Trwa ładowanie...

Bony wakacyjne – gorący trend ostatnich lat

Prowadzisz firmę i nie wiesz, jak zmotywować pracowników? Zostałeś zaproszony na wesele lub wystawne urodziny i nie masz pomysłu na niebanalny prezent? Pomysłem są bony wakacyjne oferowane przez agentów pośredniczących w sprzedaży wyjazdów turystycznych.

Share
Bony wakacyjne – gorący trend ostatnich lat
Źródło: Shutterstock.com, fot: Tom Wan
d2hfbp1

Tak jak dobrym pomysłem na prezent są bony sklepów odzieżowych czy salonów prasowych, w ostatnim czasie coraz większą popularnością cieszą się bony turystyczne. Obdarowana nimi osoba sama wybiera kierunek, który ją interesuje i moment wyjazdu na wakacje. – Bony mają roczną ważność i można je przeznaczyć na dowolną ofertę spośród wszystkich dostępnych. Dodatkowo obdarowani mają dużą elastyczność w wyborze terminu i miejsca – mówi Grażyna Muława, manager ds. sprzedaży B2B w serwisie wakacje.pl. – Standardowe nominały bonów to 50, 100, 200, 500 oraz 1000 zł, dzięki czemu można z nich złożyć pakiet o dowolnej wartości lub po prostu "zasilić" bonem konto osoby, która planuje wyjazd – dodaje ekspertka.

Rozwiązanie to, jak tłumaczy Muława, stało się niezwykle atrakcyjne w ciągu ostatnich 3 lat. – Choć w naszej firmie prowadzimy sprzedaż bonów od blisko dekady, minione 2- 3 lata były na tym polu przełomowe. Zwłaszcza ostatnio widzimy spektakularne, 4-krotne wzrosty w stosunku do ubiegłych lat – opowiada specjalistka, wyjaśniając jednocześnie, że największym zainteresowaniem bony cieszą się wśród przedsiębiorców jako forma premiowania zatrudnionych osób. – Małe i duże firmy obdarowują nimi swoich pracowników, często wykorzystując środki z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Traktują to jako inwestycję, która się po prostu zwraca, bo wypoczęty pracownik to dobry pracownik – uzupełnia specjalistka. – Pracownicy, którzy mają wyznaczone cele indywidualne i określony czas realizacji, zbierają w ten sposób na wymarzone wakacje, np. już kilka miesięcy przed sezonem – mówi Muława.

Shutterstock.com
Źródło: Shutterstock.com, fot: Svitlana Sokolova

Ponadto firmy chętnie wykorzystują bony jako element budowania relacji z partnerami biznesowymi. – Coraz częściej bony wakacyjne zastępują zagraniczne szkolenia organizowane przez duże korporacje dla swoich partnerów biznesowych. Dzieje się tak dlatego, że zapraszani goście nie mogą uczestniczyć w organizowanym wyjeździe w konkretnym terminie lub zdarzają się sytuacje losowe, które uniemożliwiają taką podróż. W przypadku bonów wakacyjnych nie stanowi to problemu, a dodatkową zaletą jest to, że obdarowani sami wybierają, z kim będą podróżować (w przypadku wyjazdów grupowych uczestnicy często nie mogą zabierać osób towarzyszących) – tłumaczy managerka ds. sprzedaży w serwisie wakacje.pl., dodając jednocześnie, że ostatnio bony stają się coraz popularniejsze także wśród klientów indywidualnych.

Shutterstock.com
Źródło: Shutterstock.com, fot: EpicStockMedia

Nic dziwnego, to niebanalny pomysł na prezent ślubny czy urodzinowy. Goście weselni, zamiast wręczać nieelegancką kopertę, coraz chętniej składają się na zakup takiego bonu wyjazdowego. Nawet gdy młoda para już sobie zaplanowała podróż poślubną, nic nie stoi na przeszkodzie, by po kilku miesiącach przeżyła miesiąc miodowy ponownie. Albo uzupełniła bonami zakupioną przez siebie ofertę wycieczki. – Rozwiązanie jest o tyle wygodne, że bonami można dokonywać opłaty za usługi dodatkowe: ubezpieczenie, parking lotniskowy itp. Można je również wykorzystać na skomponowanie wyjazdu według własnych wymagań – wówczas można osobno zakupić bilety lotnicze, noclegi czy np. wynająć samochód za granicą – wyjaśnia Muława.

d2hfbp1

A my dodamy tylko, że bony mogą być interesującą propozycją również dla tych, którzy szukają prezentu "last-minute". Przykładowo portal wakacje.pl oferuje *bony w wersji elektronicznej *, który można zamówić choćby w dniu wyjazdu i wydrukować we własnym zakresie. Łatwo, prosto, przyjemnie. Sprawdzicie?

Przygotowujesz się do wakacji? Zobacz koniecznie:

d2hfbp1

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2hfbp1
d2hfbp1