooku, obdzierając te piękne miejsca z resztek tajemniczości i swojskości. A kiedy znajoma wrzuca na Fejsa "słitaśne" foty z tajemniczym podpisem "Chorwacja 2012", człowiek zaczyna żałować, że nie spędził wakacji w Golinie.

3 / 6

4. Chorwaccy kierowcy jeżdżą ignorując przepisy

Obraz
© Thinkstockphotos

Na autostradach człowiek nizin, taki jak ja, może z nimi konkurować. Ale na serpentynach Magistrali Adriatyckiej nie ma się najmniejszych szans. Mój bilans z dwóch tygodni to co prawda prawie jedno zderzenie czołowe, ale to i tak wystarczy.

4 / 6

5. Niemieccy kierowcy jeżdżą zgodnie z przepisami

Obraz
© Thinkstockphotos

W sumie nie wiadomo co gorsze. Chorwacja pełna jest niemieckich emerytów w samochodach. I nikomu to właściwie nie powinno przeszkadzać. Przynajmniej do momentu, kiedy nie wlecze się za takim delikwentem 40 km/h przez 20 kilometrów tylko dlatego, że "ordnung muss sein".

5 / 6

6. Drożyzna

Obraz
© Thinkstockphotos

To trzeba sobie powiedzieć otwarcie - Chorwacja tania nie jest. Za piwo w sklepie zapłaci się tyle, ile w Polsce w knajpie. O cenach w restauracjach lepiej nie wspominać.To w dużej mierze konsekwencja rosnącej popularności turystycznej kraju. A po wstąpieniu Chorwacji do Unii Europejskiej na pewno będzie gorzej.

6 / 6

7. Objazdówki nie urządzisz

Obraz
© Thinkstockphotos

Jak najfajniej się podróżuje? Zmieniając miejsce pobytu. Wydawałoby się, że to prawda dość oczywista. Tymczasem *Chorwacja *jest z dwóch względów krajem, po którym trudno urządzić porządną objazdówkę. Powód pierwszy to bardzo wysokie ceny kwater w przypadku wynajmu na jedną noc. Rozumiem względy ekonomiczne, ale wkurza mnie milczące założenie, że każdy powinien przyjechać, rozpakować graty i przez tydzień czy dwa kisić się w jednym miejscu. Powód drugi ma podłoże geograficzno-administracyjne. No bo jak objechać dookoła kraj, którego wymiar równoleżnikowy na osi północ-południe dąży do zera?

Mateusz Puszczyński/pw/if

Więcej materiałów autora czytaj na: www.nawschod.eu

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (15)