Trwa ładowanie...
Wejście do Bałtyku, gdy temperatura powietrza zbliżona jest do zera, to spore wyzwanie. Ale "nie taki diabeł straszny..."
Wejście do Bałtyku, gdy temperatura powietrza zbliżona jest do zera, to spore wyzwanie. Ale "nie taki diabeł straszny..."Źródło: WP
16-02-2024 15:27

Moje pierwsze morsowanie. Królowa Lodu, domowe ciasto i "nie martw się, będzie zimno"

Miałam w życiu kilka ekscentrycznych pomysłów. Ale o morsowaniu jakoś nigdy nie myślałam. Tym bardziej że w ostatnich latach wchodzenie zimą do lodowatej wody przestało uchodzić za coś wyjątkowego. Wszystko zmienił jeden telefon. Wywiad, który przeprowadziłam z Królową Lodu - Katarzyną Jakubowską.

Artykuł jest częścią zimowej edycji cyklu Wirtualnej Polski "Jedziemy w Polskę". Wszystkie reportaże publikowane w ramach akcji są dostępne na jedziemywpolske.wp.pl.

Od grudnia do marca profile na portalach społecznościowych toną od relacji entuzjastów zimowych kąpieli. Ja jakoś nigdy nie pałałam chęcią, aby wskakiwać do lodowatej wody. Aż do czasu rozmowy z Katarzyną Jakubowską, która niedawno ustanowiła rekord Guinnessa w kategorii "najdłuższy kontakt całego ciała z lodem".

I tak dzięki Kasi w końcu pojawiłam się na plaży w Brzeźnie, zrzuciłam ubranie (poza czapką oczywiście) i zanurzyłam się w chłodnych wodach Zatoki Gdańskiej.

d3lep4o

Entuzjastyczna rekordzistka

Szalona kobieta - pomyślałam, gdy usłyszałam, że Katarzyna Jakubowska z Gdańska ustanowiła rekord Guinnessa, dając się zamknąć w przezroczystej skrzynce z lodem i pozostając w zanurzeniu przez 3 godziny 6 minut i 45 sekund! Koniecznie musiałam z nią porozmawiać. Zadzwoniłam. Odebrała przemiła istota, która mówiła o zimnie z takim entuzjazmem, że pierwszy raz w życiu naprawdę naszła mnie ochota, żeby samej spróbować.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Polacy pokochali włoską wioskę. "To mój pierwszy raz i jestem zachwycona"

Kasia jest założycielką grupy MORSjANKI i MORSjANIE. - Dołącz do nas w niedzielę, zobaczysz, że to jest naprawdę cudowne - przekonywała, dodatkowo kusząc obietnicą domowego ciasta, które zawsze ze sobą przynoszą.

Takiemu zaproszeniu nie mogłam odmówić. Na szczęście niedziela wstała piękna, a przynajmniej bezwietrzna, co w Gdańsku, zwłaszcza zimą, jest prawdziwą rzadkością, więc nic nie złamało mojego postanowienia i ruszyłam na plażę.

Autorka materiału oraz Katarzyna Jakubowska - "Królowa Lodu"
Katarzyna Jakubowska - Królowa Lodu (z lewej) oraz autorka materiałuŹródło: WP

ABC morsowania

Naprawdę nigdy nie planowałam zimowych kąpieli w morzu (przed laty z przyjaciółką zaczynałyśmy sezon kąpielowy na początku kwietnia, ale to jednak trochę inna aura). Zupełnie więc nie wiedziałam, jak się do tego wydarzenia przygotować.

- Co muszę wziąć? Czy muszę wcześniej zrobić badania? - pytałam, jak na laika przystało.

