Trwa ładowanie...
d3ajc64

Ayutthaya – to tu dawniej biło serce Tajlandii

Niezwykłe zabytki, fantastyczne jedzenie i, co najważniejsze - prawdziwy klimat Tajlandii. Poznajcie Ayutthayę – dawną stolicę Syjamu, położoną niedaleko Bangkoku. Przekonacie się, że biały piasek i błękitna woda to nie jedyne atrakcje, jakie oferuje ten azjatycki kraj.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ayutthaya – to tu dawniej biło serce Tajlandii
(Wojciech Gojke / WP)
d3ajc64

Tajlandia cieszy się wśród Polaków ogromną popularnością, o czym świadczą statystyki – tylko w zeszłym roku odwiedziło ją ponad 200 tys. osób. Najwięcej naszych rodaków odwiedza, poza Bangkokiem, prowincje Pattaya i Krabi oraz wyspy Phuket, Samui czy Ko Chang. Jednak polecam rozważyć też inne, wciąż mało znane wśród turystów miejsca, które zdecydowanie są warte uwagi. Wśród nich jest m.in. Ayutthaya, dawna stolica Syjamu (tak do 1949 r. nazywała się Tajlandia), oddalona ok. 75 km na północ od Bangkoku.

Wojciech Gojke / WP

Królewskie miasto – jedno z najważniejszych na świecie

Ayutthaya została założona w 1351 r. przez księcia U-thonga, mianowanego później na króla Ramę I. Miasto funkcję stolicy na 400 lat przejęła od Sukhothai. Szybko się rozwijało, a na przełomie XVII I XVIII w. było jednym z najzamożniejszych na świecie - z 1700 świątyniami i milionem mieszkańców (to tyle, ile w owym czasie żyło łącznie w Paryżu i Londynie).

Wojciech Gojke / WP

Dzięki kontaktowi z Europą, przeprowadziło się tu wielu obcokrajowców – wśród nich byli Portugalczycy, Holendrzy, Francuzi czy Anglicy. Do stolicy dotarł też w 1657 r. polski misjonarz Michał Boym, który po powrocie do kraju opowiadał o mieście pełnym wspaniałych budowli i nieznanych towarów.

Wojciech Gojke / WP

Kres potędze Ayutthayi położył najazd wojsk birmańskich w 1768 r. Zniszczone i opuszczone miasto przez następne dziesięciolecia zarosło częściowo dżunglą. Niewiele zabytków przetrwało i obecnie przyjezdni mogą w większej mierze oglądać pozostałości tamtych czasów w postaci ruin. Będąc tu łatwo sobie wyobrazić, jak niezwykle prezentowały się pałace i świątynie w przeszłości i z jakim rozmachem wznosiło je przez cztery wieki 33 królów.

Wojciech Gojke / WP

Ponoć wszystkich ruin jest ponad 300, jednak tych, które rzeczywiście da się zwiedzić, jest ok. 70. Z racji tego, że są one porozrzucane po całym mieście, wiele osób wynajmuje tuk-tuki (ok. 300 bahtów za 3 godz. (33 zł) – pojemność ok. 6 osób). Część turystów decyduje się na wypożyczenie roweru (40 bahtów – 4,5 zł). Przyjezdni najczęściej oglądają świątynie: Wat Phra Sri Sanphet, Wat Yai Chai Mongkol czy, najbardziej obleganą, Wat Mahathat (za wstępy do każdego z obiektów płaci się ok. 20-50 bahtów – 2,2-5,5 zł).

Wojciech Gojke / WP

W pobliżu Wat Mahathat, tuż zaraz obok kas, znajduje się prawdopodobnie najczęściej fotografowane drzewo na świecie, które spotkacie we wszystkich folderach reklamujących Tajlandię. To za sprawą głowy Buddy, która została odłamana posągowi, a następnie umieszczona w korzeniach. Kto ją tam włożył? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Przez lata zarosła i stała się dosłownie częścią rośliny. Zrobienie sobie tu zdjęcia jest punktem obowiązkowym!

Wojciech Gojke / WP

Po zwiedzaniu warto skorzystać z okazji i udać się na obiad i zakupy do liczącego 60 tys. mieszkańców miasta. Cena za danie (ryba, ryż, surówka) waha się w granicach 150-200 bahtów od osoby (16-22 zł).

Wojciech Gojke / WP

Osobiście uważam, że byłoby grzechem nie skosztować ryby podawanej z owocami i słodko-pikantnym sosem oraz największych na świecie krewetek rzecznych.

Wojciech Gojke / WP

Innym regionalnym przysmakiem jest tzw. tajska wata cukrowa – Roti Sai Mai. Nie produkuje się jej w taki sam sposób, co np. w Polsce. Cukier trzcinowy z olejem (najczęściej kokosowym) podgrzewa się i miesza do momentu, w którym powstanie jednolita masa, następnie jest ona wielokrotnie rozciągana, aż zaczną powstawać charakterystyczne włókna.

Wojciech Gojke / WP

Przed skonsumowaniem zawija się watę w cieniutkie naleśniki. Można je spotkać w różnych wariantach kolorystycznych. Cena sporego zestawu wynosi ok. 50 bahtów (5,5 zł). Deser jest słodki i dosłownie uzależniający! Cieszy się dużą popularnością, więc sprzedaje się go w dużych ilościach.

Wojciech Gojke / WP

Jeśli ktoś ma okazję zostać w Ayutthayi na noc, bądź być w godzinach wieczornych, niech skorzysta z okazji popłynięcia niewielkim stateczkiem wzdłuż rzeki Chao Phraya (ok. 300 bahtów – 33 zł). Widać z niego niektóre świątynie. Budowle są pięknie podświetlone i prezentują się fenomenalnie!

Wojciech Gojke / WP

Informacje praktyczne

Jak się dostać do Ayutthayi? Z Bangkoku (np. z dworca Hua Lamphong) najwygodniej i najtaniej dojedziemy tu pociągiem - w niecałe 2 godz. Bilet w klasie trzeciej kosztuje 15 bahtów (1,7 zł). Express jest droższy i cena za bilet wynosi 245 bahtów (ok. 27 zł). Jego zaletą jest to, że jedzie krócej (nieco ponad godzinę), a fotele są wygodniejsze. Jednak prawdziwych "lokalsów" spotkacie w tym tańszym pociągu. Bilet na autobus z Bangkoku kosztuje ok. 50-70 bahtów (5,5-7,5 zł), a podroż trwa 1-1,5 godz.

Wojciech Gojke / WP

Jeśli chcecie zostać na noc w mieście, warto zatrzymać się w hotelu Ayutthaya Retreat, który z pewnością was oczaruje. Jest zbudowany w typowo tajskim stylu, posiada piękny ogród, basen i oferuje zabiegi spa. Koszt: ok. 100 zł za dobę od osoby. W cenie jest pyszne, tradycyjne śniadanie.

d3ajc64
Wojciech Gojke / WP
Wojciech Gojke / WP

Odwiedź stronę Amazing Thailand i dowiedz się więcej o atrakcjach Tajlandii!

d3ajc64

Podziel się opinią

Share

d3ajc64

d3ajc64