Trwa ładowanie...
ludzie

Na Śnieżkę w samych szortach. "Nie jesteśmy nieodpowiedzialnymi wariatami"

Plan jest prosty. Dojazd na miejsce, zbiórka, rozgrzewka, wejście czarnym szlakiem na szczyt Śnieżki, zejście i powrót do domów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Myślimir Jankowski, Mateusz Karbowy i kilkunastu ich znajomych z całej Polski, chcą wejść na szczyt w samych szortach. Dlaczego? Zdradzają w rozmowie z WP.

Share
"To hartuje nie tylko nasze ciała, ale także umysł i charakter" - mówią Mateusz i Myślimir
"To hartuje nie tylko nasze ciała, ale także umysł i charakter" - mówią Mateusz i MyślimirŹródło: Archiwum prywatne
d3ccy7k

Magda Bukowska: Chciałabym zacząć bardziej oryginalnie, ale pierwsze pytanie nasuwa się samo - dlaczego chcecie zdobyć Śnieżkę w samych szortach? Skąd taki pomysł?

Myślimir Jankowski i Mateusz Karbowy: Zdajemy sobie sprawę, że dla wielu osób to po prostu szalona eskapada. Jednak dla nas ta wyprawa - jak wszystkie tego typu przedsięwzięcia, które podejmujemy - ma bardzo konkretny cel. Narażamy się na zimno, by pokonywać ograniczenia, przełamywać kolejne bariery. To hartuje nie tylko nasze ciała, ale także umysł i charakter.

d3ccy7k

Rozumiem, że wejście na Śnieżkę nie będzie dla was pierwszym spotkaniem z zimnem?

Zdecydowanie nie. Od dawna morsujemy, ostatnio np. w słynnym wodospadzie w Przesiece. Chodziliśmy już po górach w zimie bez koszulek. Generalnie z tymi ekstremalnymi warunkami termicznymi działamy regularnie. To naprawdę świetny sposób na wzmocnienie organizmu na wszystkich płaszczyznach. Jeśli chodzi o aspekt fizyczny to przede wszystkim zwiększamy odporność organizmu, co szczególnie teraz ma duże znaczenie. Polepsza się również nasza wydolność, poprawia krążenie. Korzyści są naprawdę ogromne.

Nie mniej ważny jest wpływ "narażania się" na niskie temperatury na naszą kondycję psychiczną. Pierwsze sekundy zawsze są trudne, jednak potem nasz organizm zaczyna produkować mnóstwo hormonów "przetrwania". Pojawia się wyrzut adrenaliny, zwiększa poziom endorfin, czyli hormonów szczęścia. To naprawdę bardzo oczyszczające doświadczenie, dające mnóstwo satysfakcji i zwyczajnej przyjemności. Fantastyczna terapia dla głowy, która natychmiast sprowadza naszą wędrującą po rozmaitych myślach świadomość do bycia "tu i teraz". To najprawdziwsze doświadczanie życia.

Archiwum prywatne
Na Śnieżkę wejdą ekipą kilkunastu osóbŹródło: Archiwum prywatne

Jest też trzeci aspekt, o którym wspomnieliśmy na początku - przełamywanie barier, wychodzenie ze strefy komfortu. Kiedy człowiek da radę zanurzyć się w zimnej wodzie i w niej zostać albo mimo dyskomfortu wejść na Śnieżkę w samych spodenkach, zyskuje poczucie, że poradzi sobie także w innych trudnych sytuacjach. Dzięki takiemu pozytywnemu wzmocnieniu zdecydowanie łatwiej jest pokonać stres, zachować spokój, podejmować dobre decyzje w trudnych chwilach, zamiast panikować czy zrezygnować. I właśnie dlatego to robimy - żeby cały czas iść do przodu, wspierać swoje zdrowie psychiczne, fizyczne i kształtować charakter. Trudne warunki są naszym najlepszym nauczycielem.

d3ccy7k

To może teraz wróćmy do samej wyprawy. Kiedy ruszacie?

W niedzielę 20 grudnia. Oczywiście jeśli pogoda będzie dobra. Wbrew temu, co pewnie myśli wiele osób, nie jesteśmy nieodpowiedzialnymi wariatami, którzy narażają siebie i innych (np. na konieczność udzielania nam pomocy) i naprawdę jesteśmy do tego przygotowani. Uwzględniamy też warunki atmosferyczne. Karkonosze, choć niewysokie, mają alpejski klimat. Bywają bardzo trudne warunki, zwłaszcza silne wiatry. Na własnej skórze doświadczyliśmy odmrożeń od zimnego wiatru, a nawet "zwiania" z kilku stopni na Śnieżnych Kotłach przy sile wiatru około 120 km na godzinę. Dlatego jeśli pogoda będzie niesprzyjająca, oczywiście przełożymy wejście na Śnieżkę na inny termin.

Mówicie, że przygotowywaliście się do tej wyprawy. Jak wyglądają takie przygotowania?