Kasia spokojnie wyjaśniła, że badać się warto bez względu na plany morsowania i jeśli robiłam to niedawno i nie mam nadciśnienia, problemów z cholesterolem, cukrzycy czy epilepsji, to nie muszę dodatkowo poddawać się kontroli medycznej. W kwestii ekwipunku wystarczy strój kąpielowy i duży ręcznik albo ponczo z mikrofibry.

d3lep4o

- Drugi ręcznik albo mata na ziemię też się przydadzą. Ubierz się trochę cieplej niż normalnie, najlepiej w coś luźnego, żeby łatwiej się było przebierać - dodała. - Wiele osób wchodzi do morza w butach do pływania, ale mogą być też zwykłe sandały czy crocsy. Oczywiście jeśli chcesz mieć buty, bo nie są one konieczne. Ja wchodzę na bosaka - wyjaśniła Królowa Lodu.

Dla pewności - w końcu nigdy tego nie robiłam - wzięłam ze sobą jeszcze termos z gorącą herbatą. W końcu wiadomo, że rozgrzewanie od wewnątrz jest znacznie skuteczniejsze niż to od zewnątrz, a byłam oczywiście przekonana, że po kąpieli będę zmarznięta na kość.

Kameralne spotkanie przy molo

Grupa, do której planowałam dołączyć, czyli MORSjANKI i MORSjANIE, spotyka się w każdą niedzielę przy wejściu nr 52, niedaleko mola w Brzeźnie. Zbiórka w południe. - Nic się nie martw to mała grupa, rodzinne, kameralne spotkanie, będzie miło - przekonywała Katarzyna Jakubowska.

Na plaży najszybciej lody przełamywały psy
Na plaży lody najszybciej przełamywały psyŹródło: WP, fot: Magda Bukowska

Faktycznie przy brzegu rozłożonych było kilka mat i stolik zastawiony domowej roboty pysznościami. Wokół kilkanaście osób (kilku morsów i osoby wspierające) oraz całe stadko psów. Od razu poczułam się doskonale, bo sama też przyprowadziłam wsparcie i oczywiści psa. Czworonogi natychmiast przełamały lody i zrobiło się bardzo przyjemnie. Kasia przedstawiła mnie grupie i padło hasło: zrzucamy ciuchy.

- Nie martw się, będzie zimno - powiedziała ze śmiechem jedna z MORSjANEK, kiedy usłyszała, że to mój debiut. - To naprawdę świetne uczucie - dodała.

Pozbyłam się ubrania, zostawiając tylko czapkę (jakoś mi się wydawało, że tak trzeba). - Mam być w rękawiczkach czy bez? - zastanawiałam się pełna wątpliwości. Jakoś mi się kojarzyło, że na zdjęciach morsy zwykle są w czapkach i rękawiczkach. Uznałam jednak, że rękawiczki będą mi przeszkadzać i pozostałam tylko przy czapce. Wciągnęłam sandały i ruszyłam w stronę morza.

d3lep4o

Czas popływać

Nie wiem, czy tak witają każdego amatora, ale Kasia i druga dziewczyna złapały mnie za ręce i poszłyśmy do wody.

Dziewczyny podczas wejścia do lodowatej wody
Dziewczyny podczas wejścia do lodowatej wodyŹródło: WP

- Boicie się, że ucieknę? - zapytałam ze śmiechem.

- Nigdy nic nie wiadomo - usłyszałam w odpowiedzi. - Odcinamy odwrót.

Rozmawiając, wchodziłyśmy coraz głębiej i po prostu zanurzyłyśmy się w morzu - nawet nie wiem kiedy.

"Nawet nie wiem, kiedy udało mi się zanurzyć"
"Nawet nie wiem, kiedy udało mi się zanurzyć"Źródło: WP

Szczerze mówiąc, wejście do Bałtyku w styczniu przy temperaturze powietrza ledwo przekraczającej zero, nie jest dużo większym wyzwaniem niż w upalny dzień. Nie to, że nie czułam zimna, ale niewielka różnica temperatur chyba faktycznie pomaga się zanurzyć. Trudniejszym momentem było wcześniejsze zdjęcie swetra na plaży. Potem szło już z górki.

