Trwa ładowanie...
d1hsv6d

Arkadia - polska wioska, która powstanie na Filipinach

Był na Maderze, w Panamie, Gruzji, Chinach, Nepalu, Indiach, ZEA czy Islandii. W sumie odwiedził ok. stu krajów, ale to Filipiny uznał za raj. Tomasz Kosiński z Kielc zamknął właśnie dobrze prosperującą firmę, kupił bilety i wyjeżdża z rodziną na Filipiny, gdzie razem ze znajomym chcą wybudować polską wioskę. Każdy może stać się właścicielem domku na plaży. Koszt budowy? Od 15 tys. zł.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Arkadia - polska wioska, która powstanie na Filipinach
(Facebook.com)
d1hsv6d

Tomasz Kosiński i Gerard Majcher, dla przyjaciół Kosa i Gery, znają się od kilkunastu lat. Często razem podróżowali, ale od jakiegoś czasu myśleliśmy o znalezieniu swojej przystani na wcześniejszą emeryturę lub dłuższy odpoczynek od wyścigu szczurów i niepewnej pogody. I znaleźli - na Filipinach. Nie bez powodu wioskę, którą chcą wybudować na wyspie Palawan postanowili nazwać Arkadia - od fikcyjnej krainy uważanej za synonim wiecznego szczęścia, spokoju, ładu, sielanki i beztroski.

Tomek jest licencjonowanym pilotem wycieczek zagranicznych, certyfikowanym nurkiem i żeglarzem, założycielem klubu podróżniczego, a od 17 lat właścicielem dobrze prosperującej agencji reklamowej, którą właśnie zamknął. Budowlana firma Gerarda zajmuje się stawianiem drewnianych domków dla hoteli i resortów w Polsce i Europie.

Marzyciele czy szaleńcy? Wiele osób zastanawia się nad tym słysząc o ich pomyśle. Realiści. - Tak, wielu ludzi uważa nas za wariatów. Jeszcze rok temu nawet nam taki pomysł wydawał się abstrakcyjny, ale do pewnych rzeczy trzeba się przekonać, dojrzeć, dlatego nie dziwi nas, że inni tak myślą – wyjaśnia Tomasz Kosiński w rozmowie z Wirtualną Polską. - Staramy się tłumaczyć ludziom skąd ten pomysł. Ludzie w Polsce wiedzą tyle o Filipinach, co Filipińczycy o naszym kraju.

d1hsv6d

A rzeczy, które Kosińskiego urzekło w Filipinach jest wiele. Nie sposób wymienić je jednym tchem, ale próbuje. - Potrzeba zdrowszego życia i spokoju, czysta woda pitna bez chloru, czyste powietrze bez smogu, zdrowe jedzenie bez konserwantów, przyjazna pogoda i słońce. Ponadto to katolicki kraj, mówią w nim po angielsku, nie ma wyścigu szczurów, a ludzie zamiast marudzić cieszą się z byle czego i nieustannie uśmiechają – wymienia Kosiński. - Na miejscu chcę też realizować swoje pasje podróżnicze i nurkowe, a stamtąd mam bliżej do Polinezji Francuskiej czy Papui - Nowej Gwinei, a nurkowisko mogę mieć pod domem.

Shutterstock.com

Co ciekawe na Filipinach mieszka wielu Polaków i to właśnie ich historie zainspirowały Kosińskiego do zmiany swojego życia. W 2016 roku z Gerym pojechali na Filipiny w poszukiwaniu działek, na którą mogliby wybudować drewniane domki dla siebie i znajomych. Zatrudnili agencję pośrednictwa nieruchomościami i ostatecznie wybrali działkę przy plaży na wyspie Palawan, którą biorą w dzierżawę na 5 lat od marca 2017 r.

Planują by Arkadia była czymś w rodzaju miniresortu, na początku chcą udostępniać je do użytkowania w formule STH (share term house) – okresowy domek gościnny. - My płacimy za dzierżawę działki, budujemy domki, jesteśmy na miejscu i zajmujemy się obsługą gości oraz utrzymaniem, remontem i serwisem, a zainteresowane przyjazdem osoby płacą za eksploatację w ustalonym okresie – wyjaśniają. Jeden miesiąc użytkowania dwuosobowego domku wycenili na ok. 1200 zł.

Każdy, kto chce stać się częścią tego projektu może kupić jeden z domków dla siebie lub na wynajem na zasadach zgodnych z lokalnym prawem. Budowa dwuosobowego obiektu na terenie Arkadii kosztuje ok. 15 tys. zł (w najtańszej wersji), a koszt utrzymania to 200 zł miesięcznie. Na takie rozwiązanie już zdecydowało się kilka osób.

d1hsv6d

Kosa i Gery na miejscu chcą założyć firmę. Co ważne, nie jest to wcale takie proste, bo by zrobić to zgodnie z lokalnym prawem muszą 60 proc. udziałów w spółce zapewnić Filipińczykom, a do pracy mogą zatrudnić cudzoziemca dopiero wtedy, gdy będą w stanie udowodnić, że nie mogli znaleźć Filipińczyka spełniającego ich wymagania. Mają opracowane programy wycieczek objazdowych, a w przyszłości chcą założyć biuro turystyczne, kupić jeepneya (na zdjęciu poniżej), wybudować bar, plac zabaw, scenę i centrum nurkowe. – To nie tylko marzenia, ale konkretne cele – mówią.

Arkadia ma być spełnieniem marzeń i pomysłem na dalsze życie, a co jeśli to życie się nie uda? - Zawsze można wrócić do Polski i robić to, co dawniej – podsumowuje Kosiński.

d1hsv6d

Podziel się opinią

Share

d1hsv6d

d1hsv6d