Oczywiście morsowanie w jeziorach, stawach, wodospadach. Ale też spacery bez koszulki, by przyzwyczaić organizm do długotrwałego przebywania w niskiej temperaturze. Do tego dochodzi zwykły trening wydolnościowy, kondycyjny, siłowy. To długotrwały proces hartowania organizmu, ale też utrzymywania go w maksymalnej sprawności, żeby zminimalizować ryzyko jakiegoś wypadku, np. skręcenia nogi.

d3ccy7k

Doskonale znamy też teren. Dużo chodzimy po Karkonoszach. Niedawno robiliśmy taki bieg przez wszystkie najwyższe szczyty tego pasma. W sumie 87 km w 20 godzin. Jesteśmy naprawdę dobrze przygotowani pod każdym względem. Podchodzimy do tego poważnie i mierzymy siły na zamiary.

Archiwum prywatne
Mateusz pracuje jako trener personalny i strażakŹródło: Archiwum prywatne

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, macie jakieś wsparcie, ktoś będzie czekał w pogotowiu, żeby w razie czego przyjść wam na pomoc?

Idziemy kilkunastoosobową ekipą. Jesteśmy dla siebie zarówno wsparciem fizycznym, jak i emocjonalnym. To szalenie istotne w takich sytuacjach, w których mogą pojawić się problemy, kryzysy, spadek motywacji. Oczywiście bierzemy ze sobą podstawowy sprzęt medyczny i rozgrzewające napoje. Zabieramy też raczki do butów, żeby nie wpaść w poślizg na lodzie.

d3ccy7k

Poza tym w plecakach będziemy mieli ubrania, więc w razie czego w każdej chwili możemy z nich skorzystać. Zresztą plan jest taki, że wchodzimy na górę w samych szortach, ale schodzimy już ubrani, żeby nie przesadzić z czasem ekspozycji organizmu na niskie temperatury.

Archiwum prywatne
Wyczyny Mateusza i Myślimira robią wrażenieŹródło: Archiwum prywatne

Jak długo będziecie wchodzić?

Około godziny do półtorej. Zaczynamy w Karpaczu od rozgrzewki. To bardzo ważny element wyprawy. Bierzemy też pod uwagę, że na trasie mogą być różne komplikacje. Z drugiej strony, ze względu na temperaturę, będziemy utrzymywać dość szybkie tempo marszu, żeby rozgrzewać organizm.

d3ccy7k

Macie jakieś inspiracje? Korzystacie z czyichś doświadczeń?

Chyba dla większości osób, które decydują się na różne wyzwania związane z ekstremalnym zimnem, taką osobą jest Wim Hof. Holender, zwany "człowiekiem lodu", ma na swoim koncie wiele różnych "rekordów zimna". W samych spodenkach i butach wszedł m.in. na Kilimandżaro i prawie zdobył Mount Everest. Najważniejsze jest jednak to, że przez lata doświadczania zimna i tego, jak organizm reaguje na niskie temperatury, opracował wiele technik, z których dziś korzystamy - np. technikę oddechową czy metodę optymalnej rozgrzewki przed takimi wyzwaniami jak nasze. Na jednej z wypraw zdarzyło nam się go spotkać, wymienić kilka zdań i przybić piąteczkę. Od razu wyczuliśmy w nim ogromną moc.

Archiwum prywatne
Myślimir łączy pracę programisty z zamiłowaniem do morsowaniaŹródło: Archiwum prywatne

Czy morsowanie, górskie wędrówki, ekstremalne wyzwania są w jakiś sposób powiązane z waszym życiem zawodowym czy to coś, czym zajmujecie się po pracy?

To sposób na życie. Pomysł na rozwój intelektualny, emocjonalny i fizyczny.

d3ccy7k

Myślimir: Staram się przekazywać wiedzę na temat zdrowego stylu życia i rozwoju duchowego na swoim profilu na Facebooku. Jeżeli chodzi o życie zawodowe, to łączę pracę programisty z realizowaniem własnych projektów jak szlaki.info, gdzie można m.in. śledzić nasze wyprawy.

Mateusz: Ja jestem sportowcem, trenerem personalnym, a od niedawna także strażakiem. Można znaleźć mnie w internecie pod pseudonimem "Anteriss". Prowadzę media społecznościowe, kanał na YouTube. Tworzę filmy i projekty, w których staram się zainspirować jak najwięcej ludzi i zachęcić do działania!

Mors i strażak. Cudowny kontrast temperaturowy...

Mateusz: To prawda - i w pracy, i po niej jestem narażony na skrajnie różne, ekstremalne temperatury. Myślę, że dzięki morsowaniu łatwiej mi radzić sobie w trudnych sytuacjach, z jakimi wiąże się praca w straży. I o to chodzi, by cały czas zmuszać ciało i ducha, by było gotowe na wyzwania, z którymi wszyscy mierzymy się w życiu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Dziennikarka zadebiutowała jako mors. "Wciągnęli mnie do wody siłą"

d3ccy7k

Podziel się opinią

Share
d3ccy7k
d3ccy7k