Poza miastemMuchomorów nie trzeba omijać szerokim łukiem. Leśnicy tłumaczą, dlaczego

Muchomorów nie trzeba omijać szerokim łukiem. Leśnicy tłumaczą, dlaczego

Choć muchomory czerwone są niebezpieczne, to nie do końca grzybiarze powinni ich unikać. Jak informują leśnicy, warto wypatrywać ich w lasach, bo... zwykle w sąsiedztwie jest sporo prawdziwków.

Muchomory czerwone
Muchomory czerwone
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Jaroslav Machacek
oprac. HSZ

Sezon na zbiory grzybów w pełni, a w mediach społecznościowych co jakiś czas pojawiają się nie tylko zdjęcia rekordowych okazów, ale i różnego rodzaju porady czy nawet próby rozstrzygnięcia odwiecznego sporu dotyczącego wykręcania grzybów ze ściółki.

Tym razem leśnicy z Nadleśnictwa Baligród skierowali uwagę internautów na muchomory czerwone. Wbrew pozorom nie chodzi o to, że są trujące i nie należy ich zbierać. Post, który opublikowali na Facebooku zdradza, dlaczego nie warto omijać tych grzybów. Dla wielu to ogromne zaskoczenie!

Muchomory razem z prawdziwkami

"Tak już jest, że muchomory czerwone zwykle wróżą wysyp prawdziwków..." - zdradzają leśnicy w jednym z najnowszych wpisów na Facebooku. Pod zdjęciem internauci zostawili ponad 300 komentarzy, a wielu potwierdziło powiązania muchomorów z prawdziwkami.

"Ja też dopiero w tym roku zauważyłam, że tam gdzie muchomory tam są też prawdziwki. Dlatego również z tego powodu szanujmy Amanitki", "Bywa, że w najlepszej komitywie razem rosną" - czytamy pod zdjęciem.

Internauci nie tylko potwierdzają tę zasadę, ale zachwycają się też wyglądem muchomorów. W komentarzach można też znaleźć ich zdjęcia, na których widać ogromne skupiska czerwonych grzybów w białe kropki. Niektóre wyglądają jak z bajki. "Tylko krasnoludka brakuje", "Będą w sam raz na zupkę Baby Jagi" - żartują niektórzy internauci.

Muchomor czerwony

Muchomor czerwony to gatunek grzyba z rodziny muchomorowatych. We wszystkich atlasach grzybów opisywany jest jako trujący, ponieważ zawiera substancje takie jak kwas ibotenowy, muscymol oraz muskaryna. Jednak - ze względu na charakterystyczny wygląd - do przypadkowych zatruć dochodzi rzadko, najczęściej u dzieci.

Ma początkowo kulisty kapelusz, potem półkulisty, a u starszych okazów płaski i nieco wgłębiony na środku. Jego powierzchnia jest najczęściej gładka. W Polsce występuje pospolicie.

Polka u podnóży Nanga Parbat. "W pewnym momencie nie wytrzymałam ze stresu"

Źródło artykułu:WP Turystyka

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (29)