- Bez zanurzenia szyi się nie liczy - uświadomił mnie jeden z morsów. Zanurzyłam się więc głębiej, a że w wodzie, moim zdaniem, się pływa, a poza tym w ruchu jest przecież cieplej - spokojnie zaczęłam opływać ekipę, ze zdziwieniem stwierdzając, że to jest całkiem przyjemne.

- Naprawdę pierwszy raz morsujesz? - zapytał chłopak, który stał obok.

- Tak, a dlaczego pytasz? - odpowiedziałam.

- Bo od razu zanurzyłaś ręce, a to jest najtrudniejsze. Ja za pierwszym razem cały czas trzymałem je oparte na głowie - wyjaśnił.

Źródło: WP
Choć różnica temperatur między powietrzem a wodą jest niewielka, wiele osób ma obawy przed zanurzaniem dłoni w zimnej wodzie

Już na plaży Kasia wytłumaczyła mi, że ludzie mają opór przed chłodzeniem rąk, dlatego wchodzą do wody z uniesionymi ramionami. Ja po prostu się nie przygotowałam i nie miałam o tym pojęcia, więc zwyczajnie wsadziłam je do wody. Poza tym trudno pływać z rękami za głową, a od początku sobie wyobrażałam, że morsowanie będzie wyglądać tak: wchodzimy, minuta czy dwie pływania i wyjście.

d3lep4o

- Tak to jest, jak ktoś nie wie, że coś jest trudne czy niemożliwe. Wtedy wszystko staje się możliwe, bo tak naprawdę wszelkie opory i granice mamy tylko w głowie - zaśmiała się Kasia, która oczywiście zanurza się w morzu po czubek głowy. - Wygląda na to, że jesteś urodzonym morsem - oceniła z zadowoleniem i dodała: - Czyli widzimy się w kolejne niedziele.

Impreza na plaży

Kiedy wyobrażałam sobie tę przygodę, zakładałam, że po wynurzeniu będę się trząść i biegiem lecieć do ręcznika, żeby jak najszybciej wskoczyć w suche ciuchy. Tymczasem było mi ciepło. Skóra czerwona, lekko piekąca, jakby nakłuta milionem cieniutkich igiełek. Może dzięki temu, że nie wiało, było mi zwyczajnie ciepło. I nie tylko mi. Wszyscy lekko się wytarli, narzucili poncza - byli znacznie lepiej przygotowani ode mnie - i dobre kilkadziesiąt minut paradowali w tych strojach, zanim się przebrali. Zaczęły się pogawędki, porównywanie doznań, wypełnianie puszki WOŚP i jedzenie ciasta.

Po kąpieli gorąca herbata smakuje jak nigdy wcześniej
Po kąpieli gorąca herbata smakuje jak nigdy wcześniejŹródło: WP

Miłe, leniwe, niedzielne popołudnie. Nawet słońce wyszło. Dzieci niezwykle skutecznie zachęcają plażowiczów do wspierania WOŚP, psy szaleją, obcy ludzie podchodzą i gratulują. Niektórzy pytają o wrażenia i mówią, że sami nigdy nie weszliby do wody zimą. Rozglądam się wokół, widzę sporo gapiów. Znacznie więcej niż kąpiących się. Tu, na plaży wygląda jednak na to, że morsowanie nie jest aż tak powszechne, jak mogłoby się zdawać, sądząc po relacjach w Internecie. Może szkoda. Naprawdę świetna zabawa.

Znawcy tematu przekonują, że rewelacyjnie wpływa na zdrowie. Po jednorazowej kąpieli nie mogę tego stwierdzić. Wiem jednak na pewno, że cudownie poprawia nastrój. Cały dzień w stanie energetycznego, radosnego i zupełnie legalnego endorfinowego odurzenia. Polecam!

d3lep4o

Magda Bukowska dla Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.

Podziel się opinią